Wszystkie próby zasypania podziałów w Prawie i Sprawiedliwości okazują się nieskuteczne. Partia znowu komentuje działania Mateusza Morawieckiego, a część polityków PiS mówi, że jakieś decyzje muszą zapaść, „bo to już jest męczące”. — Jest takie wrażenie, że on sam nie chce podjąć decyzji o wyjściu z PiS, ale jakbyśmy go wyrzucili, to byśmy mu zdjęli problem z głowy — mówi jeden z polityków partii.
Mateusz Morawiecki robi wszystko, żeby nie dać o sobie zapomnieć partyjnym władzom. Tym razem postanowił zorganizować swoją imprezę na dzień przed partyjnym zjazdem. Prezes Jarosław Kaczyński ma w sobotę ogłosić, kto będzie premierem, jeśli PiS wygra wybory w 2027 r. Tymczasem były premier w piątek organizuje czytanie swojego raportu o strategicznych rozwiązaniach dla polskiej gospodarki.
Uwagę zwraca język: to raport Morawieckiego prezentujący strategię Morawieckiego. Ten szczegół nie uszedł uwagi polityków PiS.
x.com
— W sobotę prezes pokaże nowego premiera. Wiadomo, że nie jest to Morawiecki. Tymczasem dzień wcześniej Morawiecki powie: „ja tu mam taki świetny pomysł na Polskę”. No naprawdę nie oszukujmy się, że to przypadkowa zbieżność dat — śmieje się polityk PiS.
Zapewne nie jest. Inni nasi rozmówcy zwracają uwagę, że o sobotnim partyjnym zgromadzeniu PiS wiadomo przynajmniej od kilku dni. Z kolei informacja o spotkaniu Morawieckiego i jego ludzi pojawiła się dopiero we wtorkowe popołudnie.
Ludzie Morawieckiego mają problem z kandydatem na premiera PiS
— Jest człowiekiem z wielkim doświadczeniem w zarządzaniu państwem. Mógł jednak zorganizować konferencję w innym terminie. To zaskakujące, szczególnie że konwencja była zapowiadana od dawna, a o przedsięwzięciu byłego premiera dowiedzieliśmy się wczoraj — komentował Przemysław Czarnek w Radiu Zet.
Mógł, ale najwyraźniej nie chciał. W otoczeniu Mateusza Morawieckiego bardzo żywa jest dyskusja o kandydacie na premiera, którego chce wskazać prezes Kaczyński. Niektóre głosy są wyraźnie wobec tego pomysłu krytyczne. Powód jest prosty: kiedy partia już ogłosi kandydata, to wszystkie frakcje będą musiały udawać, że grają na niego. Dla byłego premiera Morawieckiego będzie to co najmniej trudne. W oczach jego ludzi każdy jest zdecydowanie gorszym kandydatem niż on.
— A potrafi pani wymienić te nazwiska, które się w ostatnim tygodniu pojawiły? — złośliwie pyta jeden z polityków PiS. — No właśnie. Ja też nie. Mateusz jest najpopularniejszym politykiem PiS. Takiej popularności nie zbuduje się jednym występem obok prezesa na jakiejś partyjne konwencji — mówi ten sam rozmówca o potencjalnym kandydacie partii na premiera.
Tyle że Karola Nawrockiego występy z prezesem i kampania potrafiły zbudować. Nikt go nie znał, a potem okazało się, że znają wszyscy.
— Niech pani nawet tego nie porównuje. Na Karola pracowała prawie cała partia, bo nie było innego wyjścia — z irytacją odpowiada poseł PiS. — Naprawdę pokazanie jednego, czy drugiego prezydenta miasta uspokoi maślarzy i harcerzy? Nie żartujmy — dodaje. To aluzja do krążących w PiS pogłosek, że kandydatem partii na premiera ma być któryś z samorządowców. Najczęściej mówi się w tym kontekście o Lucjuszu Nadbereżnym, prezydencie Stalowej Woli.
To nie jest pierwszy raz, kiedy Morawiecki ma inne plany niż partia. Z podobnego powodu wybuchła awantura w PiS w połowie grudnia. Wtedy były premier kontynuował swoje spotkania w różnych regionach Polski, zamiast przyjechać do siedziby partii, do czego publicznie wezwał go prezes.
Teraz też Jarosław Kaczyński miał zaprosić Morawieckiego na spotkanie na Nowogrodzkiej — o czym jako pierwsza pisała Wirtualna Polska. Tyle że tym razem zaproszenie było prywatne. Pozwoli to uniknąć publicznego kwestionowania woli prezesa, jak stało się to w grudniu. Rozmowa ma dotyczyć przełożenia piątkowego wydarzenia na inny termin.
Mateusz Morawiecki wyjdzie z PiS? „Będzie musiał podjąć decyzję”
Mateusz Morawiecki ostatnio ma ulubione zdanie, które powtarza wszystkim swoim rozmówcom: „nie pozwolę sobie skakać po pagonach”. Zaczyna to brzmieć trochę jak mantra albo zaklinanie rzeczywistości. Były premier bardzo się utwardził, ale wchodząc w kolejne zwarcia, nie buduje swojej pozycji w partii. Jedynie coraz bardziej zamyka się w swojej frakcji — jak twierdzą nasi rozmówcy.
— Trochę jest takie wrażenie, że on co prawda sam nie chce podjąć decyzji o wyjściu z PiS, ale jakbyśmy go wyrzucili, to właściwie byśmy mu z głowy zdjęli problematyczną decyzję — relacjonuje rozmowy z kolegami polityk PiS.
A inny dodaje, że w końcu jakąś decyzję Morawiecki będzie musiał podjąć, bo takie stanie w rozkroku i kontestowanie każdego działania partii jeszcze dla nikogo dobrze się nie skończyło.