Od tego, jaki był tata dla córki, zależy, z jakim mężczyzną ona zwiąże się w przyszłości? Kobieta z daddy issues swoje związki może budować na dwa sposoby. Pierwszy oparty jest na pewnej powtarzalności. Ona wybiera mężczyznę podobnego do ojca. Jeśli ojciec był emocjonalnie niedostępny, szuka niedostępnego, zimnego mężczyzny. Jeśli ojciec stosował przemoc, wybierze przemocowca.

Jacek Masłowski: No właśnie. Ona nie potrafi tego zakończyć. Lęk przed samotnością, który ma zakodowany z powodu daddy issues, jej nie pozwala. To jest jej ogromny dramat. Wyjść z tego zamkniętego kręgu może jej pomóc ktoś, kto patrzy z boku i widzi, co się w jej życiu dzieje, i ktoś, komu na niej zależy, na przykład członek rodziny albo przyjaciel.

— Bywa też tak, że szuka wśród mężczyzn totalnego przeciwieństwa ojca. Szuka tego, czego nie dostała w dzieciństwie: opieki, ciepła, poczucia bezpieczeństwa. Taki facet ma jej zrekompensować braki emocjonalne. Czasem jest to ktoś sporo od niej starszy, ale nie jest to reguła. Chodzi jej o to, by partner zrobił dla niej wszystko, zaopiekował się nią, był na każde jej skinienie. I się nią chwalił, podkreślał niemal na każdym kroku, jak bardzo jest z niej dumny. Ta potrzeba wynika stąd, że nie dostała aprobaty od ojca.

Ma z tym spory problem. Ona nie szuka partnera, lecz zastępczego ojca, dla którego będzie ukochaną córeczką, oczkiem w głowie. Ale nie tamtą, którą była w dzieciństwie, czyli odepchniętą i nieważną, tylko najważniejszą i kochaną tak bardzo, jak kochać może tylko ojciec.

— I przed zaangażowaniem. Dlatego kobieta często nie dopuszcza do tego, by związek z mężczyzną ewoluował. W myśl zasady: zerwę, zanim on zerwie ze mną. Przeraża ją także to, że powtórzy się sytuacja z dzieciństwa, kiedy została odrzucona przez niedostępnego ojca. Może unikać bliskości, bo bliskość ją przeraża. Ona nie ma problemu z poznawaniem ludzi i znajomości nawiązuje łatwo, tylko potem ich nie rozwija, nie pogłębia, nie umacnia. Taka kobieta jest często postrzegana jako osoba niezależna, zimna, nieumiejąca okazać uczuć, czasem zarozumiała. Nierzadko jest przez to samotna. Ona cierpi z tego powodu, ale jednocześnie to jej strefa komfortu – nie chce przeżywać kolejnego odrzucenia. Z podobnym mechanizmem mamy do czynienia, jeśli w dzieciństwie była ofiarą przemocy albo ojciec wykorzystywał ją seksualnie i musiała walczyć o przetrwanie. W dorosłym życiu nadal walczy, nigdy nie przestała. Konsekwencją może być skłonność do przemocy, kontrolowanie innych i odrzucanie bliskości.

— Na którego stworzenie nie pozwala jej właśnie ta rana… To błędne koło. Kobieta jest w matni, w sidłach własnych uczuć i przekonań. Przez całe dorosłe życie pragnie uwagi mężczyzn, chce być przez nich dostrzeżona. To ma zaspokoić jej braki emocjonalne z czasów, kiedy była dziewczynką, a ojca po prostu nie było – odszedł, nie utrzymywał kontaktu, przebywał w więzieniu lub stale pracował za granicą. Albo był obecny, lecz się dystansował lub budował relację opartą na strachu, poniżaniu, krytykowaniu, przemocy w różnych jej przejawach. Kobieta, która w dzieciństwie wychowywała się w chaosie, braku stabilności emocjonalnej, opieki i bezpieczeństwa, w dorosłym życiu będzie się czuła tak jak wtedy, kiedy była dziewczynką: na zmianę kochana i nienawidzona. Jej emocje będą czasem sięgać zenitu i wpływać na jej związki, bo ona żyje w ciągłym strachu przed porzuceniem przez partnera. Stąd w niej to nieustanne zabieganie o męską uwagę. Z lęku przed samotnością wpada w toksyczne relacje, które w rzeczywistości są znacznie bardziej niszczące niż samotność.

Taka kobieta może czuć się wartościowa tylko wówczas, gdy zwraca uwagę mężczyzn, kiedy znajduje u nich potwierdzenie swojej wartości. Może stawiać potrzeby mężczyzn ponad swoje i starać się ich zadowolić. Ponieważ ojciec jej tego nie dał, kiedy była mała i kiedy dorastała, ona szuka, pragnie uwagi, akceptacji, miłości i opieki. W większości przypadków tak właśnie to wygląda. Znajdując u nich akceptację, dostaje wreszcie to, czego szukała, a czego nie dostała od ojca. Dla niej to podstawa, bez tego trudno jej funkcjonować. Czasem sprawia wrażenie, jakby uwodziła cały świat.

