-
Śledztwo zostało wszczęte przez Prokuraturę Okręgową w Świdnicy w związku z zagrożeniem życia lub zdrowia Karola Nawrockiego po wiecu wyborczym w maju 2025 roku.
-
Badane jest, czy Nawrockiemu w Ząbkowicach Śląskich podano nieustaloną substancję, w wyniku czego doszło u niego do wymiotów, drgawek i utraty przytomności.
-
Szczegóły zdarzenia oraz podejrzenie próby otrucia Nawrockiego opisano w wywiadzie i materiałach zgromadzonych przez prokuraturę, która uznała sprawę za wymagającą dalszych działań śledczych.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Pod koniec czerwca media obiegła informacja o rzekomej próbie zamachu na życie Nawrockiego, kiedy ten był jeszcze kandydatem na prezydenta. O swoich doświadczeniach polityk opowiedział w wywiadzie rzece z prof. Andrzejem Nowakiem. Rozmowa została opublikowana przez wydawnictwo Biały Kruk w formie książki, której fragmenty opublikował portal wPolityce.pl.
W związku z tymi doniesieniami Prokuratura Okręgowa w Świdnicy wszczęła śledztwo dotyczące narażenia Nawrockiego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Postępowanie dotyczy wydarzeń z 15 maja 2025 roku w Ząbkowicach Śląskich, gdzie po spotkaniu wyborczym doszło do nagłego pogorszenia stanu zdrowia Nawrockiego.
Niepokojący incydent podczas kampanii. Ruch prokuratury
Według komunikatu śledczy badają, czy 15 maja 2025 roku w Ząbkowicach Śląskich Karolowi Nawrockiemu została „w nieustalony sposób” podana „dotychczas nieustalona substancja”. W następstwie tego – jak przekazała prokuratura – u pokrzywdzonego miały wystąpić „wymioty, konwulsje oraz chwilowa utrata przytomności”.
„Prokuratura Okręgowa w Świdnicy z urzędu przeprowadziła postępowanie sprawdzające w związku z licznymi artykułami prasowymi, które ukazały się w internecie, dotyczącymi nagłego pogorszenia stanu zdrowia ówczesnego kandydata na prezydenta” – tłumaczy p.f. prokurator okręgowy Marek Rusin.
Do materiałów zgromadzonych w toku postępowania sprawdzającego dołączono również dwa odrębne zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, złożone przez osoby fizyczne. Jak wskazała prokuratura, ich treść pozostaje w związku z przedmiotem prowadzonej sprawy.
Przeprowadzone dotychczas czynności nie wykluczyły, że po zakończeniu spotkania wyborczego doszło do nagłego i gwałtownego pogorszenia stanu zdrowia Karola Nawrockiego. Z tego względu śledczy uznali, że sprawa wymaga dalszego, pełnego postępowania przygotowawczego.
Sprawa możliwej próby otrucia Nawrockiego. Prokuratura wyjaśnia
Prokuratura przekazała, że na etapie postępowania sprawdzającego nie było możliwe zweryfikowanie wszystkich istotnych okoliczności sprawy. W komunikacie zaznaczono, że konieczne jest przeprowadzenie czynności procesowych wymagających sporządzenia protokołów, a ich wykonanie – poza nielicznymi wyjątkami – nie jest dopuszczalne w ramach postępowania sprawdzającego.
Z uwagi na wagę i zawiłość sprawy zdecydowano również o zastosowaniu art. 309 pkt 5 Kodeksu postępowania karnego, który przewiduje prowadzenie postępowania w formie śledztwa.
Jak przekazała Prokuratura Okręgowa w Świdnicy, o wszczęciu śledztwa został zawiadomiony pokrzywdzony – Karol Nawrocki.
Karol Nawrocki stracił przytomność. Sugerował, że został otruty
Przypomnijmy, że Nawrocki przekazał w trakcie wywiadu z prof. Andrzejem Nowakiem, że podczas kampanijnego pobytu w Ząbkowicach Śląskich mogło dojść do próby jego otrucia. W pewnym momencie, już po zakończeniu przemówienia, polityk źle się poczuł. Udał się do autobusu, a potem stracił przytomność.
Z dalszych słów Nawrockiego wynikało, że kiedy się obudził, na jego ubraniach znajdowały się wymiociny. Współpracownicy mieli mu natomiast opowiedzieć, że po utracie przytomności dziwnie się zachowywał – kopał nogami i dostał ataku drgawek.
– Od początku kampanii słyszałem od ochrony różne ostrzeżenia, np. że nie powinienem całować kobiet w rękę, że to może być sposób, żeby mnie podtruć, że poruszam się po bardzo wąskiej linii ryzyka i że prędzej czy później coś takiego może się wydarzyć. Ale ja i tak to robiłem – kontynuował prezydent, sugerując, że mógł zostać otruty.
Jak ocenił Nawrocki, w dniu domniemanej próby otrucia „dziwnie zachowywały się też telewizje” związane z jego kontrkandydatem. – Nawet kiedy zjechałem z trasy, bo chciałem zobaczyć tereny popowodziowe – czego w ogóle nie było w planie – nagle pojawili się dziennikarze, jakaś dziwna kamera nas śledziła jeszcze po tym obiedzie. Podeszli do nas, no dobrze, kandydat na prezydenta jest śledzony, to jeszcze można zrozumieć, ale oni byli dziwnie skupieni na jednym: czy ja na pewno wsiądę do pociągu między Ząbkowicami Śląskimi a Dzierżoniowem – opowiadał Nawrocki.
-
Incydent przed Pałacem Prezydenckim. 47-latek miał przy sobie broń
-
Pilna narada w MSWiA ws. prezydenta Nawrockiego. Jest komunikat


