Zdjęcie Janusza Korwin-Mikkego, rzekomo wykonane w stolicy Rosji, zostało opublikowane na jego profilu na platformie X w czwartek, 17 września – w 87. rocznicę napaści Związku Sowieckiego na Polskę.
„Pozdrawiam z Moskwy” – napisał polityk.
Fotografia – opublikowana na kontach Korwin-Mikkego w różnych serwisach społecznościowych – wywołała ogromne poruszenie.
Z jednej strony pojawiają się komentarze, że to fotomontaż albo grafika wygenerowana przez sztuczną inteligencję. Polityk nie odniósł się do tych zarzutów.
Z drugiej słychać głosy oburzenia samym faktem publikowania „pozdrowień z Moskwy”, szczególnie w rocznicę napaści na Polskę.
Korwin-Mikke w Moskwie? Komentarz ministra Sikorskiego
Wpis Korwin-Mikkego skomentował wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
„Przypominam, że MSZ stanowczo odradza obywatelom RP podróże do Rosji” – napisał.
Zareagowali także inni politycy.
„Ile zapłacili w rublach?” – skomentował w mediach społecznościowych europoseł KO Dariusz Joński. „Oto założyciel Konfederacji” – napisał z kolei Roman Giertych, poseł Koalicji Obywatelskiej.
„Przy polskiej granicy atakowana jest infrastruktura, rośnie zagrożenie dla ludzi, ich majtków, a Korwin-Mikke wrzuca w rocznicę agresji ZSRR na Polskę zdjęcie z Moskwy (lub marzenie o tym). Plucie na Polskę” – skomentował europosłanka KO Kamila Gasiuk-Pihowicz.
„Od kiedy wyjazdy do Moskwy są zakazane?”. Korwin-Mikke reaguje na krytykę
W następnym dniu polityk napisał na swoim profilu: „Krzykacze piszą, że po powrocie z Moskwy powinienem zostać przesłuchany jako podejrzany o agenturę. Przepraszam, od kiedy wyjazdy do Moskwy są zakazane? Agentura? Jej szukajcie w rządzie, zaczynając od JE D. Tuska i JE R. Sikorskiego, kończąc na WCzc. Szeptyckim i Kowalu”.
Portal Nczas, wywodzący się z prowadzonego niegdyś przez Korwin-Mikkego czasopisma „Najwyższy czas”, opublikował felieton, który miał otrzymać od polityka.
„Wyjechałem do Moskwy i planowałem, że napiszę o niej dłuższy tekst. Niestety z uwagi na dziwną drobną kontuzję wyjechałem z opóźnieniem – a na miejscu kontuzja okazała się znacznie gorsza, więc mogę tylko pisać o moskiewskiej opiece zdrowotnej” – brzmi tekst przypisywany Januszowi Korwin-Mikkemu.
Polityk – według publikacji – miał trafić do szpitala, „gdzie zrobiono mu USG oraz roentgen klatki piersiowej”. „Zupełnie nie wiem po co, bo moja kontuzja dotyczyła… krwotoków z nosa!” – cytuje Nczas. Ostatecznie polityk, po wizycie w drugim szpitalu, miał zostać wypisany na własną prośbę.
-
„The Washington Post”: Kijów wkurzył europejskich dyplomatów nie na żarty
-
Kraj NATO potwierdza słowa Tuska. „Dysponujemy tymi samymi informacjami”


