W skrócie
-
Donald Trump poinformował, że Biały Dom prowadzi rozmowy z kubańskim rządem, który według niego boryka się z poważnymi problemami.
-
Prezydent USA nie wykluczył możliwości „przyjaznego przejęcia” Kuby przez Stany Zjednoczone.
-
Kuba doświadcza kryzysu energetycznego i spadku liczby turystów, co jest konsekwencją amerykańskiej blokady dostaw ropy i napięć na tle politycznym.
Słowa Donalda Trumpa padły podczas piątkowej rozmowy z dziennikarzami, gdy prezydent USA wychodził z Białego Domu, by udać się w podróż do Teksasu. Wskazał, że sekretarz stanu Marco Rubio ma prowadzić rozmowy z Hawaną.
Trump o „przyjaznym przejęciu” Kuby: Rozmawiają z nami
Dyskusja odbywać ma się na „bardzo wysokim poziomie”. – (Kuba) ma poważne kłopoty – ocenił przywódca, dodając, że kraj mierzy się z „poważnymi problemami”.
– Nie mają pieniędzy. Na razie nic nie mają, ale rozmawiają z nami i może uda nam się dokonać przyjaznego przejęcia Kuby – poinformował Donald Trump.
Stwierdził, iż wiele osób pochodzących z wyspiarskiego kraju, które przebywają obecnie na terenie Stanów Zjednoczonych, jest „zadowolonych z tego, co się teraz dzieje„.
Wypowiedź lidera USA miała miejsce zaledwie dwa dni po incydencie, do którego doszło u wybrzeży Kuby. Amerykańska motorówka miała naruszyć wody terytorialne kraju. W reakcji straż graniczna otworzyła ogień, pozbawiając życia cztery osoby.
Kryzys na Kubie. Amerykańska blokada wpływa na energetykę i odbija się na turystyce
Od czasu uprowadzenia wenezuelskiego dyktatora Nicolasa Maduro, rośnie napięcie pomiędzy USA a Kubą. Amerykanie podejmują działania mające na celu wywarcie presji na Hawanę w celu zmiany kubańskiego reżimu.
Za orędownika pomysłu uchodzi Marco Rubio, sam będący potomkiem kubańskich emigrantów. Sekretarz stanu USA kilkukrotnie podkreślał, że sytuacja na rządzonej przez partię komunistyczną wyspie musi się zmienić.
Obecnie Hawana mierzy się ze stale pogłębiającym się kryzysem energetycznym wywołanym amerykańską blokadą dostaw ropy. Do tej pory najwięcej czarnego złota wyspiarski kraj pozyskiwał z Wenezueli.
Kuba, która przez lata czerpała niemałe dochody z turystyki, również w tej dziedzinie stanęła na krawędzi. W styczniu odnotowano rekordowo małą liczbę przyjezdnych. Podczas gdy w latach 2017-2019 na początku roku do kraju zjeżdżało około pół miliona osób, w tym roku było to niespełna 185 tysięcy.












