Spór o prezydenckie weto do nowelizacji kodeksu postępowania karnego szybko został przykryty najcięższym z możliwych oskarżeń. Gdy na stadionach zaczęły pojawiać się hasła krytykujące Karola Nawrockiego, Pałac Prezydencki i PiS sięgnęli po narrację o „obronie pedofilów” – analizował w „Stanie Wyjątkowym” Andrzej Stankiewicz.
W ostatnich tygodniach media donosiły o konflikcie środowisk kibicowskich z Karolem Nawrockim. Przypomnijmy: w połowie marca prezydent pojawił się na meczu Górnika Zabrze z Rakowem Częstochowa. Po spotkaniu media poinformowały, że został wygwizdany. Jak relacjonuje w najnowszym wydaniu „Stanu Wyjątkowego” Andrzej Stankiewicz, „rozpętał się hejt na tych, którzy informowali państwa, że taka sytuacja miała miejsce”.
Bardzo szybko okazało się, że Zabrze nie było wyjątkiem. Podobne hasła pojawiały się na kolejnych stadionach: w Gliwicach, Krakowie, Łodzi, Gdańsku czy Poznaniu. Kibice pisali na transparentach m.in. „Po cichu ustawę wetujesz, wieloletnie areszty bez dowodów akceptujesz”.
Zdaniem prowadzących „Stan Wyjątkowy” nie był to spontaniczny bunt. Ich zdaniem sygnał wyszedł od twardego jądra środowisk kibolskich. — Nie podejrzewam, żeby równie wielkie umysły jednocześnie i niezależnie wymyśliły takie hasło — mówił ironicznie Jacek Gądek.
Przyczyną niezadowolenia kibiców było bowiem weto prezydenta do nowelizacji kodeksu postępowania karnego — ustawy, która miała cofnąć część zmian wprowadzonych za czasów Zbigniewa Ziobry. Nowelizacja ograniczała m.in. długość tymczasowego aresztu, wzmacniała pozycję sądu kosztem prokuratury, wprowadzała zakaz wykorzystywania tzw. owoców zatrutego drzewa. — Czyli nie byłoby tzw. aresztów wydobywczych — „trzymamy cię tak długo, dopóki nie pękniesz, dopóki nie zaczniesz sypać” — tłumaczył Stankiewicz.
Usprawiedliwienia Boguckiego
Gdy kancelaria prezydenta zorientowała się, jak ostre reakcje wywołało weto, postanowiła działać. Zbigniew Bogucki, szef KPRP, prawnik i były prokurator, tłumaczył, że zawetowana ustawa „miała również chronić pedofilów” i ograniczała możliwość stosowania tymczasowego aresztu wobec sprawców przestępstw wobec dzieci. Odnosił się w ten sposób do głośnej w ostatnich dniach sprawy pedofilskiej z Kłodzka, w którą zamieszana jest Kamila W., działaczka PO.
Stankiewicz nie zostawia na tej narracji suchej nitki. — Ani razu przed awanturami na stadionach ludzie prezydenta i politycy Prawa i Sprawiedliwości podczas prac sejmowych nie używali argumentu, że ta ustawa chroni pedofilię — mówił.
— Pan Bogucki napytał prezydentowi biedy — mówił Stankiewicz o zawetowaniu ustawy bez przeanalizowania skutków tej decyzji i przygotowania do niej opinii publicznej. Jego zdaniem oświadczenie Boguckiego to paniczne szukanie uzasadnienia, które dobrze brzmi i ucisza emocje. — Gdyby oni wcześniej znaleźli takie uzasadnienie czy groźbę tego typu rozwiązania, to by to politycznie bezwzględnie wykorzystali — argumentował Stankiewicz.
— To jest szukanie post factum uzasadnienia dla tego weta, żeby to dobrze brzmiało. Tylko to jest, przepraszam, ale instrumentalne wykorzystywanie bardzo mocnych słów takich np. właśnie pedofilia — mówił Stankiewicz.
