Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Wojna na Ukrainie. Putin uwolnił dwóch jeńców. Wrócą na Węgry razem z ministrem

Wojna na Ukrainie. Putin uwolnił dwóch jeńców. Wrócą na Węgry razem z ministrem

5 marca, 2026
Wojna na Ukrainie. Rosyjskie straty większe niż zyski. Analitycy wskazują

Wojna na Ukrainie. Rosyjskie straty większe niż zyski. Analitycy wskazują

5 marca, 2026
Iran. Chińska firma ujawniła zdjęcia amerykańskich baz. Tuż przed atakiem

Iran. Chińska firma ujawniła zdjęcia amerykańskich baz. Tuż przed atakiem

5 marca, 2026
Wojna na Bliskim Wschodzie. Zełenski: Jesteśmy gotowi pomóc

Wojna na Bliskim Wschodzie. Zełenski: Jesteśmy gotowi pomóc

5 marca, 2026
Konflikt na Bliskim Wschodzie uderza w turystykę. Biura podróży reagują

Konflikt na Bliskim Wschodzie uderza w turystykę. Biura podróży reagują

5 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Wojna na Ukrainie. Putin uwolnił dwóch jeńców. Wrócą na Węgry razem z ministrem
  • Wojna na Ukrainie. Rosyjskie straty większe niż zyski. Analitycy wskazują
  • Iran. Chińska firma ujawniła zdjęcia amerykańskich baz. Tuż przed atakiem
  • Wojna na Bliskim Wschodzie. Zełenski: Jesteśmy gotowi pomóc
  • Konflikt na Bliskim Wschodzie uderza w turystykę. Biura podróży reagują
  • USA ostrzegają Europę. Iran gotowy do ataku na kraje NATO
  • Nowy sondaż IBRiS. KO, PiS i Konfederacja na czele, pięć partii w Sejmie
  • Twój e-PIT zablokowany. Resort zapowiada prace techniczne – Biznes Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Miał był remont, skończyło się ruiną. „Zaczęły do nas docierać sygnały, że ma kontakty w półświatku”
Miał był remont, skończyło się ruiną. „Zaczęły do nas docierać sygnały, że ma kontakty w półświatku”
Aktualności

Miał był remont, skończyło się ruiną. „Zaczęły do nas docierać sygnały, że ma kontakty w półświatku”

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości17 lutego, 2026

– Znajomy taksówkarz polecił firmę swojego kolegi – mówi Marcin. I wspomina, że właściciel firmy budowlanej spod Otwocka zrobił dobre wrażenie, religijny – na palcu specjalna obrączka do odmawiania różańca, a na przedramieniu duży tatuaż z różańcem i cytatami z Biblii. Zwykły remont skończył się finansową katastrofą.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Mieli cztery nieruchomości w Warszawie, działkę na Śląsku i dom w Józefowie, który był do remontu. Ktoś polecił im Macieja, remont się zaczął. I niemal natychmiast zaczęły się kłopoty. Teraz mają już tylko długi i myśli samobójcze.

Chciałam się powiesić – mówi Joanna. Ma 72 lata, długie siwe włosy, oczy smutne, twarz zmęczoną. Już szła do lasu wybrać drzewo z odpowiednią gałęzią.

– Jest tak ciężko, że żyć się nie chce – twierdzi jej córka Marlena.

– Ja dwa razy chciałem ze sobą skończyć – dodaje Marcin, partner Marleny.

Mają dwoje dzieci.

Siedzimy przy stole między kuchnią a salonem, w domu w Józefowie. Ma 290 mkw., ogród. Mieszkają tu szósty rok, a jakby koczowali. Są po bardzo kosztownym remoncie, a jakby przed.

Mają trzy łazienki, ale korzystają tylko z tej, której ekipa remontowa nie zdążyła skuć i „przebudować”. W małej, na piętrze, wciąż nie ma drzwi po remoncie. W dużej, na parterze, w tafli lustra na wprost wejścia miały być zmyślnie zamontowane kontakty – są źle założone i strach dotknąć. Pod ścianą stoi wanna z hydromasażem, ale nie działa – po zamontowaniu były przepięcia, układ sterowania się spalił. Woda zaczęła z niej wyciekać pod płytki, więc już nie mają ani hydromasażu, ani płytek na podłodze, tylko skruszony beton i szmaty.

