W ubiegłym tygodniu w rzeszowskiej Jasionce na Europejskim Kongresie Rolniczym spotkali się Mateusz Morawiecki i Władysław Kosiniak-Kamysz. — To wzbudziło spore emocje w obozie władzy — mówi w najnowszym odcinku „Stanu Wyjątkowego” Kamil Dziubka.

Europejski Kongres Rolniczy odbywa w Jasionce cyklicznie od 2011 r. Organizuje go Fundacja Europejski Fundusz Rozwoju Wsi Polskiej, a przewodniczącym kapituły jest Artur Balasz, minister rolnictwa w byłym rządzie AWS-u, przedsiębiorca rolniczy, właściciel latyfundiów, „król wyspy Wolin”, jak niektórzy o nim mówią.

— To człowiek, który spinał koalicję PiS-u z Samoobroną, później też był takim łącznikiem pomiędzy PSL-em a PiS-em za pierwszych rządów PiS-u. Zasadniczo człowiek krążący, ale też związany z Platformą przed laty — popierał Komorowskiego w 2010 r. Spiął także Agro Unię z Koalicją Obywatelską, wcześniej próbował ją spiąć z PSL-em, ale się nie udało — wyjaśnia Dziubka. I dodaje, że gdyby Balasz nie przekonał Kosiniaka-Kamysza i Morawieckiego, to do tego spotkania by nie doszło.

„Wyborcza” opublikowała artykuł, z którego wynikało, że w zasadzie już szykuje się nowa koalicja, a działacze PSL-u zostali zapytani o zdanie w specjalnej aplikacji.

— Pytanie o potencjalną koalicję z Prawem i Sprawiedliwością były oczywiście parę miesięcy temu, były teraz pytania o Morawieckiego. Na razie nie ma zgody działaczy na to, bo też — uważam, że PSL jest partią najczęściej wpychaną w ramiona innych partii na polskiej scenie politycznej — wyjaśnia Długosz. — Polskie Stronnictwo Ludowe od ponad 10 lat powtarza: my z PiS-em nie pójdziemy. Prawo i Sprawiedliwość tak naprawdę składało propozycję wcześniej Pawlakowi i Piechocińskiemu, a teraz i Kosiniakowi–Kamyszowi.

W 2023 r. PiS wygrał wybory, ale nie miał większości, więc szukał koalicjanta. Morawiecki twierdził, że zbiera tę większość. — PSL był kuszony przez PiS z każdej strony: Kosiniak-Kamysz miał być premierem i nawet z tego, co słyszałem, była propozycja, żeby mieli i premiera, i marszałka Sejmu, więc właściwie mieliby wszystko — mówi Dziubka. — Był moment, w którym PiS zaczęło mrugać do Kosiniaka-Kamysza, że może ewentualnie by mieli wspólnego kandydata na prezydenta. No naprawdę, PiS robiło wszystko, żeby przyciągnąć do siebie ludzi.

Wszystkie działania okazały się jednak nieskuteczne. Teraz mamy sytuację, w której Kosiniak-Kamysz jest „na musiku”.

— Musi wprowadzić PSL do następnego Sejmu. Nie może być tym prezesem PSL-u, który sprawi, że Polskiego Stronnictwa Ludowego nie będzie w Sejmie — tłumaczy Długosz. I dodaje: — To jest naprawdę silna emocja i motywator do działań politycznych. I Kosiniak-Kamysz w tej chwili musi zostać tym gościem, który rozmawia z każdym. On musi zostać w oczach wyborców takim łącznikiem między zwaśnionymi stronami.

— PiS jedzie na prawą flankę na maksa. Chcą odebrać elektorat Braunowi. Nie da się tego elektoratu odebrać innymi metodami, niż jadąc ekstremalnie po prawej. Na razie taka zapadła decyzja w PiS-ie: odbieramy, używając ekstremalnych, radykalnych metod narracyjnych skierowanych do prawicowego wyborcy, co sprawia, że cała ta prawicowa strona się przesuwa na prawo i zostaje pewna przestrzeń w centrum konserwatywnym, która jest do zagospodarowania. Naturalnym kandydatem do zagospodarowania tej przestrzeni był Hołownia, który tego nie zrobił. I Władysław Kosiniak-Kamysz chce zająć tę pozycję. On będzie mówił: Kochani, jesteśmy konserwatywną kotwicą dla tego liberalno-lewicowego rządu. Jeżeli nie my, to kto? Jeżeli nie my, to Tusk „pogrąży się” w lewicowym szaleństwie — wyjaśnia Długosz.

Ale do tej pozycji jest mu potrzebna kontakt z ludźmi z PiS-u, kontakt z Pałacem Prezydenckim i siła spokoju. — I będzie tak sobie lawirował na tym centrum. On po prostu uważa i ja nie wiem, czy nie ma racji, że w tej sytuacji politycznej wyborcy centrum, nie radykalni wyborcy są trochę zaniepokojeni tym, co dzieje się z obozami politycznymi, które idą na zwarcie jeszcze bardziej, niż to było do tej pory. Więc moim zdaniem dlatego spotkał się z Morawieckim, dlatego z Morawieckim rozmawia — mówi Długosz.

— Próbowałem przyłożyć ucho przede wszystkim w Koalicji Obywatelskiej. No i różne były oceny, jak spytałem gdzieś w otoczeniu premiera, to usłyszałem, że to chyba jest jakiś nieśmieszny żart. Impreza była w prima aprilis. Więc tu z jednej strony takie być może lekceważenie, ale z drugiej politycy koalicji bardziej doświadczeni, mówili: Donald się będzie temu przyglądał. To nie jest tak, że kompletnie to oleje. No bo to jest jego najbliższy koalicjant. I najbardziej lojalny — tłumaczy Dziubka.

Więcej w najnowszym odcinku „Stanu Wyjątkowego”:

„Stan wyjątkowy” to program, w którym Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek dyskutują o najważniejszych politycznych wydarzeniach tygodnia. Czołowi dziennikarze Onetu i „Newsweeka” zapewniają słuchaczom i widzom nieszablonową, często żartobliwą, ale zawsze merytoryczną rozmowę, a ich ogromne doświadczenie dziennikarskie i znajomość kulis polskiej sceny politycznej gwarantują potężną dawkę informacji.

Poniżej lista wszystkich dotychczasowych odcinków podcastu:

HtmlCode

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version