Pewien Kanadyjczyk i jego żona zamówili przez internet sok żurawinowy. Przypadkiem odkryli, że jego składniki mogły być niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia kobiety.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

„Wypróbowałem nową markę soku żurawinowego. Okazuje się, że mógłby on zabić moją żonę” — napisał mężczyzna z Toronto w poście Reddicie.

Mężczyzna, znany na Reddicie jako u/hi2colin, powiedział magazynowi „Newsweek”, że jego żona, która ma alergię na skorupiaki, uniknęła wypicia napoju tylko dlatego, że przypadkiem spojrzała na drobny druk na etykiecie. Zawierał on informację o tym, że produkt może zawierać śladowe ilości skorupiaków.

„Opiekujemy się noworodkiem, więc często zamawiamy zakupy z dostawą. Zwykle czytam składy produktów, ale kiedy okazało się, że sok żurawinowy, który zazwyczaj kupujemy, został wyprzedany, bez zastanowienia wybrałem opcję >>zastąp podobnym<<” — napisał mężczyzna. Jako zamiennik dostał sok marki Great Value firmy Walmart.

Mężczyzna powiedział, że ani on, ani jego żona nie spodziewali się, że w soku owocowym mogą znaleźć się skorupiaki — silny alergen, którego spożycie może nawet zagrażać życiu uczulonych osób.

— Nigdy nie mieliśmy takich problemów z innymi markami, więc nawet nie pomyśleliśmy o sprawdzaniu tego. Moja żona przypadkiem zobaczyła ostrzeżenie o alergii na etykiecie. Cieszę się, że to zauważyła! — opowiadał Kanadyjczyk.

Choć wypicie przez kobietę soku mogło skończyć się groźnie, para uznała odkrycie za zabawne. Mężczyzna powiedział, że to żona namówiła go, aby opublikować zdjęcie etykiety w internecie. — Nie sądziłem, że ten post dotrze do tak wielu osób — dodał.

Reakcje na post były różnorakie — od zaniepokojenia do niedowierzania. Niektórzy komentujący chwalili czujność pary, a inni zastanawiali się, jak taki alergen mógł w ogóle znaleźć się w soku.

Specjalistka ds. alergii pokarmowych Elizabeth Pecoraro, dietetyczka z ponad 15-letnim doświadczeniem, powiedziała „Newsweekowi”, że odpowiedź leży w praktykach produkcyjnych.

— Skorupiaki oczywiście nie są składnikiem soku żurawinowego, ale producenci czasami przetwarzają wiele produktów na tej samej linii produkcyjnej — powiedziała Pecoraro. — Jeśli linie te miały kontakt z produktami zawierającymi skorupiaki, śladowe ilości nadal mogą się tam znajdować. Właśnie w takich przypadkach na etykiecie może znaleźć się informacja o tym, że produkt „może zawierać…” lub że został „wyprodukowany w zakładzie przetwarzającym…”.

Pecoraro dodała, że przepisy dotyczące etykietowania w Stanach Zjednoczonych nie wymagają od firm umieszczania takich ostrzeżeń.

— Ważne jest, aby wiedzieć, że w Stanach Zjednoczonych oświadczenia „może zawierać” nie są wymagane przez prawo. Produkt nadal może być narażony na ryzyko kontaktu krzyżowego, nawet jeśli na etykiecie nie ma ostrzeżenia o alergenach — ostrzegła.

Dla konsumentów z poważnymi alergiami może to być niebezpieczna szara strefa.

— Jedynym sposobem, aby mieć pewność, jest skontaktowanie się z producentem za pośrednictwem poczty elektronicznej lub telefonicznie. Najważniejsze jest, aby czytać listę składników i informacje o alergenach za każdym razem, nawet jeśli kupujesz dany produkt od lat. Producenci mogą zmienić dostawców, zakłady produkcyjne lub sprzęt w dowolnym momencie bez uprzedzenia — dodała.

Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version