U kobiety apetyt na seks zwyżkuje zwykle po trzydziestce. U mężczyzn znacznie wcześniej. Dla stałych relacji i małżeństw oznacza to czasem problem. Ona chce iść do łóżka, a on nie ma siły, ochoty, czasu. Co dalej?
— Nie, nie, nie… Ja już nie mam zamiaru się prosić, bo wychodzę na jakąś napaloną seksualnie kobietę, która nie ma zahamowań — zaczyna swoją opowieść Marta (38 l.). Przyznaje, że dopiero od roku, czyli właściwie niedługo przed czterdziestką, pierwszy raz w życiu poczuła się ładna, fajna, inteligentna i (uwaga, uwaga) seksowna. — Kiedyś byłam przepełniona kompleksami. Uważałam, że jestem za chuda, w szkole wyzywano mnie od kościotrupów. Nie lubiłam swoich cienkich włosów i ust, zielonych oczu (marzyłam o niebieskich), wysokiego wzrostu. Dziś wiem, że jestem w dobrej formie, mam świetne wyniki badań, a wiele koleżanek zazdrości mi figury, którą nareszcie po prostu się cieszę. Zaczęłam nawet nosić sukienki, nigdy ich nie lubiłam na sobie. Pierwszy raz w życiu kupiłam sobie kilka szminek w mocnych kolorach, głównie róż i amarantowy. Łapię nieraz męskie spojrzenia na ulicy, dobrze mi z tym. Tylko mój mąż patrzy na mnie jak na starego, dobrego kumpla — śmieje się kwaśno Marta.
Daj już spokój
Za samoakceptacją przyszła jej też ochota na intymność. Mają oboje z mężem stabilne prace, parę fajnych hobby, nie narzekają na zdrowie czy jakieś wielkie braki. Mąż Marty jednak, kiedyś tak pewny siebie i otwarty, obecnie walczy z różnymi kompleksami.
— Roztył się od pracy siedzącej. Od dawna nie uprawia sportu, nie rusza się, nie chce nawet spacerować. Jest po czterdziestce, dorobił się brzucha, ewidentnie się tego wstydzi. Wymyślił, że powinniśmy mieć większe mieszkanie, więc bierze dodatkowe zlecenia. O seksie nie ma mowy. Kiedy kolejny raz powiedział: „Marta, daj już spokój” , „Oszalałaś? Ciągle tylko ten seks w twojej głowie!”, odpuściła inicjowanie zbliżeń.
Wyjaśnia: — U nas „ciągle tylko seks” polega na tym, że w ostatnich latach szliśmy do łóżka raz na miesiąc lub dwa, a to i tak dobrze. Teraz leci nam trzeci miesiąc przerwy, na którą ja się nie zgadzam. Dla męża jest w porządku. Ale po takich tekstach ja nie zamierzam się go znów prosić — podkreśla. Mówi, że to jej uwłacza. Odczuwa wobec męża duży żal. Teraz, kiedy ona jest w szczycie swoich możliwości seksualnych, kiedy wreszcie chciałaby zacząć robić to częściej, może nawet eksperymentować z pozycjami, on zamknął się w sobie. W żartach Marta odgraża się, że znajdzie sobie kochanka. Młodszego. A potem szybko dodaje, już na serio, że prędzej dojdzie do rozwodu niż do tego, że miałaby mieć kogoś na boku.
W badaniach, opublikowanych niedawno na Medscape (to aplikacja oraz globalny portal dla lekarzy, pielęgniarek i pracowników służby zdrowia), dowiedziono, że szczyt pożądania seksualnego u kobiet przypada na wiek 35-45 lat. Oznacza to, że dla wielu kobiet dopiero czas perimenopauzalny bywa w sferze intymności najbardziej znaczący. U mężczyzn biologicznie szczyt libido przypada na wiek 18-25 lat. Rosnąć może do czterdziestki, ale zwykle wcześniej się zatrzymuje lub opada. Z tej pozornie błahej przyczyny dochodzi do kłótni i poczucia osamotnienia w związkach.
Odwrócone role
— Wzrost libido jest często związany z większą dojrzałością psychiczną i ze spadkiem kompleksów wobec własnego ciała. Kobiety po trzydziestce są bardziej świadome swoich potrzeb — opowiada Amanda Staniszewska— Celer, psycholożka, psychoterapeutka i seksuolożka. — Stają się pewniejsze siebie. Zdają sobie sprawę z tego, że mają coraz więcej zasobów, począwszy od większej ilości snu (co bywa związane z odchowaniem dzieci), poprzez lepszą sytuację finansową, aż po więcej czasu dla siebie. A to wszystko sprzyja ich seksualności, choć nieraz spotyka się też z brakiem zrozumienia partnerów i mężów. Mężczyźni szczyt formy seksualnej miewają po 20. roku życia, więc takie pary rozmijają się w intymnych potrzebach — dodaje.
