W skrócie
-
Na Kubie brakuje około 91,5 proc. leków i środków medycznych, co zmusza mieszkańców do korzystania z czarnego rynku.
-
Pomoc medyczna i żywnościowa przygotowana przez USA nie trafiła do wschodnich prowincji Kuby, a rząd kubański odrzucił warunek niezależnej dystrybucji kolejnych środków.
-
Gospodarka Kuby pogorszyła się po wprowadzeniu blokady paliwowej przez Waszyngton i znaczącym spadku turystyki, a kubański rząd podjął decyzję o racjonowaniu paliwa.
Portal 14ymedio oraz Radio Marti odnotowały, że z raportu Onei za kwiecień wynika, że na Kubie notowany jest brak 91,5 proc. leków i środków medycznych. „Aktualnie Kubańczycy nabywają praktycznie wszystkie leki i artykuły medyczne na czarnym rynku” – przekazał portal.
Kuba. Dramatyczny efekt kryzysu – na wyspie brakuje leków
Choć zjawisko niedoboru lekarstw nasila się na wyspie od 2021 r., jak podkreślono, obecnie braki te są tak duże, że kubańskiemu rządowi trudno je ukryć w statystykach.
Tymczasem według Radia Marti do mieszkańców wyspy, szczególnie jej wschodnich prowincji, nie trafia wciąż pomoc medyczna i żywnościowa, którą w związku z październikowym huraganem Melissa przygotowały władze USA.
W piątek amerykański sekretarz stanu Marco Rubio stwierdził, że władze USA zaproponowały reżimowi w Hawanie dodatkowe wsparcie w wysokości 100 mln euro, pod warunkiem dystrybucji tej pomocy przez niezależne instytucje.
Dodał, że kubański rząd nie zgodził się na dostarczenie tego wsparcia dla mieszkańców wyspy.
Działania USA pogłębiły zapaść gospodarczą na Kubie
Kuba, pogrążona już w stagnacji gospodarczej, pogłębiła swoją sytuację, gdy w styczniu Waszyngton wprowadził blokadę paliwową. Prezydent Miguel Diaz-Canel podjął decyzję o zastosowaniu środków nadzwyczajnych, w tym ścisłego racjonowania dostępnego w kraju paliwa. Ceny benzyny gwałtownie się podniosły.
Drastycznie zmniejszyła się natomiast liczba przybywających na Kubę obcokrajowców. Turystyka – będąca do niedawna jednym z głównych napędów lokalnej gospodarki – już praktycznie nie istnieje.
Donald Trump coraz częściej wskazuje karaibską wyspę na kolejny cel amerykańskiej interwencji i zaostrza sankcje. W związku z tym prezydent Diaz-Canel wezwał społeczność międzynarodową do reakcji.
„Żaden agresor, niezależnie tego, jak potężny by nie był, nie spowoduje, że Kuba się podda” – napisał w mediach społecznościowych.