— Na ogół wybiera partnera, który w pewien sposób kompensuje jej nieobecność ojca, dlatego niekiedy wchodzi w nierówne lub dysfunkcyjne związki. Taka kobieta częściej angażuje się w związek z mężczyzną znacznie starszym lub poszukuje w partnerze cech, które kojarzą jej się z ojcowską opieką i poczuciem bezpieczeństwa. Szuka tatusia, a raczej jego idealnego wyobrażenia, pocieszyciela, którego uwaga jest skupiona na niej. Znakomita większość takich kobiet po prostu potrzebuje miłości. To błędne koło. Marzą o tym, by spotkać mężczyznę, który albo wynagrodzi im deficyty z przeszłości albo spełni ich oczekiwania, najczęściej magiczne bądź legendarne: „Musisz być i czuły, i twardy, i słaby, i silny” i całą masę podobnych. Źródło tych oczekiwań leży w jej dzieciństwie, kiedy była sfrustrowaną dziewczynką, złaknioną miłości ojca.

Tak, bo to są potrzeby dziecka, a nie dorosłej kobiety. To znaczy, oczywiście – są tam też potrzeby kobiety, ale wygrywa zraniona dziewczynka.

— Na przykład ciągle coś się jej przydarza. Wymyśla sobie choroby, stale źle się czuje. Poprzez takie zachowania wymusza zainteresowanie, chce być w centrum uwagi. Tak działa psychika. To jest właśnie wchodzenie w rolę ofiary i poszukiwanie ratownika. Niektórzy mężczyźni chętnie wkładają ten kostium w swoich relacjach z kobietami. Ona siedzi uwięziona w wieży, a on ją musi uratować.

— Tak. Wie, że najbezpieczniej być biedną ofiarą, która ciągle ma jakiś problem ze wszystkim i nie radzi sobie w życiu. Różnie te role ofiary wyglądają. A on często się na to łapie i jest dowartościowany tym, że może ją uratować. Czyli on jej daje, bo o nią dba. Ale to złudne. Wielu mężczyzn nie wytrzymuje takiego obciążenia. Bo to nie jest równa relacja.

— Mężczyzna na pewno nie dba o partnerkę z pozycji relacji równej, tylko z pozycji relacji skośnej. To jest dbanie pozorne. Na ogół prowadzi do negatywnych konsekwencji, do powtórzenia traumy, gdy on po pewnym czasie przestaje dbać, bo nie daje rady, sytuacja go przerasta. Bywa, że ona chce być z partnerem tak blisko, że zagarnia całą przestrzeń i nie daje mu swobody ani wolności. Oczekuje też stałego potwierdzania, że jest tą jedyną, kochaną, uwielbianą i docenianą. Nie zdaje sobie z tego sprawy, jak również z tego, że stawia partnerowi poprzeczkę zbyt wysoko, a jej oczekiwania i żądania są dla niego niemożliwe do wykonania. Więc czuje się nim zawiedziona. Jak to – nie daje rady? Przecież taka jest jego rola: być przy niej i trzymać nad nią parasol ochronny. To jest niebezpieczna forma relacji, choć często spotykana.

— No właśnie… To fatalny wariant i bardzo toksyczna sytuacja. Trudna zarówno dla dziecka, jak i dla ojca. Córka odcięta od ojca nie ma swojego lustra ani wzorca. To specyficzny okres dla dziewczynki, ponieważ nie dosyć, że jej ciało doświadcza przemiany związanej z dorastaniem, to jeszcze dziewczynka ma parę ważnych rzeczy do załatwienia. Musi zbudować nową tożsamość, nauczyć się, kim jest. I dobrze, kiedy może budować swoją tożsamość w oparciu o silne poczucie wartości. A nieobecność ojca znacznie obniża jej samoocenę. Budowanie tożsamości jest więc mocno utrudnione. Ona będzie poszukiwała kompensacji, które mogą mieć różny wymiar.

— Tak, niestety. Jedną z takich kompensacji, bardzo częstych, jest w dorosłym życiu potrzeba akceptacji w grupie rówieśniczej, a później u mężczyzn. Dziewczynka spełnia oczekiwania innych. Stara się zasłużyć na uwagę, na sympatię. Na przykład obdarowuje koleżanki, jest służalcza, za wszelką cenę chce je sobie zjednać.

— Ona wchodzi w męski świat zraniona. Nauczyła się, że dla mężczyzny jest niewidzialna, nieważna. A ona tego męskiego świata pragnie. Chce, by zwrócił na nią uwagę. Będzie poszukiwała uczuć na zewnątrz. Przed wcześnie rozpocznie życie seksualne i będzie próbowała zatrzymać mężczyzn, chociaż oni ją wykorzystują i jej nie szanują. Ma bardzo niskie poczucie własnej wartości i zwiąże się z pierwszym mężczyzną, który okazał jej zainteresowanie. Jest przekonana, że na wszystko musi sobie zasłużyć. Bliskość wiąże się dla niej ze stosunkiem seksualnym. To prosta droga do seksualizacji.

Fragment książki „Syndrom tatusia” Jacka Masłowskiego i Magdaleny Adaszewskiej wydanej przez Wydawnictwo Prószyński i S-ka. Tytuł, lead i skróty od redakcji „Newsweeka”. Książkę można kupić tutaj.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version