Weto Karola Nawrockiego do ustawy o SAFE będzie miało daleko idące polityczne konsekwencje. Nie tylko dla relacji między Pałacem Prezydenckim a koalicją 15 października.
Prezydent, wetując ustawę, ustawił się bowiem w kontrze do większości opinii publicznej, sklejając się z PiS w sprawie, w której partia zachowywała się szczególnie nieracjonalnie.
W ciągu pierwszych miesięcy kadencji Nawrockiemu udało się zbudować dość autonomiczną wobec PiS pozycję. Prezydent szybko zaczął być postrzegany jako niezależny ośrodek władzy na prawicy, a nie tylko jako wykonawca woli Nowogrodzkiej — co nigdy nie udało się Andrzejowi Dudzie, jak złe nie byłyby jego relacje z Kaczyńskim.
Weto w sprawie SAFE może utrudnić Nawrockiemu utrzymanie tego wizerunku — co, biorąc pod uwagę, że prezydent pokonał Trzaskowskiego dzięki mobilizacji poparcia całej prawicy, w tym tej bardzo dziś odległej od PiS, może być dla Pałacu Prezydenckiego sporym problemem.
Jak elektorat prawicy oceni weto?
Oczywiście, nie tylko PiS, ale także obie Konfederacje były przeciwne SAFE — co znacznie ułatwiło Nawrockiemu podjęcie takiej, a nie innej decyzji. Bo przynajmniej „na papierze” weto reprezentuje głos całej prawicy, całej koalicji, która 1 czerwca wysłała Nawrockiego do Pałacu Prezydenckiego. Prezydent, wetując projekt, nie wchodzi w konflikt z innymi partiami prawicy.
Jednocześnie dla przyszłej politycznej dynamiki kluczowe będzie to, jak weto ocenią nie tylko liderzy trzech prawicowych formacji, ale też ich wyborcy. A wiemy, że zwłaszcza elektorat Konfederacji Bosaka i Mentzena w wielu kwestiach nie podziela poglądów liderów tej partii — różne badania w przeszłości pokazywały np., że potrafi być on znacznie bardziej liberalny światopoglądowo czy proeuropejski niż oficjalne stanowisko tej partii.
Jak można sądzić z sondażu IBRiS dla Polsat News, podobnie może być z SAFE i oceną weta prezydenta. Sondaż pokazuje bowiem wyraźne pęknięcie wśród wyborców, którzy w 2023 r. głosowali na Konfederację. Względna większość z nich — 44,1 proc. — popiera weto, ale znacząca mniejszość, prawie jedna trzecia — 31 proc. — jest mu przeciwna. Badanie IBRiS nie pokazuje, jak te liczby przekładają się na dzisiejsze poparcie dla Konfederacji Bosaka i Mentzena i tej Brauna, można jednak zgadywać, że większość osób krytycznych wobec prezydenckiego weta skupia się wśród sympatyków tej pierwszej, bardziej umiarkowanej, formacji. Ten podział może okazać się problemem dla prezydenta.
Kluczowa mniejszość
Zwłaszcza że głosy krytyczne wobec jego decyzji rozbrzmiewają też w części bliskich prawicy opiniotwórczych instytucji. „Gość Niedzielny”, zajmujący w trzecim kwartale 2025 r. trzecie miejsce wśród tygodników pod względem poziomu sprzedaży, ważny dla wyborców prawicy katolicki tytuł, opublikował po wecie pełen wątpliwości komentarz Wojciecha Testera.
Jego autor, przyznając rację wielu argumentom prezydenta przeciw SAFE, stwierdza przy tym, że wetując ustawę, Karol Nawrocki podejmuje wielkie ryzyko, zwłaszcza w tak napiętej sytuacji międzynarodowej jak obecna. „Potencjalne ryzyka związane z SAFE wydają się jednak znacznie mniejsze niż zagrożenie wynikające z opóźnienia dozbrajania polskiej armii. W przeciwieństwie bowiem do Francji czy Belgii my bezpośrednio sąsiadujemy z Rosją i sprzymierzoną z nią Białorusią. […] jeśli rzeczywiście doszłoby do konfrontacji z wrogiem, to prezydent zostanie obwiniony za ewentualny brak przygotowania armii na czas” – konkluduje tygodnik.
