Genialny patent na sprzedaż mleka? Nie niska cena, lecz pomysłowość. Damian Morcinek z powiatu oleskiego prowadzi RHD i sprzedaje mleko poprzez mlekomat w Opolu. Efekt? Niespełna dwa tygodnie po uruchomieniu pierwszego urządzenia postawił drugą maszynę vendingową.
Mleko po 7,50 zł za litr
Jak podaje „Tygodnik Poradnik Rolniczy”, rolnik sprzedaje mleko w mlekomacie po 7,50 zł/l i ma klientów.
„Rolnik prowadzący sprzedaż bezpośrednią w ramach rolniczego handlu detalicznego sprzedaje mleko w dwóch wariantach cenowych: 7,5 zł/l w butelce szklanej i 5,5 zł/l w plastikowej. Każdy mlekomat ma wydajność ok. 120 litrów dziennie, co oznacza łącznie 240 litrów trafiających do klientów bez pośredników” – czytamy.
Własny system kaucyjny
Rolnik nie tylko sprzedaje swoje mleko przez mlekomat, ale też wprowadził własny system kaucyjny. Od konsumentów pobierana jest zwrotna kaucja za butelki szklane, wynosząca 2 zł.
– Jest możliwość oddawania butelek, ale nie przez automat. Można je oddać tylko w określonych godzinach, kiedy przyjeżdżam z dostawą. Wtedy klienci przynoszą butelki, a my zwracamy im kaucję – tłumaczy Damian Morcinek, cytowany przez TPR.
Rolnik zaznacza, że opakowania – zarówno plastikowe, jak i szklane – wraz z etykietami stanowią sporą część ceny mleka: 7,5 zł/l w butelce szklanej (w tym 2 zł kaucji) i 5,5 zł/l w butelce plastikowej (nawet 1 zł z etykietą).
Biurokracja nie sprzyja mlekomatom
Popyt na mleko z opolskich mlekomatów nie słabnie, nie słabnie również presja urzędnicza. Jak relacjonuje TPR, sama rejestracja działalności w ramach RHD była prosta, lecz późniejsze kontrole wprowadziły dodatkowe obowiązki. Ostatnia inwestycja zwiększyła liczbę wymaganych dokumentów i prowadzonych rejestrów.
„Rolnik obecnie musi prowadzić kolejne ewidencje – m.in. zapisy temperatur transportu, mimo że przewóz odbywa się autem-chłodnią, a mleko znajduje się w zamkniętych opakowaniach, a sery z transportem do klientów w termoboksach. Doszedł także obowiązek prowadzenia rejestru dezynfekcji samochodu. Obowiązki administracyjne wzrosły, a pracy przy dwóch mlekomatach również jest więcej” – czytamy.
– Wychodzi na to, że muszę prowadzić około dziesięciu różnych rejestrów, to czasochłonne zajęcie – podkreśla Morcinek.
Dodatkowym utrudnieniem jest lokalizacja urządzenia. Gospodarstwo znajduje się w innym powiecie niż mlekomat, dlatego – jak twierdzi rolnik – kontrole zlecane są właściwemu miejscowo inspektoratowi. Zwiększone zainteresowanie kontrolą zbiegło się w czasie z uruchomieniem drugiego urządzenia.
Czy to dochodowy biznes?
Nad tą kwestią pochylił się TDR, zauważając, że Damian Morcinek z mlekomatem trafił w odpowiedni moment, gdy ceny mleka w skupie zaczęły drastycznie spadać.
„W jego okolicy ceny skupu w mleczarniach spadły w ostatnich miesiącach nawet o ok. 50 gr/l i wynoszą średnio 2 zł, ale w niektórych spółdzielniach rolnicy otrzymują znacznie mniej, bo nawet 1,60 zł/l”. – pisze TDR i podkreśla, że z rozmowy z redakcją wynika, iż rolnik jest zadowolony z produkcji, sprzedaży oraz dochodów, mniej z dodatkowej, ponadmiarowej biurokracji.













