Większość Polaków narzeka na zbyt wygórowane rachunki za prąd, ale ponad trzy czwarte odbiorców energii nie ma pojęcia, jak wiele jej zużywa. A lato nie sprzyja oszczędnościom.
Paweł fatalnie znosi upały. Okna jego salonu wychodzą na stronę południowo-zachodnią, więc kiedy przychodzą czerwcowe upały, w nagrzanym mieszkaniu robi się duszno jak w piekarniku. Próbował różnych sposobów — nie otwierał okien przez cały dzień, wieszał grubsze zasłony i dodatkowo nakrywał okna aluminiową folią, trzymał nogi w misce z zimną wodą, włączał wiatrak na najwyższe obroty.
Ten tekst jest częścią akcji „Test upałów”. Czy polskie elektrownie, drogi i szpitale są gotowe na coraz bardziej gorące lata? Czy wystarczy nam wody? Ile będą kosztowały nas zmiany klimatu? Przeczytaj specjalny raport przygotowany przez dziennikarzy naszych siedmiu redakcji we współpracy z Jakubem Wiechem.
— To wszystko były doraźne próby radzenia sobie z letnim skwarem. Dopóki pracowałem w biurze, jakoś dawałem sobie radę, ale najgorsze były weekendy. Odkąd jednak przeszedłem na pracę hybrydową i przez większą część dnia pracuję w domu, uznałem, że w końcu muszę zainstalować klimatyzację, bo w przeciwnym razie się roztopię — puszcza oko Paweł.
Dotychczas bronił się przed zakupem i instalowaniem tego typu urządzeń. Widok wielkiej skrzyni za oknem jakoś nie dawał mu spokoju. Martwił się, że na balkonie, tam gdzie stoi letni komplet wypoczynkowy, będzie wystawała rura z kapiącą wodą, która wyprowadzi ciepło z lokalu. — Najbardziej jednak obawiałem się wydatków z tym związanych. I nie przerażały mnie koszty zakupu, ale utrzymania, że będę musiał płacić horrendalne ceny za prąd, kiedy w upalne dni w roku postanowię sobie ulżyć — tłumaczy mężczyzna.
Rzeczywistość okazała się inna. Opłaty nie budzą grozy. Klimatyzator Pawła pobiera 1,2 kW, więc dziesięć godzin chłodzenia kosztuje mężczyznę około 15 zł. W tym roku, podczas czerwcowych upałów, salonowa chłodziarka była włączona w sumie przez 30 godzin. Ale to jeszcze nie koniec lata, jeszcze będzie gorąco.
— W ciągu roku mój klimatyzator nie przepracowuje więcej niż 100 godzin. Wychodzi więc dodatkowe 150 zł na rachunku. A roczne zużycie prądu kosztuje mnie 1809 zł — oblicza Paweł.
Rośnie temperatura, rosną zamówienia
Jak co roku, kiedy słupek rtęci idzie mocno w górę i termometry za oknem wskazują powyżej 30 st. C, Polacy rzucają się do sklepów w poszukiwaniu rozwiązań, które przyniosą im odrobinę chłodu. Zima zaskakuje kierowców, a lato wszystkich, którzy nie założyli w mieszkaniu klimatyzacji albo nie przechowują w piwnicy ratunkowego wiatraka.
— Największym zainteresowaniem cieszą się obecnie klimatyzatory przenośne, które pozwalają szybko poprawić komfort w domu czy mieszkaniu bez konieczności wykonywania instalacji — informuje Michał Mystkowski, rzecznik prasowy Media Expert.
Klienci platformy ERLI nie kupują impulsywnie. Zakupy są przemyślane. Mało kto wybiera tradycyjne wentylatory, cyrkulatory czy klimatory. Absolutnym hitem sprzedażowym jest w tym sezonie stacjonarna klimatyzacja ścienna (typu split), szczególnie modele wyposażone w moduł Wi-Fi, a na drugim miejscu — klimatyzacja przenośna.
W ostatnim tygodniu czerwca br. wartość zamówień produktów z kategorii „klimatyzacja i wentylacja” wzrosła w ERLI prawie sześciokrotnie w porównaniu do końca czerwca 2025. A przeciętna wartość koszyka zakupowego — o ponad 45 proc. W obliczu ekstremalnych temperatur Polacy nie targują się z pogodą.
