Prawie milion zł dotacji z budżetu państwa dla prawicowej fundacji zamiast na projekty trafiło na prywatne konta osób z medialnego zaplecza PiS. — Wspólnym mianownikiem tych spraw jest były minister kultury Piotr Gliński — twierdzi Michał Braun, szef NIW-Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.
Blisko milion złotych dotacji z budżetu państwa otrzymała Fundacja Rozwoju Centrum Macierz Polonii. Miała za nie zorganizować obozy młodzieżowe i wydarzenia patriotyczne, ufundować stypendia i wydawać książki historyczne. Audyt Izby Skarbowej w Krakowie wykazał jednak, że zarząd fundacji — Miłosz Manasterski oraz Tomasz M. – stworzył za czasów rządów PiS system pozyskiwania publicznych pieniędzy. Środki trafiały na prywatne konta, a projekty nie były realizowane.
Miłosz Manasterski i Tomasz M. to osoby blisko powiązane z zapleczem medialnym i politycznym Prawa i Sprawiedliwości. Manasterski w czasie, gdy rządził PiS, był stałym komentatorem TVP, teraz jest związany z TV Republika. W czerwcu 2025 r. został odznaczony przez prezydenta Andrzeja Dudę Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Z kolei prezes fundacji Tomasz M. w 2020 r. został powołany przez wicepremiera Piotra Glińskiego na p.o. dyrektora Studia Filmów Rysunkowych. Został odwołany po dwóch miesiącach za „utratę zaufania”.
Z kancelarii premiera na prywatne konto
W marcu 2022 r. w ciągu zaledwie pięciu dni prowadzona przez nich fundacja wydała 420 tys. zł pochodzących z dotacji Narodowego Instytutu Wolności — CRSO. Środki w większości trafiły na prywatne rachunki bankowe Tomasza M., jego żony oraz firmy Manasterskiego. Na wypłaty nie przedstawili żadnych umów ani rachunków. Podobne działania miały miejsce w latach 2020-2021.
Był też przelew z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, która za czasów Premiera Mateusza Morawieckiego przekazała wprost na prywatny rachunek bankowy Tomasza M. oraz jego żony 73,5 tys. zł. Były to środki na realizację zadania pt. „Z Armenii i Górskiego Karabachu nad polski Bałtyk”. Chodziło o przyjazd młodzieży polonijnej do Polski z Rosji, Białorusi, Ukrainy i Mołdawii. Miał to być jeden tygodniowy pobyt w 2020 r. oraz trzy turnusy w 2022 r.
W dokumentacji księgowo-finansowej nie ma jednak żadnych dowodów potwierdzających, że przyjazdy rzeczywiście się odbyły. Brakuje list obecności, zdjęć czy biletów z muzeów oraz komunikacji miejskiej. Ośrodki wypoczynkowe nie potwierdziły organizacji turnusów, a przedstawiane przez fundację faktury nie istnieją w systemach sprzedażowych. Dowodami miały być materiały prasowe publikowane w Agencji Informacyjnej, której prezesem — jest Miłosz Manasterski.
On sam napisał też sążniste sprawozdanie: „Realizacja projektu potwierdziła potrzebę roztoczenia opieki nad młodzieżą pochodzenia polskiego mieszkającą na terenie Armenii i Górskiego Karabachu. Obecność w Polsce była dla nich bardzo ważnym doświadczeniem, które będzie miało wpływ na rozwój ich świadomości etnicznej i poczucia więzi wspólnotowych. Dla młodych Polaków mieszkających w Armenii nasz kraj jest bardzo atrakcyjny. (…) W ocenie naszej organizacji program wypoczynku letniego dla Polonii i Polaków na Kresach, finansowany przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, jest znakomitym pomysłem, by tworzyć więź młodych ludzi z Ojczyzną ich przodków i przyniesie on w przyszłości liczne korzyści, wśród których należy wskazać m.in. wykształcenie potrzeby odwiedzania Polski, poznawania jej historii i kultury oraz utrzymywania bogatych relacji z Polakami w Ojczyźnie.” — twierdził Manasterski.
Na liście uczestników było 20 osób. Lista zawierała imię, nazwisko oraz numer legitymacji szkolnej każdego z nich. Nie było tam natomiast danych opiekunów.
Agencja Turystyczna, która miała organizować pobyt dzieci, wykazała w czasie kontroli, że w latach 2021-2022 zawarła tylko jedną transakcję z Fundacją Rozwoju Centrum Macierz Polonii. Jej przedmiotem był pobyt w Hotelu NAT w Bukowinie Tatrzańskiej — rezerwacja vouchera „Romantyczny weekend w Hotelu NAT Bukowina Tatrzańska”.
