
W skrócie
-
Mieszkańcy Małopolski protestowali na zakopiance przeciwko budowie nowego odcinka drogi ekspresowej S7.
-
Protestujący obawiają się wyburzeń, przesiedleń oraz podziału miejscowości przez nową drogę.
-
Przedstawione przez GDDKiA warianty budowy w ocenie mieszkańców nie stanowią realnej alternatywy.
Nowy odcinek drogi ekspresowej S7 ma skomunikować Kraków z Mysłowicami. To silnie zurbanizowany region, w którym w ostatnich latach – w związku z zapewnieniami władz, że nowe drogi nie będą tam budowane – powstało wiele osiedli.
– Nasze państwo zwolniło ten teren, mówiło: tu nie będzie żadnej drogi, będzie tylko zakopianka, róbcie co chcecie na tym terenie – powiedział jeden z protestujących na zakopiance w okolicach wsi Gaj pod Krakowem.
Protesty na zakopiance. Mieszkańcy nie chcą budowy nowej S7
Według mieszkańców budowa drogi będzie się wiązać z wysiedleniami i wyburzeniem nawet 300 domów. Sytuacja jest tym trudniejsza, że dla części mieszkańców byłoby to już drugie wysiedlenie. Część z nich zamieszkała pod Krakowem po tym, jak musieli opuścić swoje domy w związku z budową tamy w Dobczycach.
– S7 byłaby trzecią inwestycją, która by gminę przecinała w zasadzie na trzy części, zamykając pewnie jedną trzecią czy prawie połowę gminy pomiędzy dwoma bardzo ruchliwym drogami, zmuszając mieszkańców do życia w hałasie, w smogu, w spalinach – powiedział jeden z protestujących.
Mieszkańcy nie chcą żyć „w hałasie, w smogu, w spalinach”. „Oszukano społeczeństwo”
Mieszkańcy oprócz dzielenia miejscowości trasą i energochłonnymi ekranami obawiają się także utraty dostępu do sieci wodociągowej. Główna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zaproponowała sześć wariantów budowy nowej trasy, jednak według mieszkańców wybór jest pozorny.
– Oszukano społeczeństwo, bo pokazano teoretycznie sześć wariantów, a jest to tak naprawdę jeden południowy korytarz, który jest obarczony tymi samymi wadami, nie ma żadnej realnej alternatywy. Proponuje się społeczeństwu tzw. zakopiankę bis, która nie rozwiązuje żadnych problemów – mówi mieszkanka.
Problem jest tym bardziej złożony, że poszczególne miejscowości mają rozbieżne interesy i nie sposób wypracować jednolitego projektu mieszkańców. Przeważa wśród nich opinia, że najlepiej byłoby, gdyby GDDKiA, która prowadzi aktualnie konsultacje społeczne w sprawie budowy S7, w ogóle zrezygnowała z rozbudowy infrastruktury w tym regionie.













