-
Warszawski sąd uznał aktywistki Ostatniego Pokolenia za winne oblania farbą Pomnika Syreny i wymierzył im kary ograniczenia wolności oraz finansowe nawiązki.
-
Sąd wskazał, że doszło do uszkodzenia zabytku i że aktywistki działały ze świadomością wartości historycznej obiektu.
-
Obrońcy aktywistek zapowiedzieli apelację, nie zgadzając się z treścią wyroku.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Piątkowy wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia jest nieprawomocny. Oprócz prac społecznych i nawiązek w kwocie 3 tys. zł na rzecz Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków i 30 tys. zł na rzecz Miasta Stołecznego Warszawy, sąd nakazał też aktywistkom pokrycie kosztów sądowych w kwocie 1 tys. zł.
W ustnym uzasadnieniu sędzia Marcin Kowal podkreślił, że oskarżone wyczerpały ustawowe znamiona przestępstwa. Zwrócił też uwagę na szczególny aspekt związany z zabytkami i ich ochroną. – Mają wartość symboliczną i przekazują wartości historyczne – mówił sędzia.
Zaznaczył, że w przypadku aktywistek mamy do czynienia z uszkodzeniem zabytku i pogorszeniem jego stanu wskutek oblania farbą. Dodał, że miasto podejmowało próby oczyszczenia pomnika tradycyjnymi metodami, ale nie przyniosły one efektów. Dopiero opracowanie programu konserwatorskiego pozwoliło na usunięcie zabrudzeń, które powstały. – Pomnik Syreny jest zabytkiem i symbolem Warszawy. (…) Jest elementem kształtowania świadomości i dumą Warszawiaków – podkreślił sędzia.
Zauważył, że ustawa o ochronie zabytków chroni wszelkie obiekty, nawet te, które nie są wpisane do rejestru, ale spełniają normy zawarte w ustawie. – Oskarżone miały pełną świadomość, co do jakiego obiektu podejmują działania – ocenił sąd. Zauważył także, że aktywistki złożyły bardzo obszerne wyjaśnienia, co do pomnika, więc trudno, by nie miały świadomości, że jest zabytkiem.
Sąd: Granice wolności słowa wyznacza wolność korzystania z dóbr kultury
Sędzia zaznaczył, że kwestia wolności słowa została przez obrońców aktywistek przedstawiona w sposób jednoznaczny. – Ani wolność słowa, ani wolność poglądów nie są kształtowane w sposób bezwzględny. (…) Granice wyznaczają prawa i wolności innych osób m.in do korzystania z dóbr kultury – mówił sędzia.
Podniósł też kwestię tego, czy oskarżone osiągnęły swój zamierzony cel, czyli przyczyniły się w sposób pozytywny do zastanowienia się nad sprawą ochrony klimatu. – Krzyczysz tak bardzo, że nie słyszę, co mówisz. Te słowa można odnieść od zachowania oskarżonych – podkreślił sędzia. Wskazał też, że przyzwalanie na tego typu zachowania nie może mieć miejsca.
Odnosząc się do wymiaru kary zaznaczył, że jest ona adekwatna i ma charakter obligatoryjny. Sąd ocenił, że doszło do uszkodzenia pomnika, ale nie można precyzyjnie oszacować szkody.

Po ogłoszeniu wyroku jedna z aktywistek powiedziała, że nie żałuje swojego czynu. – Nie uważam, że popełniłyśmy przestępstwo. Wyjaśnienia sądu były absurdalne (…). To, że ten zabytek syrenka ma jakąś wartość, to właśnie pokazuje, że może nieść wiele innych symboli – mówiła.
Ostatnie Pokolenie nie zgadza się z wyrokiem
Obrońcy aktywistek zapowiedzieli apelację. – Nie zgadzamy się z treścią tego wyroku. Postaramy się przekonać sąd II instancji do tego, by rozstrzygnięcie to zmienił – powiedział mec. Radosław Baszuk.
Do oblania Pomnika Syreny doszło w marcu 2024 r. na bulwarze gen. Pattona. Jak wynika z aktu oskarżenia, dwie aktywistki Ostatniego Pokolenia uszkodziły rzeźbę syreny, nieckę fontanny i cokół oblewając Pomnik Syreny z 1938 r. pomarańczową farbą. Pomnik jest wpisany do rejestru zabytków woj. mazowieckiego.
Prokuratura podkreśliła, że swoim czynem kobiety spowodowały straty o łącznej wartości 361 607,36 zł. Zaznaczyła, że wysokość tej kwoty została wyliczona na podstawie stanowiska wojewódzkiego mazowieckiego konserwatora zabytków i opinii biegłego z zakresu kamieniarstwa, a także jednostki odpowiedzialnej za opiekę nad rzeźbą i jej konserwację.
Proces w tej sprawie ruszył w maju 2025 r.