– Ściekała do piwnicy. Kapała z sufitu, po ścianach i kablach – opowiadają.

Marcin oprowadza po domu: w salonie kominek, który firma remontująca wyłożyła kaflami imitującymi czarny kamień, ale część kafli już odpadła. We wbudowanej w ścianę szafce niczego nie mogą trzymać, bo w środku szafki kłębią się wychodzące z tynku kable, nie wiadomo, który jest od czego. Na górze drzwi są źle osadzone, brakuje listew przypodłogowych. Na ścianach w korytarzu wybrzuszenia, farba się łuszczy. Tam gdzie miały być kontakty i gniazdka, są tylko dziury w ścianie, a jeśli jest gniazdko, to często bez osłony albo krzywo. W wielu częściach domu przewody elektryczne wiszą luźno, pod napięciem, bez izolacji.

Rzeczoznawca Stowarzyszenia Elektryków Polskich od razu zauważył, że to jest zagrożenie dla ich życia. Punktował: pozostawione wiszące przewody, piec gazowy podłączony za pomocą przedłużacza, brak uziemienia. Zrobił dokumentację, opisał „bałagan w przewodach, „prowizorkę bez ładu, składu”, „prace rozpoczęte, ale niedokończone”, wykonane „niestarannie, niechlujnie, niezgodnie ze sztuką budowlaną oraz przepisami”.

Pierwsze sto tysięcy

Początkowo chcieli tylko odświeżyć dom po poprzednich właścicielach i wymienić drzwi.

– Znajomy taksówkarz polecił firmę swojego kolegi – mówi Marcin. I wspomina, że właściciel firmy budowlanej spod Otwocka zrobił dobre wrażenie, religijny – na palcu specjalna obrączka do odmawiania różańca, a na przedramieniu duży tatuaż z różańcem i cytatami z Biblii.

Młody, szybko skracający dystans. Przeszli na ty. – Nawet z tym Maciejem zaczęliśmy się sobie zwierzać – opowiada Marcin.

Wanna z hydromasażem nie działa. Po zamontowaniu były przepięcia, układ sterowania się spalił

Wanna z hydromasażem nie działa. Po zamontowaniu były przepięcia, układ sterowania się spalił

Foto: Małgorzata Święchowicz

Choć planowali niewielki remont, ostatecznie umówili się na gruntowny. Miał kosztować 124 tys. zł plus materiały. Pierwsza zaliczka: 100 tys. zł.

– Żeby zgromadzić pieniądze, najpierw sprzedaliśmy dwa samochody – mówi Marcin i wyciąga umowy sprzedaży aut: jeden wysłużony volkswagen tuareg poszedł za 29 tys. zł, drugi za 13 tys. Resztę dozbierali, biorąc kredyty w kilku bankach.

Choć Marcin (z zawodu cukiernik) choruje na płuca i nie pracuje, to Joanna, zanim przeszła na emeryturę, pracowała w dziale płac jednej z warszawskich uczelni, miała dobrą zdolność kredytową. Córka też nie najgorszą – prowadzi własną działalność, zajmuje się „innowacyjnymi zabawami animacyjnymi” w czasie urodzin, chrzcin, komunii, wesel. Klienci wystawiają jej w internecie bardzo wysokie oceny: „przemiła”, „profesjonalna”, „dzieci zadowolone”, „polecam”.

Zdecydowali się na firmę Macieja spod Otwocka dlatego, że też ma w sieci dobre opinie, a na firmowej stronie internetowej zapewnia, że jej misją jest „dostarczanie najwyższej jakości usług, które spełniają oczekiwania nawet najbardziej wymagających klientów”. I że cały proces jest dla klienta „bezstresowy i wygodny”.

– W marcu 2021 r. ekipa Maćka weszła i rozryła nam dół domu. My z dziećmi przenieśliśmy się na górę – mówi Marcin.

– Ciężko było, ale mieliśmy nadzieję, że to szybko się skończy. Tymczasem, gdy skuli podłogi i wszystko było rozgrzebane, usłyszeliśmy, że na tym koniec. Wrócą, jak znajdziemy więcej pieniędzy – opowiada Joanna.

Marlena w sumie w ciągu pół roku wzięła pięć pożyczek na 45 tys. zł. Joanna najpierw zaciągnęła kredyt w wysokości 54 tys. zł, później „dobrała” 82 tys. zł i jeszcze 15 tys. zł.

