-
Ratownicy w Nepalu 10 dni po katastrofie odnaleźli dwie żywe osoby – obywatela Chin i 64-letnią kobietę.
-
W wyniku powodzi i osunięcia lodowca zginęło 1375 osób, a ponad 5500 jest nadal zaginionych po obu stronach granicy Nepalu i Chin.
-
Nepalskie służby, wspierane przez międzynarodowych ekspertów, prowadzą akcje poszukiwawczo-ratownicze.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
W sobotę nepalskie służby ratunkowe uratowały obywatela Chin uwięzionego w tunelu hydroelektrowni na rzece Trisuli. Mężczyzna został wydobyty z podziemnego kompleksu i przetransportowany śmigłowcem. Podczas lotu towarzyszył mu lekarz. Chińczyk przechodzi obecnie badania medyczne – poinformował rzecznik nepalskich sił zbrojnych Raja Ram Basnet.
Tego samego dnia ratownicy odnaleźli 64-letnią Chandrikę Shresthę. Kobieta znajdowała się w swoim zakopanym domu w dystrykcie Nuwakot. Została przetransportowana śmigłowcem do Katmandu, gdzie trafiła na leczenie.
– Znalazł ją oddział policji podczas oczyszczania terenu – powiedział agencji AFP zastępca komendanta policji Iqbal Hawari.
Na nagraniu opublikowanym przez nepalską policję widać, że zniszczony budynek został niemal całkowicie zasypany. Widoczna jest tylko jego część, podczas gdy dolne piętra znajdują się pod grubą warstwą szlamu. Gdy kobietę wydobywano na powierzchnię, funkcjonariusze wiwatowali.
Z kolei w piątek ratownicy odnaleźli dwóch obywateli Nepalu uwięzionych w liczącym 225 metrów tunelu związanym z elektrownią wodną Upper Trishuli 3A. Byli to 30-letni Sanjay Sah oraz 45-letni Kabir Maharjan.
Mężczyźni spędzili w tunelu dziewięć dni. Obaj trafili do szpitala wojskowego w Katmandu. Nagrania opublikowane przez nepalskie władze pokazują moment akcji ratunkowej.
Kabir Maharjan został wyciągnięty z otworu w ziemi, a następnie umieszczony na noszach. Wokół ratowników zgromadzili się ludzie, którzy wiwatowali. Sanjay Sah został wyniesiony na plecach jednego z pracowników. Jego twarz wciąż była pokryta błotem. Lekarze wojskowi założyli mu maskę tlenową i sprawdzili jego funkcje życiowe.
Dwaj uratowani mężczyźni przebywają obecnie na oddziale intensywnej terapii, a ich parametry życiowe są stabilne – przekazało Reutersowi źródło ze szpitala. Kabir Maharjan nie może poruszać rękami ani nogami. Obrażenia Sanjaya Saha nie są natomiast uznawane za krytyczne – wynika z informacji przekazanych przez doradcę ministra energii.
Katastrofalna fala błota i wody przeszła przez dolinę. Tysiące zaginionych, ratownicy walczą z czasem
Do katastrofy doszło 26 sierpnia. W górnym biegu rzeki doszło do osunięcia się lodowca i skał, w wyniku czego przez granicę chińsko-nepalską przeszła potężna fala wody, lodu, kamieni i błota. Jej siła była porównywana do tsunami.
Żywioł zniszczył domy, drogi i szkoły w miejscowościach położonych w pobliżu granicy Nepalu z chińskim Tybetem. Według nepalskich władz w wyniku zawalenia się lodowca co najmniej 900 osób zostało uwięzionych w tunelach związanych z sześcioma projektami hydroenergetycznymi.
Niewielkiej grupie osób udało się uciec z jednego z tuneli kilka godzin po katastrofie. Później jednak nadzieje na odnalezienie kolejnych żywych zaczęły słabnąć.
Mimo to ekipy ratunkowe kontynuują poszukiwania. W rejonie projektu Upper Trishuli 3A nadal prowadzone są operacje poszukiwawczo-ratownicze. Działaniami kierują nepalskie wojsko i policja, a w akcję zaangażowani są również eksperci z Indii, Korei Południowej i Chin.
Według najnowszych danych przekazanych przez nepalską agencję ds. katastrof w kraju odnaleziono dotąd 1344 ciała, a około 5000 osób uznaje się za zaginione. Wcześniejsze piątkowe dane mówiły o co najmniej 1294 ofiarach śmiertelnych oraz 5053 osobach zaginionych, w tym 583 obcokrajowcach.
Po stronie chińskiej państwowa agencja Xinhua poinformowała w piątek o 31 ofiarach śmiertelnych w Tybecie oraz 531 osobach uznanych za zaginione. Po uwzględnieniu danych z obu stron łączna liczba ofiar wzrosła do 1375, a ponad 5500 osób pozostaje zaginionych.
-
Nepalczycy powiedzieli mi coś, w co nie mogłem uwierzyć [KORESPONDENCJA]
-
Ponad tysiąc ofiar „himalajskiego tsunami”. Może być znacznie więcej


