Niektóre zaklęcia są trudne. Trzeba je wypowiadać w odpowiedniej fazie Księżyca, stojąc na jednej nodze na rozstajnych drogach. Czasem wymagają zaangażowania czarnych kotów i chatek na kurzej stopce. Ja umiem bez tego. Wystarczy, że felieton napiszę. Poznałam zaklęcia budzące trolle i zmanipulowanych przez ruską propagandę ludzi. Wystarczy, że szepnę, a już kamienne łby wychylają się ze swoich kryjówek i jest ich tyle, że nie sposób sprawdzić, kto jest choćby trochę prawdziwy.

To jest naprawdę niewyobrażalny sukces kremlowskiej propagandy. Nawet pięć lat nie upłynęło od masakry w Buczy. Wciąż na świeżo mam w pamięci zdjęcie zamordowanego poety Maksyma Krywcowa, jak leży w okopie ze swoim rudym kotem. Gdyby chcieć przeczytać imiona i nazwiska wszystkich Ukrainek i Ukraińców, którzy zginęli w tej wojnie, potrzebowalibyśmy kilku dni i nocy pełnych łez. Nawet doba nie minęła od ostatniego nalotu na Kijów. Ruiny domów mieszkalnych jeszcze dymią, służby wciąż mają nadzieję na znalezienie żywych, podczas gdy na progu babcia opłakuje 29-letniego wnuka. Porwane ukraińskie dzieci nie wróciły do domu. Mogłoby się wydawać, że fakty nie pozostawiają cienia wątpliwości: kto kogo zaatakował, kto próbuje się bronić. Kto powstrzymuje najeźdźców, płacąc za to najwyższą cenę.

Pełnoskalowa wojna w Ukrainie ostatecznie odebrała naszej części świata stabilność. To Rosja nam zagraża. I to właśnie okazało się moim zaklęciem, bo za każdym razem, kiedy o tym piszę, to wiem, co będzie dalej: czekam na publikację w internecie, na profilu FB „Newsweeka”, odliczam 3, 2, 1, a potem czytam, starając się wyłowić z powodzi komentarzy chociaż kilka takich, które mogłyby mi dać jakąś nadzieję. Jednak dominują autorzy tacy jak (zachowując pisownię oryginalną) Piotr Wielki: „Rosja nie jest wrogiem Polski, to Polska jest wrogiem Rosji”; Niedźwiadek Dawid: „A dlaczego miałby ktoś źle o nich [Rosjanach] mówić, w końcu walczą z nazizmem ukraińskim, skrzętnie zamiatanym pod dywan przez polskojęzyczne media”; Jan Engelgard: „Droga pani, a ileż można mówić źle o Rosjanach, trwa to już 30 lat!”; Janusz Dudziński: „Następna pier…nięta babcia Kasia”; Jacek Bienias: „Ukraińcy to najbardziej niewdzięczny i wredny naród na świecie”. Półtora tysiąca komentarzy, w lwiej części właśnie takich, publicznych, bezwstydnych, kłamliwych, nienawistnych, prorosyjskich. Tu nie chodzi o mnie, ja mam skórę nosorożca i umiałam przetrzymać grożenie morderstwem i gwałtem. Tu chodzi o elementarną świadomość, przyzwoitość i instynkt samozachowawczy.

Wiem, że ogromną część tego hejtu generują boty i wynajęte trolle. Łatwo ich poznać, bo mają bardzo świeże konta, mało znajomych, praktycznie żadnej historii. Ale są tam też ludzie, którzy powielają ich narrację. Mają imiona, nazwiska, pokazują zdjęcia z wakacji, selfiki i fotki z dziećmi, wnukami, żonami. Co zatruło ich umysły? Co odebrało im rozum? Oczywiście część winy możemy zrzucać na właścicieli platform, którym — jak dowiodły liczne analizy — hejt się opłaca. Generuje ruch, mnoży kliknięcia. A ruch przekłada się na zysk. Twórca i właściciel InPostu Rafał Brzoska w swoim ostrym wpisie dotyczącym Mety korzysta z danych niedawno ujawnionych przez dziennikarzy Reutersa, którzy ustalili, że 10 proc. przychodów firmy (­czyli 16-17 mld dol. rocznie) pochodzi z oszukańczych reklam, deepfake’ów i fake newsów. Sprawy sądowe wytaczane Mecie przez Brzoskę nie doprowadziły do tego, że zniknęły z FB fake’owe zdjęcia jego i jego żony.

Nic dziwnego w tym kontekście, że zdecydowana większość moich zgłoszeń dotyczących mowy nienawiści i gróźb kończy się informacją, że komentarze nie naruszały standardów społeczności. Z drugiej strony, trzeba pamiętać o źródłach i o tym, że Federacja Rosyjska przeznacza na propagandę około 4 mld dol. rocznie, z czego co najmniej miliard jest wydawany na dezinformację w internecie. Przekaz Kremla jest powielany przez boty, trolle i zwykłych użytkowników, jest sączony wszystkimi możliwymi kanałami. Powtarzają go politycy. Mimo rosnącej świadomości wciąż w tej wojnie kognitywnej przegrywamy.

Niepodległość Ukrainy jest warunkiem niepodległości Polski. Siła Naszych Dzielnych Sąsiadów jest gwarancją naszego bezpieczeństwa. Drogie Ukraińskie Przyjaciółki, Drodzy Przyjaciele, w Dniu Niepodległości Ukrainy życzę Wam przede wszystkim zwycięstwa, niech ta wojna skończy się na Waszych zasadach. Życzę Wam pokoju i sił, żebyście odbudowali Wasz piękny kraj, niech będzie pełen słoneczników, miłości i szczęścia.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version