Zadłużenie rosło, ale remont nie posuwał się do przodu. Parter był w rozsypce, meble niszczały na tarasie, ubrania leżały w workach na poddaszu.

Marcin mówi, że Maciej dzwonił do nich i dopytywał o pieniądze. – Wciąż, jego zdaniem, mieliśmy za mało. Naciskał, żebyśmy zebrali, bo jak nie, to już nic więcej nie zrobią – opowiada.

Wtedy też – jak twierdzi – zaczęły się „podjazdy.” Zauważyli na monitoringu dziwny ruch pod domem: podjeżdżał samochód, postał trochę, odjeżdżał. Po nim kolejny. I znów następny. Nikt nie wysiadał ani nie wsiadał.

Zaczęli podejrzewać, że to na zlecenie Macieja. – Byliśmy przekonani, że chce nam w ten sposób dać do zrozumienia, że mamy się pospieszyć z pieniędzmi. Zaczęły do nas docierać sygnały, że ma kontakty w otwockim półświatku – mówi Marcin. Twierdzi, że czuli się zastraszeni.

– To było nie do wytrzymania – dodaje Joanna. W nocy nie mogła zasnąć, w dzień nie była w stanie nic przełknąć. Po pół roku takiego życia chciała popełnić samobójstwo. Zabrali ją do szpitala psychiatrycznego.

Lekarze przy przyjęciu zanotowali, że poza zamiarami samobójczymi ma zachowania podbarwione lękowo, jest w niepokoju manipulacyjnym i w stałym napięciu z powodu nasilonych obaw o przyszłość.

Taka była zadbana

– Proszę zobaczyć, jak wyglądała, zanim weszliśmy w remont – Marcin wyciąga zdjęcie Joanny, zanim nie załamała się nerwowo. Elegancka, w twarzowej fryzurze. Teraz wychudzona, przygnębiona, włosy od dawna nieobcięte.

Gdy po miesiącu w szpitalu psychiatrycznym wróciła do domu, w którym nic się nie zmieniło, a pod domem stawały tajemnicze samochody, znów zaczęła słabo spać i jeść. Wtedy – jak twierdzi – zastraszona i pod presją, zgodziła się sprzedać część budynku przy Grochowskiej w Warszawie, który odziedziczyła i który miał być jej zabezpieczeniem po przejściu na emeryturę. Miała tam dwie kawalerki, mieszkanie trzypokojowe i lokal użytkowy, w którym mieścił się sklep obuwniczy. Co miesiąc wpadały pieniądze z najmu.

Teoretycznie wyremontowana łazienka nadal nie ma drzwi

Teoretycznie wyremontowana łazienka nadal nie ma drzwi

Foto: Małgorzata Święchowicz

Twierdzi, że to Maciej – właściciel firmy budowlanej – zaproponował sprzedaż, zaangażował się w znalezienie nabywców. – Początkowo namawiał mnie do przepisania jednego z lokali na siebie, ale na to nie chciałam się zgodzić – opowiada Joanna.

Zgodziła się sprzedać tym, których Maciej pomógł znaleźć. Za wszystko zapłacili gotówką. Za trzy mieszkania 640 tys. zł. A za lokal użytkowy 182 tys. 550 zł.

Z tego Marcin Maciejowi niemal od razu przelał na konto dwa razy po 100 tys. zł.

Dzięki temu – jak twierdzi – wrócił do przerwanych prac w ich domu, ale koszty nie zamknęły się w tej kwocie.

– Reszta nie szła przelewami, tylko z ręki do ręki – mówi Marcin. I wylicza, że ta reszta to w sumie ponad pół miliona.

– I jeszcze gotowałem im obiady. Wstawałem nad ranem, tłukłem kotlety – opowiada Marcin. A pracowało przez pół roku pięć-sześć osób. Jak nie zdążył ugotować, to zamawiał pizze, albo jechał po zapiekanki do punktu gastronomicznego prowadzonego przez żonę Macieja. Kupował po 40 zapiekanek naraz. Nie dość, że jak twierdzi, dawał jej zarobić, to spłacał też pożyczkę, którą zaciągnęła.

