
Przez trzy dekady uchodziła za symbol drogiej infrastruktury i niekończących się remontów. Autostrada A4 między Katowicami a Krakowem, zarządzana przez spółkę Stalexport, była jednym z najbardziej dochodowych, a zarazem najbardziej kontrowersyjnych projektów drogowych w Polsce po 1989 roku. Wkrótce jednak historia ta dobiegnie końca — po wygaśnięciu koncesji trasa przejdzie pod zarząd państwa i stanie się darmowa dla części kierowców.
Decydująca data
Decydującą datą jest marzec 2027 roku. Wtedy kończy się koncesja na 61-kilometrowy odcinek A4. Zgodnie z obowiązującymi przepisami i zapowiedziami rządu droga zostanie przejęta przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. Po zmianie zarządcy przejazd aut osobowych i motocykli ma być bezpłatny.
Do tego czasu prywatny operator zamierza jednak maksymalnie wykorzystać pozostały okres. Natężenie ruchu wzrosło z kilkunastu tysięcy pojazdów dziennie w latach 90. do ponad 48 tys. obecnie. W połączeniu z regularnymi podwyżkami opłat — od 2024 r. przejazd całym odcinkiem w obie strony kosztuje 36 zł — zapewniło to spółce bardzo wysokie dochody.
Zyskowny biznes
Skala zysków robi wrażenie. W latach 2016–2025 do Skarbu Państwa trafiło 840 mln zł z tytułu udziału w zyskach, a akcjonariusze otrzymali 752 mln zł dywidend. Przychody z opłat drogowych odpowiadają dziś za niemal całość wpływów spółki. Informacja o końcu koncesji i konieczności zmiany modelu działalności przełożyła się na wyraźny spadek notowań akcji Stalexportu.
Korzenie tego modelu sięgają lat 90., gdy państwo nie dysponowało środkami na rozwój infrastruktury. Prywatna koncesja miała być rozwiązaniem tymczasowym. Stalexport, choć nie miał doświadczenia w drogownictwie, dysponował kapitałem i przejął zarządzanie trasą, finansując modernizację i spłatę wcześniejszych zobowiązań.
Z czasem ujawniły się jednak słabości tego rozwiązania. Brak realnego wpływu państwa na wysokość opłat oraz wieloletnie remonty sprawiły, że A4 stała się synonimem frustracji kierowców. Paradoksalnie, mimo wysokich stawek, komfort podróży często pozostawiał wiele do życzenia.
Po 2027 roku sytuacja ulegnie zmianie. Znikną bramki, co powinno poprawić płynność ruchu, choć ich likwidacja potrwa. Ciężarówki nadal będą objęte opłatami w systemie elektronicznym. Jednocześnie rosnący ruch może wymusić rozbudowę trasy o trzeci pas, co oznacza kolejne lata prac drogowych.

