-
W Singapurze uruchomiono ponownie program ograniczania liczebności wybranych gatunków ptaków w odpowiedzi na rosnącą liczbę skarg mieszkańców i zagrożenia dla zdrowia publicznego.
-
Władze stosują różnorodne metody ograniczania populacji takich ptaków jak wrona orientalna, majna jawajska oraz gołąb skalny, włączając w to odstrzał, usuwanie gniazd i stosowanie zabezpieczeń.
-
Ekolodzy podkreślają, że to działalność człowieka i urbanizacja miasta stwarzają warunki do rozmnażania się ptaków oraz prowadzą do paradoksu prób ich eliminacji.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Singapur jest jednym z najbardziej zurbanizowanych państw świata, a jego władze od lat próbują kontrolować populacje zwierząt, które żyją w mieście. Dotyczy to między innymi ptaków określanych już nie tylko jako uciążliwe, ale jako szkodniki. Wśród nich jest gołąb skalny, gatunek szpaka – majna jawajska i wrona orientalna. Ptaki te nie są objęte ochroną, dlatego władze mogą w szybkim tempie podejmować działania mające na celu ograniczenie ich liczebności.
Władze Singapuru uważają odstrzał za jedno z narzędzi zarządzania populacją wron i wskazują, że powinien być stosowany razem z innymi metodami. Należą do nich usuwanie gniazd, przycinanie drzew, ograniczanie dostępu ptaków do pożywienia czy stosowanie ostrych zabezpieczeń na budynkach. Ale to nie wszystko. Kontrowersje budzą inne metody, jak trucie ptaków, a następnie uśmiercanie ich przy użyciu dwutlenku węgla. Władze określają tę metodę jako humanitarną, jednak organizacje zajmujące się dobrostanem zwierząt radykalnie odrzucają takie określenie i metodę pozbywania się zwierząt.
Niechciane wrony i szpaki
Władze Singapuru wznowiły w marcu 2026 r. po kilkuletniej przerwie spowodowanej krytyką ekologów program likwidacji wron. Powodem była rosnąca liczba skarg mieszkańców na agresywne zachowania ptaków. Zgłoszenia były szczególnie częste w okresie lęgowym, gdy wrony atakowały np. osoby, które zbliżały się do ich gniazd. Według danych przedstawionych przez rząd liczba skarg dotyczących uciążliwości wron przekroczyła w 2025 r. 15 tys.
Nie tylko wrony znalazły się na czarnej liście ptaków Singapuru. Kontroluje się również populacje gołębi i szpaków. Co więcej, władze zlecają też odławianie lub likwidację innych zwierząt: dzikich kur, makaków, czy dzików.
Problem dotyczący niepożądanych zwierząt nie sprowadza się wyłącznie do tego, że w mieście żyje zbyt wiele ptaków. Według ekologów źródłem problemu jest przede wszystkim sposób, w jaki rozwija się Singapur.
-
Jak odróżnić kruka od wrony? Nowy ptak namieszał, ale jest prosty trik
Problem leży w ludziach
Miasto zapewnia ptakom odpowiednie warunki do życia. Wysokie budynki, klimatyzatory, zadaszenia i drzewa przy ulicach tworzą miejsca potencjalnie nadające się do zakładania gniazd. Odpady i pozostawiane resztki jedzenia są chętnie zjadane przez ptaki. Gołębie i szpaki doskonale wykorzystują miejską infrastrukturę, natomiast wrony są niezwykle inteligentne i szybko uczą się reagować na próby np. ich odławiania.
Jednocześnie Singapur systematycznie zwiększa liczbę mieszkań, zmniejszając powierzchnię terenów niezabudowanych i naturalnych. Paradoks polega więc na tym, że to człowiek tworzy warunki sprzyjające rozmnażaniu się ptaków, a następnie próbuje ograniczać ich populację poprzez odstrzał lub inne brutalne metody.
Usunięcie ptaków z jednego obszaru powoduje ponadto powstanie wolnych miejsc, które mogą zostać zajęte przez osobniki z sąsiednich terenów. Zjawisko to określa się efektem próżni. Jeżeli jednocześnie nadal dostępne są pokarm, miejsca lęgowe i bezpieczne schronienia, populacja może się szybko odbudować.
W 2026 r. w Singapurze zaostrzone zostały kary za nielegalne dokarmianie dzikich zwierząt. „Recydywistom” mogą grozić wysokie grzywny oraz kara pozbawienia wolności. Urban Birds Institute uważa, że odstrzał może prowadzić do dalszego odizolowania społeczeństwa od natury i uprzedmiotowienia zwierząt, co sprzyja stosowaniu okrutnych praktyk.