Kominek wyłożony płytkami, z których część już odpadła

Kominek wyłożony płytkami, z których część już odpadła

Foto: Małgorzata Święchowicz

– Ponoć wzięła ją specjalnie na nasz remont – 42 tys. zł. Do tego mamie Macieja musieliśmy oddać 20 tys. zł i jego szwagrowi 20 tys. zł plus 17 tys. zł odsetek. Te wszystkie pożyczki – jak twierdził Maciej – wzięli, żeby on mógł u nas prowadzić prace remontowe, więc kazali nam to uregulować – mówi Marcin. – A, jeszcze kupiłem Maciejowi kask motocyklowy za 2 tys. zł.

Gdy po pół roku prace nie były skończone, a ekipa przestała się pojawiać, słał Maciejowi proszące SMS-y. Napisał też w sieci, że firma Macieja jest mega.

Gdy jadę do niewielkiej wsi pod Otwockiem, gdzie mieści się firma Macieja, pierwsze, co mi pokazuje, to właśnie ten pochwalny wpis Marcina.

Mówi, że skoro pochwalił, to chyba był zadowolony. Przecież nikt go nie zmuszał.

Tak jak do gotowania obiadów. Gotował dobrze – twierdzi Maciej, kiedyś nawet podał im kaczkę. To, że kupował po 40 zapiekanek w firmie jego żony? Widocznie chciał się popisać, że ma pieniądze.

A kask na motocykl? – Zrobił mi taki prezent urodzinowy.

A czy to standard, że rodzina budowlańca zaciąga pożyczki na prowadzenie remontu domu zupełnie obcych sobie ludzi? Tłumaczy, że wszyscy – żona, mama, szwagier – chcieli po prostu pomóc. Twierdzi, że tam brakowało pieniędzy, żeby ruszyć z remontem, więc oni – z dobrego serca – się zapożyczyli. A później – to przecież oczywiste – trzeba było oddać.

Żałuję, że się podjąłem

Maciej nie ma wykształcenia budowlanego, tylko średnie ogólnokształcące. Twierdzi, że zanim wszedł w remont w Józefowie, miał już ogromne doświadczenie, choć firmę zarejestrował zaledwie dwa lata wcześniej.

– Żałuję, że się podjąłem tego remontu – mówi.

Twierdzi, że przez to spać nie może. Nie, nie dlatego, że remont został źle zrobiony, bo jego firma – jak zapewnia – remontuje doskonale. Nie może spać, bo nie wie, czego się po Marcinie spodziewać. – Najbardziej boję się, że zrobi coś złego mojej rodzinie.

To samo Marcin mówi o nim. – Strach zasnąć, bo nie wiadomo, czy w nocy znów nie będzie jakiegoś podjazdu pod dom i ktoś nam czegoś nie podrzuci. Raz ktoś wysiadł z samochodu i później na poboczu, naprzeciw naszego domu zobaczyłem woreczek oklejony żółtą taśmą. Zawiadomiłem policję, okazało się: amfetamina – mówi Marcin.

Właściciel firmy budowlanej obrusza się, że jak narkotyki, to od razu zwala się na niego, bo kiedyś brał. Ale od 12 lat nie bierze. Mówi, że chciałby spokojnie żyć, ale przez Marcina nie może. Pokazuje, ile ma od niego SMS-ów: „Moja cierpliwość Maciek się kończy”, „Dobra Maciej zagramy inaczej, chcę wszystkich rozliczeń związanych z remontem, faktur i tak dalej”, „Popytałem co nieco na twój temat”, „Dobrze żyłeś naszym kosztem”. „Masz się rozliczyć ze wszystkiego co do grosza, a jeśli nie, to cię zniszczę na tym terenie. Myślałeś, co to jest cwaniaku? Aha, że frajerów dorwałeś”…

– Czy tak by pisał ktoś, kto się boi? – słyszę od właściciela firmy budowlanej.

Za to w domu w Józefowie mówią: – My już nie mamy nic do stracenia.

Joanna mówi, że zostały im tylko długi. To, co dostała z banków i większość tego, co za nieruchomości w Warszawie, pochłonęły koszty tego, co nazywa pseudoremontem. Miała jeszcze działkę rolną na Śląsku, ale i tę trzeba było ostatnio sprzedać, żeby opłacić biegłych. Jeden oszacował, że za trzy mieszkania i lokal, który sprzedali ludziom poleconym przez Macieja, dostali o blisko pół miliona mniej, niż wynosiła ich wartość rynkowa. Drugi – od elektryki – wskazał wszystkie poremontowe niedoróbki, trzeci – z zakresu kosztorysów budowlanych – obejrzał front prac i ocenił, że nie jest to warte więcej niż 69 tys. 32 zł i 66 gr (bez VAT), więc wysłali właścicielowi firmy budowlanej wezwanie przedsądowe do zapłaty. Domagają się od niego 720 tys. 967 zł i 34 gr.