Prezydent uznał najwyraźniej, że ryzyko realnego konfliktu jest na tyle małe, że można je pominąć, a prawicowych wyborców, rozczarowanych wetem, uda się jeszcze przekonać do następnych wyborów. A przynajmniej, że będzie to łatwiejsze niż odbudowywanie poparcia rdzenia prezydenckiego elektoratu z 1 czerwca, który w swojej większości odrzuca SAFE i nie zaakceptowałby podpisu prezydenta pod ustawą.
Prezydent musi jednak pamiętać, że w czerwcu 2025 r. wygrał minimalną różnicą głosów i w 2030 r. o wyniku mogą przesądzić bardziej umiarkowani wyborcy. W tym ci, którzy poparli Nawrockiego, bo nie chcieli „domknięcia systemu Tuska”, ale nie chcieli też, by prezydent prowadził z rządem ciągłą wojnę po to, by doprowadzić do jego upadku, umożliwiając powrót PiS do władzy.
To weto ograniczy pole manewru w konflikcie z rządem
Weto przeniesie konflikt z rządem na nowy, jeszcze bardziej intensywny poziom. Zmniejszy też pole manewru Karola Nawrockiego w relacjach z rządową większością. Do tej pory Nawrocki próbował bowiem rozgrywać na różne sposoby koalicję 15 października. Z jednej strony wchodził w ostry konflikt z Tuskiem i KO, z drugiej robił gesty pod adresem Władysława Kosiniaka-Kamysza i PSL, pokazując opinii publicznej, że w sprawach bezpieczeństwa jest otwarty na współpracę, a jeśli pojawiają się problemy, to winę za nie ponosi Tusk i jego partia.
Wetując ustawę o SAFE prezydent, przynajmniej na jakiś czas, wysadził mosty, jakie zbudował z Kosiniakiem-Kamyszem i MON. Dał wyraźnie do zrozumienia całemu obozowi rządowemu, że ze strony Pałacu Prezydenckiego trudno jest liczyć na współpracę w dobrej wierze nawet w tak fundamentalnych kwestiach, jak te związane z bezpieczeństwem.
Na dłuższą metę nie jest to korzystne dla prezydenta. Polityczna pozycja prezydenta byłaby bowiem znacznie mocniejsza, gdyby potrafił utrzymać dobre relacje z wszystkimi prawicami, od Konfederacji po PSL. Tak, by w 2027 r. mógł wystąpić jako broker wielkiej prawicowej koalicji, od Bosaka i Mentzena po Kosiniaka-Kamysza. Utrącenie kluczowego dla szefa MON projektu zmniejsza prawdopodobieństwo takiego scenariusza.
Czy to naprawdę dobre dla prezydenta pole sporu z rządem?
Rząd będzie teraz starał się uruchomić europejskie środki na zbrojenia niezależnie od weta prezydenta. PiS i Karol Nawrocki najpewniej będą zgodnie krytykować tę decyzję. I można mieć spore wątpliwości, czy to faktycznie dobra dla prezydenta i największej partii opozycji linia sporu z rządem. Jak na portalu X napisał prawicowy komentator i były prezes Klubu Jagiellońskiego, Piotr Trudnowski: „Czy prawica zyska na sytuacji, w której przestrzeń jej zarzutów względem słabego i nielubianego rządu zdominuje akurat to, że ten rząd załatwił i wydaje kasę na zbrojenia? Myślę, że stratedzy PiS w 2023 r. wzięliby z pocałowaniem ręki taką linię polaryzacji i taktykę opozycji”.
Atakując rząd za to, że kupuje uzbrojenie z europejskich środków, prezydent ryzykuje też to, że zrazi do siebie armię — środowisko, które dość znacząco poparło go w wyborach w zeszłym roku. Krótkoterminowo koszty podpisu pod SAFE byłyby dla prezydenta wyższe niż koszty weta. Ale bardziej długoterminowo ten rachunek polityczny może wyglądać inaczej.




