Fakt, że Niemcy, jeden z największych producentów i eksporterów uzbrojenia w Unii Europejskiej, w ogóle nie wystąpił o środki z programu SAFE, w moim uznaniu nie jest przypadkiem — powiedział prezydent Karol Nawrocki. — O co chodzi prezydentowi? Czy on realnie jest gotowy zawetować tę ustawę, jeżeli PiS głosował w Sejmie przeciwko? Czy też to jest pewna gra? — zastanawiają się w „Stanie Wyjątkowym” Andrzej Stankiewicz i Kamil Dziubka.
Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Dziękujemy, że z nami jesteś!
Foto: Newsweek
W trakcie otwartej części Rady Bezpieczeństwa Narodowego prezydent Karol Nawrocki wygłosił półgodzinne przemówienie. Wśród poruszonych przez niego tematów znalazł się program SAFE. Przewiduje on zaciągnięcie niskooprocentowanych pożyczek, które umożliwią państwom członkowskim UE szybkie inwestycji we własną obronność, przede wszystkim poprzez zakupy sprzętu wojskowego u europejskich producentów. Polska miałaby otrzymać w ten sposób 43,7 mld euro, czyli ok. 185 mld zł (najwięcej ze wszystkich krajów członkowskich). Dług spłacałaby prawie pół wieku.
Prezydent chciałby, aby Polska podchodziła do tego programu odpowiedzialnie, „dostrzegając oczywiście jego potencjalne znaczenie dla zwiększenia zdolności obronnych państw członkowskich, ale i widząc ryzyka z nim związane”.
— Fakt, że Niemcy, jeden z największych producentów i eksporterów uzbrojenia w Unii Europejskiej, w ogóle nie wystąpił o środki z programu SAFE, w moim uznaniu nie jest przypadkiem. Oczywiście Niemcy, myśląc o pożyczce na zbrojenia, mogą szukać korzystniejszych warunków kredytowych, mam tę świadomość (…). Jednak brak ich w tym programie jest też logicznym potwierdzeniem, że ich przemysł i tak stanie się jednym z głównych beneficjentów tych pieniędzy, także poprzez zamówienia składane przez inne kraje — powiedział Nawrocki.
Prowadzący „Stan Wyjątkowy” Andrzej Stankiewicz zauważył, że do tej pory politycy PiS-u nie byli zbyt chętni, żeby atakować ten program. — Zaczęło się, kiedy pojawiła się informacja, że Niemcy nie będą brać pieniędzy z tego programu. I wtedy zaczęły się teorie spiskowe.
Chodziło w nich o to, że skoro Niemcy nie biorą udziału w programie, to na pewno przygotowują się, aby zarobić jeszcze więcej na sprzedaży broni do krajów, które będą jej potrzebowały w ramach wydatków z SAFE.
Kluczem jest gospodarka
Stankiewicz przywołał wypowiedź ministra finansów Andrzeja Domańskiego, który mówił, że oprocentowanie tej pożyczki wyniesie między 3 a 4 proc. w skali roku. — Trochę wokół tego pochodziłem, popytałem. Otóż jest bardzo prosta odpowiedź, panie prezydencie: Niemcy mają po prostu na tyle dobre wskaźniki finansowe swojej gospodarki, chociaż pan uważa, że jest upadająca, że oni są w stanie taniej zdobyć takie kwoty — powiedział Stankiewicz i dodał. — Mają niższe stopy procentowe, mają euro i bardzo wysoką wiarygodność gospodarczą. Proszę sobie zobaczyć rentowność niemieckich obligacji. Ona jest w tej chwili poniżej tego progu 3-4 proc. Więc po co Niemcom pieniądze na 3 lub 4 proc., jak oni mogą na rynku pożyczyć za 2,9 albo 2,8 proc.?
Nawrocki w trakcie przemówienia wspomniał również o wątpliwościach wobec listy 139 projektów przewidzianych do realizacji w ramach programu SAFE. Lista na razie jest tajna, ale wgląd do niej miał każdy z posłów. — Poszedł przekaz ze strony PiS-u, że wszystko, na co Polska wyda pieniądze, pójdzie do Niemiec. Ale co oni [PiS] zrobią, jak ta lista zaraz będzie jawna? No bo ona będzie jawna — zastanawiał się Kamil Dziubka z Onetu.
Dwa dni po tym wystąpieniu Nawrockiego ustawa o przystąpieniu do SAFE została przegłosowana przez polski parlament mimo sprzeciwu PiS-u i Konfederacji. — O co chodzi prezydentowi? Czy on realnie jest gotowy zawetować tę ustawę, jeżeli PiS głosował w Sejmie przeciwko? Czy też to jest pewna gra? — pytał Stankiewicz. — Bo pojawia się też taka teoria, że prezydent chce zahandlować.
Stankiewicz rozwinął tę teorię: rząd potrzebuje prezydenta Nawrockiego, żeby podpisał ustawę o SAFE. Z kolei Karol Nawrocki potrzebuje większości parlamentarnej, aby rozpocząć procedurę ratyfikacji umowy międzynarodowej o przystąpieniu do Rady Pokoju Donalda Trumpa.
— Nie wiem, czy to ma być handel, bo wydaje mi się, że dla Nawrockiego decyzja o tym, żeby zawetować ten program, będzie bardzo trudna. Aczkolwiek, biorąc pod uwagę to, jak PiS już frontalnie atakuje ten program, ja bym tego jednak nie wykluczał — przyznał Dziubka.
Cały odcinek „Stanu Wyjątkowego” możesz zobaczyć tutaj:
Czym jest „Stan Wyjątkowy”?
„Stan wyjątkowy” to program, w którym Andrzej Stankiewicz, Dominika Długosz, Kamil Dziubka i Jacek Gądek dyskutują o najważniejszych politycznych wydarzeniach tygodnia. Czołowi dziennikarze Onetu i „Newsweeka” zapewniają słuchaczom i widzom nieszablonową, często żartobliwą, ale zawsze merytoryczną rozmowę, a ich ogromne doświadczenie dziennikarskie i znajomość kulis polskiej sceny politycznej, gwarantują potężną dawkę informacji.