Rozbierając argumentację Boguckiego na czynniki pierwsze, prowadzący zwrócili uwagę, że ograniczenie aresztu nie dotyczyłoby osób podejrzanych o same akty pedofilskie, ale o tzw. grooming, czyli kuszenie małoletnich w internecie. — To jest intencja podła, ohydna, ale nie dochodzi do czynu pedofilskiego, więc nie można tego nazwać pedofilią — wyjaśnia Stankiewicz.
Sprawa z Kłodzka
Sprawa z Kłodzka jest szeroko wykorzystywana przez PiS. Andrzej Stankiewicz opowiada o tym, jak PiS i Pałac Prezydencki traktują ją jak paliwo polityczne i podaje przykłady: rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz pisał o „aferze pedofilskiej”, którą rząd ma rzekomo przykrywać atakami na weto, a Jarosław Kaczyński oskarżył obóz rządzący o obronę pedofilów.
Stankiewicz, odnosząc się do samej sprawy z Kłodzka: — Ta sprawa jest skrajnie obrzydliwa, skrajnie obrzydliwa. Proszę nam wierzyć, opiszemy ją z obowiązku, dlatego że ona jest tematem politycznym — mówi dziennikarz. I dalej: Jacek Harłukowicz, nasz dziennikarz śledczy, rozmawiał z ludźmi, którzy pracowali nad tym śledztwem. Skończyło się to tak, że prokuratorzy i policjanci pracujący w tej sprawie potrzebowali pomocy psychologa. To było po prostu dewastujące dla nich — mówił Stankiewicz.
Przypomnijmy, o co chodzi o sprawie Kamili W., działaczki PO z Kłodzka. Mąż kobiety został skazany na 25 lat więzienia za krzywdzenie dzieci, zwierząt oraz nagrywanie filmów pornograficznych z ich udziałem. Sama Kamila W. — zdaniem prokuratury — wiedziała o wszystkim i nie reagowała. Jednocześnie przez długi czas funkcjonowała w lokalnych strukturach Platformy, pracowała w urzędach, brała udział w kampanii wyborczej. To właśnie ten fakt stał się paliwem dla narracji PiS.
Stankiewicz podkreśla, że chce oddzielić fakty od propagandy. — Nikt tu nikogo nie krył. (…) Kto miałby ją chronić? Polityka się pojawia wtedy, kiedy pytamy o rolę lokalnych struktur, które wierzyły jej, jak ona mówiła, że jest ofiarą w tej sprawie. Ale jednocześnie Kłodzko to małe miasto. Czy można było nie wiedzieć? — zastanawia się. Zaznacza przy tym, że „kobieta nie była ważną osobą w Platformie” i raczej nie mogła liczyć na protekcję kierownictwa partii.
Jacek Gądek nie ma wątpliwości, że w Kłodzku „powinno się rozwiązać struktury”. — Jest winą lokalnych struktur to, że nawet jeśli nieświadomie, przyjęli osobę, która jest osobowością potworną. (…) Miasto jest małe i z publikacji lokalnej prasy wynikało, że ta wiedza jakoś się rozchodziła. To nie była wiedza absolutnie tajemna. Pytanie, czy dotarła do szefostwa struktur Platformy w tym mieście — stwierdza.
Cały odcinek „Stanu Wyjątkowego” możesz zobaczyć tutaj:
Czym jest „Stan Wyjątkowy”?
„Stan wyjątkowy” to program, w którym Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek dyskutują o najważniejszych politycznych wydarzeniach tygodnia. Czołowi dziennikarze Onetu i „Newsweeka” zapewniają słuchaczom i widzom nieszablonową, często żartobliwą, ale zawsze merytoryczną rozmowę, a ich ogromne doświadczenie dziennikarskie i znajomość kulis polskiej sceny politycznej gwarantują potężną dawkę informacji.
Poniżej lista wszystkich dotychczasowych odcinków podcastu:

