W środę premier Donald Tusk wraz z ministrem finansów i gospodarki Andrzejem Domańskim ogłosili planowane zmiany w podatkach. Zakładają one m.in. że 12 proc. stawka PIT będzie obowiązywać do 130 tys. zł, a nie jak dotychczas do 120 tys. zł. Z kolei osoby zarabiające od 130 do 150 tys. zł obowiązywać będzie nowa stawka 24 proc. Najwyższą, 32 proc. stawkę zapłacą zarabiający powyżej 150 tys. zł rocznie.
– Dla tych, którzy przekroczą 130 tys. zł, osiągną zarobek między 130 a 150 tys. zł – mówimy cały czas o płatnikach PIT-u – przygotowaliśmy stawkę 24 proc. A więc nie dość że nie wchodzimy na drugi próg podatkowy przy 120 tys. zł, dopiero przy 130 tys. zł, to wtedy kiedy przekraczamy 130 tys. zł, nie łapiemy się na ten najwyższy 32 proc., tylko będziemy mieli 24 proc. – wyjaśniał premier.
Z szacunków przedstawionych przez ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego wynika, że na zmianie skorzysta ok. 3,5 mln podatników. Domański poinformował również, że roczna korzyść dla podatnika po zmianach może wynieść do 3,6 tys. zł.
Jeśli propozycja przejdzie przez parlament i uzyska akceptację prezydenta, będzie obowiązywała od 2027 roku.
Prezydent zablokuje zmiany w podatkach?
Czy Karol Nawrocki zaakceptuje zmiany? Pierwsze reakcje płynące z Pałacu Prezydenckiego nie są zbyt entuzjastyczne. Szef Gabinetu Prezydenta RP Paweł Szefernaker wskazuje, że rządzący chcą jeszcze bardziej skomplikować obecny system podatkowy.
– Mamy skomplikowane podatki? Rząd chce je jeszcze bardziej skomplikować zamiast podnieść kwotę wolną tak jak obiecywali w kampanii wyborczej. Nowa stawka PIT: 24 proc. i do tego wyższy CIT dla firm i niższy limit dla ryczałtowców. Krótko mówiąc: więcej liczenia, więcej zasad, więcej zamieszania – napisał Szefernaker na platformie X.
Inny współpracownik prezydenta w rozmowie z Money.pl przekonuje, że finalnie może okazać się, że na tak rewolucyjne zmiany jest za późno. Rozmówca portalu przypomina, że wszelkie zmiany podatkowe na kolejny rok muszą wejść w życie do 30 listopada. Zakładając, że Karol Nawrocki będzie chciał wykorzystać przysługujące mu 21 dni na decyzję o podpisaniu ustawy, powinna ona trafić na jego biurko na początku listopada.
Współpracownik prezydenta przypomina również, że Ministerstwo Finansów przygotowało projekt nowelizacji Ordynacji podatkowej, zgodnie z którym niekorzystne dla podatników przepisy miałyby wchodzić w życie z co najmniej sześciomiesięcznym vacatio legis, licząc od dnia ogłoszenia ustawy. Ta zmiana jednak utknęła na etapie prac w komisjach sejmowych.