Kobiety w takiej sytuacji nierzadko doświadczają frustracji i niezrozumienia. Mówią, że ich partnerzy lub mężowie pragnęli intymności wtedy, gdy one czuły się bardzo zmęczone i np. były tuż po porodzie. — A teraz, gdy wreszcie czują się dobrze i mają ochotę na seks, partnerzy nagle tracą zainteresowanie — relacjonuje Amanda Staniszewska— Celer.
Obserwuje, że młodzi mężczyźni zazwyczaj mają wysoki poziom testosteronu i są silnie nastawieni na sferę seksualną. Ale w dojrzałych związkach niekiedy role się odwracają: poziom testosteronu u mężczyzn obniża się, zaś oni skupiają się na innych priorytetach.
— Poza tym są przeciążeni stresem, pracą. Nie zawsze dbają o swoje zdrowie, np. nie ćwiczą, nie badają poziomu testosteronu. Seks nie jest już dla nich priorytetem, a potrzeby partnerek bywają odbierane jako „wymysły”. Stąd konflikty i problemy w relacjach na tym tle — przyznaje psychoterapeutka. W gabinecie słyszy, jak mężczyźni tłumaczą brak pożądania zmęczeniem, przepracowaniem, a nie brakiem uczuć czy atrakcyjności partnerki. Jednak wiele kobiet odbiera to jako znak, że „on nie jest mną zainteresowany” i „ja już go nie kręcę”.
Kompletne odrzucenie
Historie z gabinetów.
Pewna kobieta odkryła pełnię swojej seksualności dopiero po 40. urodzinach. Wcześniej nie miała czasu ani ochoty na seks. Tym, co ją „uruchomiło”, stała się całkowita depilacja okolic intymnych. Opowiadała o tym żywiołowo w gabinecie. Stwierdziła, że odkąd depiluje się w całości, czego wcześniej nie robiła, jej libido zwyżkuje, a ochota na seks jest silna i częsta. Niestety. Jej mąż nie podzielał tego entuzjazmu, co prowadziło do licznych małżeńskich nieporozumień, kłótni, sporów. W tym związku problemem było również to, że małżonkowie konflikty rozwiązywali poprzez seks, w tej sytuacji dość mechaniczny, co na dłuższą metę nie jest zdrowym rozwiązaniem. Kobieta nie chciała, aby do zbliżeń dochodziło wyłącznie w ramach kłótni, „na zgodę”, ale właśnie tak się działo. Terapia trwa.
Inna pacjentka, trzydziestoparolatka, od niedawna zaczęła wykazywać coraz większą chęć intymnych kontaktów. Wyznała, że wreszcie czuje się pewniej ze sobą, swoim ciałem i doskonale wie, czego potrzebuje. Także w seksie. Jej partner jednak kompletnie nie miał ochoty na zbliżenia. Wyjaśniał, że ma problemy w pracy, że źle się czuje, że jest śpiący. Kobieta interpretowała jego brak inicjatywy oraz odmowę jako kompletne odrzucenie. Czuła, że w jego oczach zupełnie przestała być atrakcyjna seksualnie. Zgłosili się zatem po pomoc seksuologiczną. Podczas terapii często wybuchały sprzeczki i kłótnie. Rozmawiali ze sobą wyłącznie podniesionym tonem. Jednej stronie brakowało seksu, a drugiej nie. Każde z nich miało odmienne potrzeby i wyjaśnienia na ten stan rzeczy. Oboje nie byli w stanie zrozumieć perspektywy drugiej strony. Uznawali wyłącznie osobiste racje. Terapia była wyjątkowo skomplikowana ze względu na wrogie postawy partnerów. W pewnym momencie po prostu przestali przychodzić, ich losy pozostają nieznane.