Wcześniej złożyli zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Otwocku „na okoliczność popełnienia przestępstwa”, powołując się na art. 286 kk, który mówi: „Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”.

Liczyli na to, że prokurator przyjrzy się ich sprawie, ale po miesiącu dostali odmowę wszczęcia śledztwa. Odwołali się. Sąd uchylił postanowienie prokuratury, sprawa do niej wróciła i znów dostali odmowę. Znów się odwołali… Złożyli też zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa narażenia życia i zdrowia „poprzez wadliwie położoną elektrykę”. Znów szybka odmowa i kolejne odwołanie z ich strony. I tak wciąż gdzieś piszą.

W odpowiedziach często pojawiają się zwroty „brak czynu zabronionego”, „umowa dotycząca robót budowlanych została zawarta w nieustalonym miejscu i czasie”, „za bliżej nieokreśloną kwotę wykonano bliżej nieokreślony zakres prac”…

W umowie, jaką podpisał Maciej z Marcinem, określona jest tylko wysokość kolejnych zaliczek. W miejscach, gdzie powinien być wpis dotyczący ostatecznych kosztów, zakresu prac i terminu zakończenia robót, są puste miejsca.

– Często się zdarza, że wszystko jest załatwiane ustnie, na zasadzie: możemy sobie zaufać, przecież ja pana nie oszukam – mówi Jan Poraziński, wicenaczelnik wydziału do spraw pozasądowego rozwiązywania sporów konsumenckich w wojewódzkiej Inspekcji Handlowej w Warszawie. Trafia tu wiele przypadków, gdy umowy są ustne, a później o wszystko są kłótnie. A pozasądowe porozumienie możliwe jest tylko wtedy, gdy między skonfliktowanymi stronami jest jakaś chęć dojścia do porozumienia. A nie tak zaogniona, że sprawa opiera się już o prokuraturę.

Zatrzymanie bezzasadne

– Groził, że mnie załatwi – mówi Maciej o Marcinie.

– Pobił mnie – mówi Marcin o Macieju. I pokazuje lekarską obdukcję: liczne rany kończyn dolnych i prawej górnej, bóle barków, żeber, obrzęk tkanek miękkich, trudności w połykaniu.

– Dobiegł do mnie, wykręcił mi rękę, zaczął dusić, ciągnąć – mówi Marcin.

Maciej zaprzecza: nie było żadnego pobicia, tylko zatrzymanie obywatelskie. 2 września ubiegłego roku Marcin podszedł pod płot jego domu, więc Maciej wypuścił psy. Gdy Marcin zaczął uciekać, pobiegł za nim.

– Nie chciałem nic złego zrobić, tylko podszedłem, żeby sprawdzić numery rejestracyjne samochodów stojących na podwórku. Chciałem wiedzieć, czy to te podjeżdżają pod nasz dom. Gdy zobaczyłem Macieja, zacząłem uciekać, przewróciłem się, wciągnął mnie na podwórko, policja przyjechała, powiedział, że wtargnąłem, zabrali mnie na dołek. Przykre doświadczenie. Gdy chciało mi się siku, dali plastikową butelkę, powiedzieli: sikaj – opowiada Marcin.

Sąd uznał, że zatrzymanie było bezzasadne, ale został skazany za nękanie Macieja: 2 tys. zł grzywny i zakaz zbliżania się do niego przez trzy najbliższe lata.

A jednak Maciej wciąż – jak twierdzi – czuje zagrożenie. Także jego żona i matka. Wszyscy są podminowani, gdy przychodzą kolejne powiadomienia, że Marcin znów wysłał jakieś pismo, jak nie do prokuratury, to do sądu, urzędu skarbowego, ZUS, Inspekcji Pracy.

W domu w Józefowie też wszyscy podminowani, bo czekają na odpowiedzi z tych instytucji.

