Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: W Konfederacji strzelają już korki od szampana, że szykuje się rozpad PiS?
Krzysztof Bosak: Koniec PiS-u był wieszczony już tak wiele razy, że każdy rozsądny obserwator zachowa ostrożność w sądach. Ja również.
Nikomu źle nie życzę, natomiast sytuacja wewnątrz PiS wygląda bardzo nieciekawie. Moim zdaniem to następstwo ponad dekady głębokich błędów.
Jakich konkretnie?
Po pierwsze, to głęboki bałagan ideowo-programowy, obniżający morale i rodzący dezorientację oraz nieufność. Po drugie, faworyzowanie od samego początku Mateusza Morawieckiego, który nie wypracował sobie pozycji politycznej, zaczynając od dołu, lecz od razu wszedł do rządu i do ścisłego przywództwa, nie będąc nigdy wcześniej nigdzie wybieranym, ani nie działając w partii. Trzecia przyczyna to dwie dekady tyranizowania tej partii przez jej lidera.
Posłowie zagryzali zęby, ale wielu miało tego serdecznie dosyć. W tym momencie wykorzystuje to Mateusz Morawiecki. Daje im alternatywę albo jej pozór.
Będzie nowa partia do wyborów?
Nie wiem. Wydaje się to prawdopodobne, ale pamiętajmy, że straszenie rozłamem lub wchodzenie w rozłam jest w PiS sposobem na negocjowanie swojej pozycji. Wszystko to potwierdza naszą dotychczasową krytykę PiS-u.
Z ostatnich sondaży wynika, że macie – razem z Grzegorzem Braunem – więcej niż PiS. Więc chyba się pan cieszy.
Wszystko na to wskazuje, że wyborcy prawicowi mogą zostać rozbici pomiędzy trzy, a nawet cztery listy. To sytuacja bez wątpienia trudna z perspektywy zbudowania jakiejkolwiek stabilnej większości rządzącej w przyszłości. Dlatego, choć osłabienie naszego głównego rywala na umownie pojętej prawicy wydaje się dla nas korzystne, uważam, że na ogłaszanie sukcesów jest zdecydowanie za wcześnie.
Patrzę na to ze spokojem i zupełnie bez entuzjazmu. Rozłamy to nie są przełomy jakościowe.


