„Gdy tylko wskoczyłam do wody w tym miejscu, wiedziałam, że mamy do czynienia z czymś wyjątkowym” – relacjonuje Sophie Kalkowski-Pope. „Nigdy nie widziałam, żeby koralowce rosły w ten sposób. Wyglądały jak łąka. Ciągnęły się w nieskończoność” – dodaje badaczka.
Córka i matka odkryły największą kolonię koralowców na świecie
Kalkowski-Pope przeczesywała dno morskie w okolicy Wielkiej Rafy Koralowej wraz ze swoją matką – również badaczką obywatelską. Kobiety zaangażowały się w inicjatywę The Great Reef Census, która ma na celu analizę największej rafy koralowej świata znajdującej się u wybrzeży północno-wschodniej Australii.
Wstępne pomiary wskazują, że odkryta przez matkę i córkę kolonia rozciąga się na ok. 111 metrów długości i pokrywa powierzchnię niemal 4 tys. metrów kwadratowych. To mniej więcej tyle, co boisko piłkarskie.
Jak informuje The Great Reef Census, największe do tej pory kolonie koralowców odkryte na świecie mają co najwyżej 30-35 metrów długości. Mówimy więc o prawdziwym gigancie i przyrodniczym skarbie.
Przyrodnicy nie chcą zdradzać dokładnej lokalizacji ogromnej kolonii, aby nie narazić miejsca na najazd turystów i zniszczenie. Rekord jest już jednak całkiem dobrze udokumentowany – wykonano pomiary w wodzie, z powierzchni zrobiono zdjęcia fotogrametryczne, powstał nawet model 3D tego obszaru.
Dzięki temu będziemy mogli wrócić tam za parę miesięcy i porównać, jakie zmiany zaszły w ekosystemie – tłumaczy Serena Mou z Queensland University of Technology – uczelni, która pomaga przyrodnikom w badaniach nad koralowcami.
Nie ma powodów do radości. Rafy nadal masowo blakną i umierają z głodu
Badacze podkreślają, że odkrycie wyjątkowo dużej kolonii nie powinno być interpretowane jako dowód na to, że rafy się odbudowują lub że presja klimatyczna na te ekosystemy ustaje. Zamiast tego wskazuje ono na nierównomierny sposób, w jaki systemy rafowe reagują na stres środowiskowy oraz na to, jak ważne jest identyfikowanie i ochrona tego typu ostoi podwodnego życia.
Badania opublikowane w lutym 2026 r. wskazują, że wywołana zmianą klimatu fala upałów w latach 2014-2017 doprowadziła do blaknięcia 51 proc. raf koralowych na świecie. Zjawisko to pozostaje jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla tych organizmów.
Gdy woda morska nadmiernie się nagrzewa, koralowce wydalają mikroskopijne glony, które zapewniają im charakterystyczny kolor oraz źródło pożywienia. Jeśli temperatura oceanu nie powróci do wcześniejszego poziomu, wybielone koralowce nie są w stanie się zregenerować i ostatecznie umierają z głodu.