Jak wyciągać pieniądze z budżetu
— Wspólnym mianownikiem tych spraw jest były minister kultury Piotra Gliński — twierdzi Michał Braun, szef NIW-Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.
— To on stworzył ręcznie sterowany system dotowania organizacji pozarządowych w ramach nie tylko Narodowego Instytutu Wolności, ale wielu innych instytucji, m.in. Funduszu Patriotycznego. Gliński od początku próbował przekonywać, że wszystkie wcześniejsze władze dawały pieniądze organizacjom lewicowym, co oczywiście nie jest prawdą, więc teraz trzeba wesprzeć organizacje prawicowe. W ten sposób stworzył system, który miał budować nowy, prawicowy sektor pozarządowy. Bardzo szybko się jednak okazało, że ten „sektor” zaczynają budować ludzie, którzy często nie mieli nic wspólnego z organizacjami pozarządowymi, a działali w celach politycznych albo po to, żeby wyciągnąć pieniądze z budżetu państwa — tłumaczy Michał Braun.
Jego zdaniem Fundacja Rozwoju Centrum Macierz Polonii to skrajny przypadek. — Została założona przez człowieka związanego z Glińskim Tomasza M., a współzarządzana przez czołowego „publicystę” prawicy. I już od pierwszych miesięcy istnienia nagle zaczęły do niej płynąć setki tysięcy złotych. Do oceny wniosków o dofinansowanie wyznaczani byli ludzie związani z PiS-em, po to, by przyznać najwyższe noty, a potem projektów nikt nie kontrolował. I przychodziły kolejne granty: z NIW i KPRM. A wszystko to było pod parasolem Glińskiego — mówi szef NIW-CRSO.
Środki do fundacji płynęły szerokim strumieniem, m.in. z Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej. Miały zostać wydane m.in. na: Bieg z okazji Bitwy Warszawskiej na terenie USA. Fundacja przeznaczyła na ten cel 80 tys. zł, ale jej władze nie były w stanie przedstawić ani jednego zdjęcia, faktury czy potwierdzenia przelewu związanego z organizacją wydarzenia. Twierdziły również, że sprzęt, na którym znajdowały się dowody, został skradziony. Z ustaleń kontroli wynika, że do rzekomej kradzieży miało dojść w biurze, którego fundacja w rzeczywistości nie wynajmowała.
Wątpliwości kontrolerów wzbudziły także dwa stypendia po 40 tys. zł na wyjazdy do Stanów Zjednoczonych. Kontrolerzy nie znaleźli dokumentów potwierdzających ich realizację. Co więcej, osoby, którym przelano środki rzekomo tytułem stypendium, nie wyjechały do USA, a jedna z nich oświadczyła, że w ogóle nie zna Fundacji Rozwoju Centrum Macierz Polonii.
Miłosz Manasterski miał też otrzymać 45 tys. zł na wydanie książki „Wielcy Polacy, Wielka Historia”, którą planowano dystrybuować w bibliotekach USA, Kanady i Brazylii. Jak sam przyznał podczas kontroli, nigdy jej nie napisał.
Pod płaszczykiem patriotyzmu
— I to wszystko było robione pod płaszczykiem obozów dla dzieci, patriotycznych działań. Najbardziej zaskakujące jest to, że ludzie tacy jak Miłosz Manasterski, który nadal jest ekspertem TV Republika, mówi często o wartościach, o ojczyźnie, o historii całkowicie upozorowali działania patriotyczne i działania na rzecz Polonii, by przelać granty na prywatne konta swoje i swoich małżonków. Trudno o większą niegodziwość. Po kontrolach NIW i KAS wydałem już decyzje o konieczności zwrotu pieniędzy, trwa postępowanie mające na celu odzyskanie ich z majątków prywatnych Tomasza M. i Miłosza Manasterskiego — mówi Michał Braun.
Dodaje, że chodzi nie tylko o odzyskanie pieniędzy, ale też odzyskanie zaufania organizacji społecznych do państwa, bo przecież zdecydowana większość działań organizacji społecznych jest niezwykle cenna. Obecnie w NIW trwa ponad 120 postępowań zwrotowych dotyczących grantów przyznanych przez NIW pod parasolem ministra Glińskiego.
Od roku śledztwo w sprawie Fundacji Rozwoju Centrum Macierz Polonii prowadzi Prokuratura Okręgowa w Krakowie, a Krajowa Administracja Skarbowa przeprowadziła już dwie kontrole i zebrała dowody w sprawie nadużyć. Urząd Skarbowy zajął konto fundacji, jednak nie było na nim żadnych środków. Fundacja utraciła numer NIP po ustaleniu, że posługiwała się fikcyjnym adresem.
Tomasz M. właśnie usłyszał wyrok skazujący. Musi oddać 200 tys. zł Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej.