— Czerwcowe anomalie pogodowe udowodniły, że warunki atmosferyczne potrafią z dnia na dzień zmienić priorytety zakupowe Polaków — komentuje Dominika Maciejewska, dyrektorka ds. marketingu w ERLI. — Widać dojrzałość konsumentów. Przestajemy traktować zakupy w sieci wyłącznie jako okazję do łapania drobnych promocji czy doraźnych rozwiązań na jeden sezon, takich jak klasyczne wiatraki. W obliczu fali upałów Polacy wykazali się dużym pragmatyzmem: woleli elastycznie przeorganizować domowy budżet i zainwestować w zaawansowaną klimatyzację ścienną lub przenośną, która realnie poprawi ich komfort życia i pracy na kolejne lata.
Klimatyzacja wygrywa
Klienta interesują dwie kwestie: czy będzie mu chłodniej, i czy nie przepłaci. Dlatego czasami decyduje się na półśrodki. Lato w Polsce jest kapryśne — wystarczy przetrwać kilkudniowe upały i można wytrzymać do jesieni. Wówczas zakupowa kalkulacja sprowadza się do alternatywy: wentylator czy cyrkulator powietrza?
— Tradycyjny wentylator pobiera zazwyczaj od 30 do 70 W (0,03-0,07 kW). Przyjmując średni pobór 50 W i czas pracy przez 8 godzin dziennie, zużycie dobowe to 0,4 kWh. Przy cenie 1,04 zł za kWh koszt pracy takiego urządzenia wyniesie w granicach 42 grosze dziennie, czyli 12,50 zł miesięcznie — oblicza Maciej Dolega z Media Markt.
Inaczej z cyrkulatorem. Ma mocniejszą konstrukcję, metalowe śmigła i silnik generujący znacznie silniejszy, ukierunkowany strumień powietrza. — Pobiera zazwyczaj od 100 do 140 W (0,1-0,14 kW). Przy analogicznym użytkowaniu zużywa około 0,96 kWh na dobę, co daje koszt 30 zł miesięcznie. Wentylator ciągnie o połowę mniej prądu, jednak chłodzi nas tylko miejscowo — odczuwamy powiew. Natomiast cyrkulator miesza powietrze w całym pomieszczeniu i wyrównuje temperaturę — porównuje Dolega.
Klimatyzacja ma dużo większą moc. Przyjmuje się, że na każde 10 metrów kwadratowych powierzchni o standardowej wysokości (ok. 2,5-2,7 metra) potrzeba 1 kilowata mocy chłodniczej (1 kW). Do schłodzenia trzypokojowego siedemdziesięciometrowego mieszkania konieczne jest urządzenie o mocy 7 kW.
— Kupujący najczęściej wybierają klimatyzator typu split o mocy chłodniczej ok. 3,5 kW — jedna jednostka wewnętrzna i jedna zewnętrzna, przeznaczone do pomieszczeń o powierzchni 30–40 m². Cena odgrywa tu kluczową rolę. Widać to szczególnie wtedy, gdy kończą się zapasy urządzeń w popularnym przedziale cenowym 2970-3290 zł z montażem. Jeśli w zamian proponuję model bardziej energooszczędny w cenie 3800-4000 zł, ponad połowa dzwoniących rezygnuje i szuka tańszej oferty gdzie indziej — mówi Radosław Birnbaum z firmy Nowa Klima, która montuje urządzenia do klimatyzacji i rekuperacji mieszkań.
Jednak dla wielu osób komfort osobisty jest ważniejszy niż cena. — Instalacja klimatyzacji, która poza sezonem wraz z montażem kosztuje około 4–5 tys. zł, w szczycie sezonu osiąga poziom nawet 6–7 tys. zł, a mimo to klienci decydują się na zakup — informuje Lucjan Nieporęcki, starszy inżynier produktu w LG Electronics.
Moc nierówna energii
Czego bardziej obawiają się klienci przed montażem klimatyzacji w mieszkaniu: kosztów zakupu czy rachunków za prąd? — Osoby nieposiadające jeszcze klimatyzacji mylnie rozumują, że klimatyzator o mocy chłodniczej 3,5 kW pobiera również 3,5 kW energii elektrycznej na godzinę pracy. A to nieprawda: urządzenie o takiej mocy w upalny dzień rzadko przekracza pobór 0,8 kW w ciągu godziny. To błędne przeświadczenie sprawia, że wielu klientów rezygnuje z montażu klimatyzacji w obawie o wysokie rachunki, choć w rzeczywistości koszty eksploatacji są znacznie niższe, niż się powszechnie sądzi — dodaje Birbaum.
Ile w takim razie eksploatowanie klimatyzatora będzie nas kosztować? Portal Coldklim.pl prezentuje konkretne wyliczenia. Jeżeli urządzenie pobiera 0,8-1.8 kWh prądu na godzinę i będzie włączone przez trzy godziny dziennie, miesięczny rachunek wzrośnie maksymalnie do 162 zł. W przypadku sześciogodzinnej pracy dzień w dzień same koszty mieszkania w chłodzie mogą wynieść nawet 324 zł.
