W skrócie
-
Administracja Donalda Trumpa przygotowuje się na możliwy upadek rządu na Kubie i rozważa scenariusze reagowania na sytuację na wyspie.
-
USA planują doprowadzić do zmian na Kubie przede wszystkim przez presję gospodarczą oraz sankcje, a nie przez bezpośrednią akcję zbrojną.
-
Amerykańska armia prowadzi ćwiczenia symulacyjne w rejonie Karaibów, pozostawiając otwartą możliwość operacji militarnej, choć formalny rozkaz jeszcze nie zapadł.
Jak informują dziennikarze Axiosa, Donald Trump obrał jasną strategię wobec skonfliktowanej z USA wyspy. Amerykańskie siły nie wkroczą na Kubę, aby zająć ją z użyciem siły. Waszyngton liczy zamiast tego, że do upadku reżimu doprowadzi zła sytuacja gospodarcza i sankcje.
– Sytuacja w Iranie jeszcze się nie wyklarowała, a prezydent się nie spieszy – mówił wysoki rangą urzędnik w rozmowie z portalem. Jak podkreślił inny rozmówca, prezydent „działa etapami”.
Kuba i USA. Media ujawniają strategię Donalda Trumpa
Źródła podkreślają, że amerykańska administracja ma zestaw narzędzi, które pozwalają na wywieranie nacisku na Hawanę, wśród których znajdują się także sankcje gospodarcze. – W tej chwili Trump nie ma ich jednak tak dużo, jak wcześniej – zauważył jeden z urzędników.
Nie oznacza to jednak, że amerykańska armia nie przygotowuje się także na scenariusz militarnego uderzenia na wyspę, m.in. poprzez przeprowadzanie ćwiczeń symulacyjnych w regionie Karaibów.
– Wszystkie opcje wciąż leżą na stole, ale ani obecnie, ani w najbliższym czasie nie planujemy żadnej inwazji. Kiedy prezydent USA powie: start, będziemy na to gotowi – zauważyło źródło.
Napięta sytuacja na Kubie. Urzędnik USA: Klasyczny Trump
Inny urzędnik stwierdził, że amerykańskie podejście do kryzysu na wyspie to „klasyczny Trump”. – Wytrącić wroga z równowagi, wywrzeć presję. Obserwować reakcję, wywrzeć większą presję. Obserwować reakcję, jeszcze zwiększyć presję – powiedział.
W ostatnim czasie w mediach pojawiają się informacje o coraz większej obecności USA w rejonie Karaibów. Według portalu Politico do rozpoczęcia operacji potrzebny jest już tylko formalny rozkaz prezydenta Donalda Trumpa.
– To, że upadłe państwo znajduje się około 144 km od naszego wybrzeża, jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych – stwierdził w środę podczas posiedzenia gabinetu Trumpa sekretarz stanu Marco Rubio.
W ubiegłym tygodniu polityk powiadomił, że władze Kuby zaakceptowały amerykańską ofertę pomocy humanitarnej wartą 100 mln dolarów. Dyplomata powiedział też, że liczy na zmiany na wyspie drogą pokojową, lecz nie wykluczył użycia siły.