– Witamy w Polsce – mówi dr Jerzy Pobocha, psychiatra, biegły sądowy. Leczy zaburzenia lękowe, depresje i ma w swoim gabinecie wiele osób w strasznym psychicznym stanie po remoncie czy budowie domu, kłótniach o to, co miało być, a nie zostało zrobione albo nie tak, jak to było umówione. – Radziłbym wszystko zapisywać, a najlepiej jeszcze filmować i mieć czterech świadków, bo później – jeśli sprawa trafi na drogę sądową – to są lata walk, a na końcu człowiek się dowiaduje, że właściwie trudno ustalić, kto kogo oszukał, albo że w ogóle nic się nie stało.

Jeśli ty lub twój bliski potrzebuje pomocy, możesz ją otrzymać, dzwoniąc na bezpłatne infolinie:

Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży – 116 111

Telefon wsparcia emocjonalnego dla dorosłych – 116 123

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
28

06.07.2025

undefined

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Spór o SAFE wchodzi w nową fazę. PiS obudował ten program absurdalnymi mitami

Spór o SAFE wchodzi w nową fazę. PiS obudował ten program absurdalnymi mitami

Mateusz Morawiecki prowokuje Jarosława Kaczyńskiego. „To nie jest przypadkowa zbieżność dat”

Mateusz Morawiecki prowokuje Jarosława Kaczyńskiego. „To nie jest przypadkowa zbieżność dat”

Amerykańskie wojsko wkroczyło do kolejnego kraju. Eskalacja działań Donalda Trumpa

Amerykańskie wojsko wkroczyło do kolejnego kraju. Eskalacja działań Donalda Trumpa

Amerykańskie wojsko wkroczyło do kolejnego kraju. Eskalacja działań Donalda Trumpa

Amerykańskie wojsko wkroczyło do Ekwadoru. Kolejna eskalacja działań Donalda Trumpa

„Epstein poszerzył listę moich zadań. Najpierw balsamowałam mu stopy…”

„Epstein poszerzył listę moich zadań. Najpierw balsamowałam mu stopy…”

Uderzyć wyprzedzająco, by wojska lądowe nie musiały bronić granic. Jak działa armia Izraela? [ANALIZA]

Uderzyć wyprzedzająco, by wojska lądowe nie musiały bronić granic. Jak działa armia Izraela? [ANALIZA]

Życie intymne w PRL-u. „Miałam do niego wstręt, ale z nastaniem dnia zapominałam o tym”

Życie intymne w PRL-u. „Miałam do niego wstręt, ale z nastaniem dnia zapominałam o tym”

Mafia śmieciowa z Pakości trzęsła miastem. „Wybudowali tunele i wieżę obserwacyjną”

Mafia śmieciowa z Pakości trzęsła miastem. „Wybudowali tunele i wieżę obserwacyjną”

„Już zapomnieliśmy, jak to jest czuć się głęboko zrelaksowanym”. Stąd problem, który dotyka czterdziestolatków

„Już zapomnieliśmy, jak to jest czuć się głęboko zrelaksowanym”. Stąd problem, który dotyka czterdziestolatków

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Wojna na Ukrainie. Rosyjskie straty większe niż zyski. Analitycy wskazują

Wojna na Ukrainie. Rosyjskie straty większe niż zyski. Analitycy wskazują

5 marca, 2026
Iran. Chińska firma ujawniła zdjęcia amerykańskich baz. Tuż przed atakiem

Iran. Chińska firma ujawniła zdjęcia amerykańskich baz. Tuż przed atakiem

5 marca, 2026
Wojna na Bliskim Wschodzie. Zełenski: Jesteśmy gotowi pomóc

Wojna na Bliskim Wschodzie. Zełenski: Jesteśmy gotowi pomóc

5 marca, 2026
Konflikt na Bliskim Wschodzie uderza w turystykę. Biura podróży reagują

Konflikt na Bliskim Wschodzie uderza w turystykę. Biura podróży reagują

5 marca, 2026

Najnowsze Wiadomości

USA ostrzegają Europę. Iran gotowy do ataku na kraje NATO

USA ostrzegają Europę. Iran gotowy do ataku na kraje NATO

4 marca, 2026
Nowy sondaż IBRiS. KO, PiS i Konfederacja na czele, pięć partii w Sejmie

Nowy sondaż IBRiS. KO, PiS i Konfederacja na czele, pięć partii w Sejmie

4 marca, 2026
Twój e-PIT zablokowany. Resort zapowiada prace techniczne – Biznes Wprost

Twój e-PIT zablokowany. Resort zapowiada prace techniczne – Biznes Wprost

4 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.