Pino, mimo posiadania jedynie podstawowego wykształcenia, skonstruował system zgazowania węgla drzewnego, wykorzystując niemal wyłącznie przedmioty z odzysku. Instalacja umieszczona z tyłu charakterystycznego, dwucylindrowego auta składa się z: generatora (wykonanego ze starej butli propanowej), systemu filtracji (zbudowanego z kanki na mleko wypełnionej starymi ubraniami) i zbiornika paliwa.
Zasada działania opiera się na zasysaniu gorącego gazu drzewnego bezpośrednio do gaźnika zamiast oparów benzyny. To rozwiązanie, choć archaiczne, pozwala „Maluchowi” osiągnąć prędkość 70 km/h. Podczas jazd próbnych przeprowadzonych na początku marca, auto bez problemu pokonało trasę o długości 85 km.
Kuba. „Wynalazek roku” w dobie kryzysu
Kuba zmaga się z najcięższym kryzysem energetycznym od dekad. Po obaleniu Nicolasa Maduro w Wenezueli przez USA, dostawy ropy zostały wstrzymane, a Waszyngton grozi sankcjami każdemu państwu, które spróbuje zaopatrzyć wyspę w paliwo.
Według medialnych doniesień, litr benzyny kosztuje obecnie około 8 dolarów (29,85 złotych), czyli sześciokrotność oficjalnej ceny.
W tym kontekście wynalazek Pino, okrzyknięty przez mieszkańców Aguacate „wynalazkiem roku”, staje się szansą na przetrwanie. Mechanik już planuje kolejny krok – przerobienie traktora, aby umożliwić rolnikom uprawę pól.
Pino przyznaje, że czerpał wiedzę z technologii open-source promowanej przez argentyńskiego innowatora Edmundo Ramosa. Ramos potwierdza, że coraz więcej Kubańczyków kontaktuje się z nim w sprawie porad – jeden z nich zasila już całą dzielnicę za pomocą generatora o mocy 50 kW działającego na podobnej zasadzie.
Historia Juana Carlosa Pino to kolejny rozdział w długiej historii kubańskiego jerry-riggingu (prowizorycznych napraw). W miasteczku, gdzie wciąż spotkać można Pontiaki z 1953 roku z silnikami Mercedesa i przekładniami z dawnego NRD, polski „Maluch” na węgiel drzewny stał się symbolem oporu przeciwko sankcjom i dowodem na to, że potrzeba jest matką wynalazków.














