Mnożące się przypadki zakażenia wirusem ebola w Afryce ponownie zwróciły uwagę na jeden z najgroźniejszych znanych patogenów. Jednocześnie niepokój wywołuje epidemia hantawirusa na wycieczkowcu MV Hondius. Czym różnią się te choroby i czy są powody do niepokoju?

Ebolę i hantawirusa łączy to, że obie infekcje mogą być śmiertelne. Wiele je jednak dzieli, a przede wszystkim to, jak szybko i w jakich warunkach mogą się rozprzestrzeniać. Wymagają przez to odmiennych działań w zakresie ochrony zdrowia publicznego.

„Niewielka liczba” Amerykanów jest ewakuowana z Demokratycznej Republiki Konga (DRK) i Ugandy po potencjalnym narażeniu na wybuch epidemii wirusa ebola — poinformowały amerykańskie służby zajmujące się ochroną zdrowia publicznego. Decyzja ta zapadła po ogłoszeniu przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) stanu zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym i rozpoczęciu przez amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) pomocy osobom „bezpośrednio dotkniętym” sytuacją.

Wybuch epidemii w DRK obejmuje obecnie 10 potwierdzonych przypadków i 336 przypadków, w których choroby nie potwierdzono ponad wszelką wątpliwość. Dotychczas zmarło 88 osób. W Ugandzie odnotowano dwa potwierdzone przypadki i jeden zgon.

Jak podaje CDC, ryzyko dla ogółu społeczeństwa amerykańskiego pozostaje „niskie”. Jednak sytuacja budzi niepokój ze względu na wysoką śmiertelność chorych. Według danych CDC waha się od 25 do 50 proc.

Ebola nie jest jedynym mikrobem, który w ostatnim okresie wywołuje obawy i przyciąga uwagę osób zajmujących się zdrowiem publicznym. W kwietniu ogłoszono wybuch epidemii hantawirusa na statku wycieczkowym MV Hondius. 41 osób z USA będących pasażerami lub mających pośredni kontakt z zakażonymi objęto nadzorem epidemiologicznym. Redakcja „Newsweeka” zwróciła się do CDC z prośbą o komentarz mailowy poza godzinami pracy w poniedziałek rano.

Ebola i hantawirus to poważne i potencjalnie śmiertelne choroby wirusowe. Różnią się przede wszystkim sposobem przenoszenia oraz potencjałem epidemicznym.

Oba wirusy mogą przenosić się na ludzi w wyniku bliskiego kontaktu z zakażonymi zwierzętami. Hantawirus zwykle trafia do organizmu przez kontakt z gryzoniami lub ich moczem, odchodami czy śliną. Z kolei wirus ebola infekuje ludzi najczęściej w wyniku bliskiego kontaktu z krwią, wydzielinami, narządami lub innymi płynami ustrojowymi zakażonych zwierząt — najczęściej są to owocożerne nietoperze, szympansy, goryle, małpy, leśne antylopy lub jeżozwierze.

Obie choroby mogą również przenosić się między ludźmi, choć w przypadku hantawirusa opisano niewiele takich przypadków. Ebola rozprzestrzenia się pomiędzy ludźmi poprzez bezpośredni kontakt z krwią lub innymi płynami ustrojowymi osoby chorej lub zmarłej na ebolę, a także poprzez kontakt z powierzchniami skażonymi tymi płynami.

Zarówno ebola, jak i hantawirus charakteryzują się wysoką śmiertelnością, choć wskaźniki te są zmienne. Hantawirus może prowadzić do zespołu płucnego, którego śmiertelność wynosi ok. 50 proc. Z kolei wskaźnik śmiertelności w przypadku eboli według danych WHO wahał się w przeszłości od 25 do nawet 90 proc.

Mimo wszystko ebola jest często postrzegana jako groźniejsza, ze względu na łatwość przenoszenia między ludźmi i większą liczbę przypadków podczas epidemii.

Zarówno hantawirus, jak i ebola mają podobne wczesne objawy — gorączka, ból głowy, bóle mięśni. Przebieg choroby może się różnić. Zakażenia hantawirusem często powodują także objawy ze strony przewodu pokarmowego, takie jak bóle brzucha, nudności i wymioty.

W dalszych etapach rozwoju choroby objawy eboli mogą być szersze i poważniejsze. Należą do nich wysoka gorączka, zmęczenie, osłabienie, ból gardła, wymioty, biegunka, bóle brzucha, a także wysypka i objawy niewydolności nerek i wątroby oraz krwotoki.

Objawy hantawirusa mogą rozwijać się wolniej niż w przypadku eboli — pojawiają się zwykle od jednego do nawet ośmiu tygodni po zakażeniu.

Objawy eboli z reguły występują szybciej, najczęściej od dwóch do 21 dni po ekspozycji, co pozwala na wykrycie przypadków w krótszym czasie.

Epidemie eboli zazwyczaj przyciągają uwagę międzynarodową ze względu na możliwość szybkiego rozprzestrzeniania się w określonych warunkach, zwłaszcza w rejonach o słabo rozwiniętej infrastrukturze ochrony zdrowia. Opanowanie wybuchu epidemii wymaga intensywnego śledzenia kontaktów, izolacji i stosowania środków ochronnych, by zapobiec przenoszeniu się choroby z człowieka na człowieka.

Światowe agencje zdrowia obserwują takie sytuacje nie tylko z uwagi na bezpośrednie ryzyko dla lokalnych społeczności, ale także ze względu na potencjalne przeniesienie choroby przez granice państw.

Na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci wirus ebola wywołał już wiele epidemii w Afryce. Niektóre przerodziły się w poważne kryzysy zdrowia publicznego na szeroką skalę. Choć odnotowano pojedyncze przypadki poza Afryką, utrzymująca się transmisja wirusa dotyczyła przede wszystkim krajów afrykańskich — wynika z danych CDC.

Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version