-
Kuno domu na wsi. Z tym trzeba się liczyć
-
Marzysz o domu na wsi? Najpierw potwierdzenie u notariusza
-
Mieszkańcy wsi będą musieli się dostosować
Kuno domu na wsi. Z tym trzeba się liczyć
Kupno domu na wsi wydaje się dobrym rozwiązaniem przede wszystkim ze względu na niższe koszty. Ceny nieruchomości są znacznie mniejsze niż w miastach i sporo osób decyduje się zamieszkać na przedmieściach w małych miejscowościach. Nie każdy zdaje sobie jednak sprawę z tego, że kupno domu na wsi wiąże się z obciążeniami, na które jako mieszkańcy nie mamy wpływu.
Przede wszystkim należy liczyć się z zapachami wynikającymi z normalnej działalności rolniczej, zwłaszcza hodowli zwierząt i nawożenia pól. Woń obornika, gnojowicy czy kiszonki może pojawiać się sezonowo, ale bywa też intensywna i długotrwała. Przede wszystkim wiosną i latem, kiedy najchętniej przebywamy na zewnątrz. A szczególnego rodzaju zapachy utrudniają wietrzenie domu czy korzystanie z ogrodu.
Drugim istotny element to hałas. Praca maszyn rolniczych często nie ogranicza się do standardowych godzin i zaczyna bardzo wcześnie rano. Traktory czy kombajny wyjeżdżają także późnym wieczorem, a w okresach intensywnych prac polowych również w weekendy i święta. Do tego dochodzą odgłosy zwierząt, takie jak pianie kogutów, muczenie krów czy hałas z kurników.
Co jeszcze istotne, kupno domu na wsi wiąże się z tym, że panuje większe zapylenie i zabrudzenia. Podczas prac polowych unosi się kurz, ziemia bywa nanoszona na drogi, a błoto po opadach deszczu jest czymś normalnym. Dlatego też często okna, elewacje i samochody brudzą się szybciej. Co więcej, dojazdy lokalnymi drogami bywają utrudnione przez wolno poruszające się maszyny rolnicze lub ich parkowanie w pobliżu pól. Lista możliwych „nieprzyjemności” po kupnie domu na wsi jest więc długa.
Marzysz o domu na wsi? Najpierw potwierdzenie u notariusza
Cała lista niedogodności sprawiła w ostatnich latach, że mieszkańcy wsi, którzy nie pracują na roli, zaczęli składać skargi na rolników. Na policję czy do urzędów gmin trafiają listy w których mieszkańcy skarżą się na uciążliwe zapachy oraz hałas, nocną pracę maszyn, pozostałości ziemi lub błota na drogach publicznych czy prace prowadzone wcześnie rano lub późno w nocy. Wkrótce takich skarg ma być znacznie mniej, a to za sprawą zmian nad ustawą dla wsi.
Ministerstwo Rolnictwa chce, aby osoby budujące lub kupujące domy na wsi musiały liczyć się z uciążliwościami wynikającymi z działalności rolniczej. Przy zakupie nieruchomości poza granicami miast nabywca będzie składał notarialne oświadczenie, że jest świadomy możliwych uciążliwości związanych z działalnością rolniczą. I nie będzie z tego tytułu rościł pretensji. Ma to ograniczyć liczbę sporów, które w ostatnich latach coraz częściej trafiały do sądów:
To kolejny krok do spełnienia obietnicy o przywróceniu normalności na wsi. Wieś to miejsce produkcji rolniczej i okołorolniczej, a wszyscy, którzy chcą tam zamieszkać, powinni to zaakceptować i się z tym pogodzić. Rolnictwo jest najważniejsze, dlatego robimy, nie gadamy – skomentował minister rolnictwa Stefan Krajewski.
Rolnicy coraz częściej sygnalizują, że skargi sąsiadów blokują rozwój ich działalności, mimo że funkcjonują oni zgodnie z obowiązującymi przepisami. Proponowane przez ministerstwo zmiany ułatwi im codzienną pracę.
Mieszkańcy wsi będą musieli się dostosować
Kupno domu na wsi po wejściu w życie zmian będzie wymagało kilkukrotnego przemyślenia opłacalności takiej decyzji. Wiele wskazuje bowiem na to, że w rządzie panuje ogólna zgoda co do kierunku proponowanych ograniczeń.
Ministerstwo Rolnictwa zapowiada przyjęcie ustawy o ochronie funkcji produkcyjnej wsi w pierwszej połowie 2026 roku. Projekt znajduje się na etapie uzgodnień międzyresortowych i wymaga jeszcze zmian w kilku aktach prawnych.
W praktyce oznacza to, że właściciele domów nie będą mogli skutecznie domagać się ograniczania legalnej pracy gospodarstw wyłącznie z powodu hałasu czy zapachów. Konflikty między mieszkańcami a rolnikami będą rozstrzygane na korzyść tych drugich. A to dlatego, jak tłumaczą rządzący, że wieś ma spełniać swoją podstawową funkcję, czyli produkcję żywności. Nawet kosztem komfortu pozostałych mieszkańców.