On kogoś ma
— Byłam pewna, że on kogoś ma, więc wynajęłam detektywa. Musiałam sprawdzić, czy mnie zdradza — twierdzi Iza (42 l.). Jest po rozwodzie z pierwszym mężem, od sześciu lat w związku z Jakubem. Połączyła ich, jak to opisuje Iza, „chemia totalna”. Szybko ze sobą zaczęli być, szybko zamieszkali, szybko ustalili, że chcą być razem do końca świata. Przez pierwszy rok wspólnego bycia niemal nie wychodzili z łóżka. Świetnie się dopasowali: oboje mieli wysokie libido i chęć na intymność. Jednak od trzech lat ta chęć u Jakuba zniknęła, a u Izy trwa nadal w najlepsze. Ona oczywiście rozumie, że z czasem zanika częstotliwość współżycia chyba u wszystkich par, ale tutaj seksu po prostu już nie ma. — Nie współżyliśmy od ponad roku. Każda moja propozycja była przez niego odrzucana. A to zmęczony, a to się najadł i nie ma siły, a to „lepiej w weekend”. Tylko że weekend nadchodził i znowu zaczynały się usprawiedliwienia. Czułam coraz większą frustrację — wyznaje Iza. Na dodatek w ostatnich miesiącach Jakub coraz później zaczął wracać do domu. Wychodził do pracy nawet godzinę wcześniej.
Opowiedziała o tym przyjaciółce, a ta od razu uznała, że „on kogoś ma”. To przyjaciółka Izy podsunęła myśl o detektywie. Iza znalazła fachowca w ciągu godziny, w internecie. Usługa kosztowała sporo pieniędzy, ale uznała, że nie chce żyć w kłamstwie. Najwyżej się rozstaną. Będzie cierpiała, ale jej zdaniem lepsza jest okrutna prawda i powrót do stanu singielstwa niż bycie zdradzaną.
— Pani konkubent jest czysty jak łza — orzekł detektyw. Przedstawił jej czterotygodniowe efekty śledztwa. Bilingi rozmów, zdjęcia, trasy z pracy do domu itd. Okazało się za to, że Jakub potrafi godzinami przesiadywać w samochodzie. Słucha muzyki, podcastów kryminalnych albo po prostu siedzi bezczynnie. — Może on po prostu ma depresję? — zasugerował detektyw. Iza była wstrząśnięta tymi słowami. Zrozumiała, że on woli siedzieć w aucie niż wracać do niej, do domu. Od rozmowy z detektywem minęło kilka tygodni. Od tego czasu Iza szykuje się do rozmowy z Jakubem, szuka dobrego momentu. Chce pomóc partnerowi i związkowi, ale nie bardzo wie, jak. O seksie, mimo wysokiego libido, coraz częściej przestaje myśleć.
Obcość
Wiele par nic nie robi z problemem rozbieżności seksualnej. Nie zawsze chodzi tylko i aż o różnice w libido, czasem pewne problemy pozostają zamiatane pod dywan. Partnerzy nie zawsze mówią sobie o tym, co ich rzeczywiście boli, o kłopotach w pracy lub zdrowotnych. To sprawia, że w związku może pojawić się wrażenie samotności, obcości. Choćby u jednej ze stron. Większość osób zostaje z tym, nie szuka pomocy. Bywa, że do terapeuty trafia tylko jedna strona, choć problem z libido powinien być nierzadko przepracowany wspólnie.
Amanda Staniszewska— Celer potwierdza, że do gabinetu kobiety często trafiają same. Niektórzy mężowie czy partnerzy nie widzą problemu lub udają, że go nie ma. Nie chcą rozmawiać o tym, dlaczego nie mają ochoty na seks. — Taka rozbieżność prowadzi u kobiet do frustracji i poczucia odrzucenia. W niektórych przypadkach dojrzalsze kobiety mogą szukać kochanków (zwłaszcza młodszych, których libido też jest wysokie), ale jest to rzadkość ze względu na obawy przed wykluczeniem społecznym — przyznaje.
Co zatem może zrobić kobieta, która odczuwa ochotę na seks, ale druga strona wciąż odmawia? O czym powinny pamiętać pary w obliczu rozbieżności seksualnych? — Kluczowa jest otwarta rozmowa o potrzebach i uczuciach. Warto używać komunikatów typu „ja” (np. „ja potrzebuję”, „ja chciałabym”), zamiast obwiniania się i wzajemnych pretensji — podpowiada Amanda Staniszewska — Celer.
— Istotne jest zrozumienie i wysłuchanie drugiej strony, zwłaszcza jeśli opowiada nam o swoim zmęczeniu, stresie. Koniecznie trzeba dopytać i ustalić, co dalej z tym zrobimy? Jakie możemy znaleźć rozwiązania w tej sytuacji? Może wspólny wyjazd, odpoczynek? Problem nie kończy się na stwierdzeniu: „jestem zmęczony i nie mam ochoty na seks”. Warto wspólnie poszukać sposobów na odzyskanie energii oraz bliskości. Przy okazji: odpowiednia ilość snu jest fundamentalną potrzebą, która bezpośrednio wpływa na funkcjonowanie libido. Szczególnie młodzi rodzice powinni korzystać z pomocy niań czy dziadków, aby móc się wyspać.