Jak to wygląda w praktyce? Pan Marek włącza klimatyzację tylko w upalne dni, kiedy na dworze jest w cieniu powyżej 30 stopni Celsjusza. Urządzenie pracuje całą dobę i utrzymuje temperaturę pokojową na poziomie 23 stopni. — W ubiegłe wakacje tak robiłem i roczny rachunek wzrósł o 170 zł — mówi mężczyzna.
Podczas upałów pani Ewa natychmiast po powrocie z pracy włącza klimatyzację i urządzenie w trybie automatycznym (samo reguluje temperaturę i siłę nawiewu) pracuje do późnego wieczora oraz przez cały dzień w weekendy. W gorące miesiące płaci za prąd o 150 zł więcej miesięcznie.
Pan Adam tylko wspomaga się chłodnym nawiewem. Przed gorącem chronią go zewnętrzne rolety. Klimatyzację ma włączoną maksymalnie przez dwadzieścia dni w roku, lecz urządzenie nie pracuje przez cały dzień. Wobec tego w ciągu roku dopłaca do prądu około 100 zł.
Niektórzy mają wszystko skrupulatnie wyliczone. Przy korzystaniu z klimatyzacji przez sześć godzin na dobę i ustawieniu 22 stopni w niewielkiej kawalerce oraz przy cenie 1,18 zł za 1 kWh, miesięczny koszt wyniesie 110—120 zł.
Nie wiemy, ile zużywamy
Jak bardzo klimatyzacja pożera prąd gospodarstw domowych i ile wyjada pieniędzy z domowego portfela? Trudno o wiarygodne dane w makroskali. Główny Urząd Statystyczny nie gromadzi takich informacji. Z najnowszego raportu dowiadujemy się jedynie, że w 2024 r. ponad 20 proc. krajowego zużycia energii przypadało na gospodarstwa domowe. To o jedną czwartą więcej niż jeszcze 20 lat temu. Duże zużycie to głównie zasługa ogrzewania wody (18 proc.) oraz oświetlenia i korzystania ze sprzętów RTV i AGD (10 proc.). Z danych GUS-owskich wiadomo, że urządzenia klimatyzacyjne znajdowały się w 7 proc. domów, z czego 3,4 proc. to były systemy chłodzące pojedyncze pomieszczenia i zamontowane wewnątrz.
Jeśli weźmiemy ogólne szacunki, zużycie energii w polskich domach w 2024 r. wzrosło o 2,1 proc. w stosunku do 2023 r. i wyniosło 30,4 tys. GWh, a liczba odbiorców zwiększyła się o 1,4 proc. (jest ich teraz 16,5 tys.). Eurostat z kolei podał średnie ceny energii dla gospodarstw domowych w UE z uwzględnieniem opłat i podatku VAT. Najwięcej płacą Irlandczycy i Niemcy — około 0,40 euro za kWh. W Polsce w połowie 2025 roku te koszty wynosiły 0,28 euro, czyli 1,21 zł.
Portal Helpfind.pl, który reprezentuje konsumentów w sporach z ubezpieczycielami i instytucjami bankowymi, wyliczył, że samotnie gospodarujący mieszkaniec w bloku używa przeciętnie 120-150 kWh miesięcznie, co się przekłada na rachunek za prąd w granicach od 90 do 120 zł. W przypadku dwuosobowej rodziny zużycie wynosi 200-300 kWh, a rachunki — między 140 a 200 zł. Rodzina czteroosobowa spożytkuje więcej prądu, bo 400-500 kWh, co przełoży się na rachunki 280-400 zł.
Jak Polacy oceniają ceny energii? W kwietniu 2025 Urząd Regulacji Energetyki opublikował raport na ten temat pt. „Rachunki pod kontrolą konsumenta”. Dla trzech czwartych badanych opłaty są zbyt uciążliwe i nadmiernie obciążające budżet domowy. Kto jest temu winien? Politycy, ceny surowców i wysokie opłaty związane z emisją CO2.
Narzekają głównie mieszkańcy domów jednorodzinnych i szeregowych, osoby powyżej 55. roku życia i ze średnim wykształceniem. Niemniej przeciętna deklarowana kwota na rachunku za energię elektryczną wynosi 289 zł, a co piąty konsument płaci poniżej 150 zł.
Zawodzi świadomość energetyczna. Aż 77 proc. odbiorców nie potrafi oszacować skali zużycia prądu.

