Od początku lipca wchodzą w życie przepisy unijne zmieniające sposób naliczania opłat od przesyłek spoza Unii Europejskiej.

Kluczowa zmiana dotyczy likwidacji zwolnienia celnego dla paczek o wartości do 150 euro. W praktyce oznacza to, że nawet niewielkie zamówienia z platform takich jak Temu, Shein czy AliExpress będą objęte dodatkowymi opłatami.


Nowe rozwiązanie wprowadza przejściowy system ryczałtowy. Przez dwa lata – do 1 lipca 2028 roku – każda przesyłka będzie obciążona stałą opłatą w wysokości 3 euro, czyli około 13 zł. Dopiero później system ma zostać jeszcze bardziej zaostrzony.

Dlaczego UE zmienia zasady?


Unia Europejska tłumaczy reformę gwałtownym wzrostem liczby drobnych przesyłek oraz nierówną konkurencją wobec firm działających w UE.

– Dotychczas przesyłki o wartości do 150 euro sprowadzane spoza Unii Europejskiej były całkowicie zwolnione z cła. To tzw. zwolnienie de minimis – wprowadzono je po to, by nie obciążać administracji celnej obsługą milionów drobnych paczek, w których cło i tak byłoby groszowe. W praktyce stało się jednak furtką. Pozwalało sprowadzać tanie produkty, głównie z Chin, bez obciążeń, którym podlegali europejscy importerzy i sklepy. Komisja Europejska uznała, że w czasach elektronicznych zgłoszeń celnych argument o „nadmiernym obciążeniu administracji” stracił sens. W zasadzie dane o każdej przesyłce są już dostępne cyfrowo – tłumaczy w rozmowie z „Wprost” Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFaktu.


Ekspert podkreśla, że zmiana ma wyrównać warunki konkurencji między europejskimi sprzedawcami a globalnymi platformami e-commerce.

Koszyk zakupowy może sporo podrożeć


Największą zmianą dla konsumentów będzie sposób naliczania opłat. Cło nie będzie już przypisane do całej paczki, lecz do poszczególnych kategorii produktów.


– Opłatę nalicza się od każdej pozycji towarowej, czyli od każdego kodu celnego w przesyłce. A pozycja to, zgodnie z wyjaśnieniem KAS, jeden lub więcej towarów o tej samej klasyfikacji taryfowej (kodzie celnym), opisie i pochodzeniu. Oznacza to, że trzy identyczne bawełniane koszulki to jedna pozycja – 3 euro – wyjaśnia Piotr Juszczyk.


Problem pojawia się przy bardziej zróżnicowanych zamówieniach.

– Koszulka bawełniana, sweter wełniany i etui na telefon to trzy różne pozycje i już 9 euro. Liczy się więc nie liczba sztuk czy linii na rachunku, lecz liczba różnych kodów celnych w przesyłce. Przy mieszanych, drobnych koszykach cło potrafi przewyższyć wartość samego towaru – zauważa ekspert.

To dopiero pierwszy etap zmian w handlu online


Nowe przepisy nie kończą zmian w handlu internetowym z Azji. VAT nadal będzie naliczany osobno, a od listopada 2026 roku planowane jest wprowadzenie dodatkowej opłaty manipulacyjnej. Docelowo Unia planuje całkowite zniesienie progu 150 euro, co oznaczałoby naliczanie standardowego cła od pierwszego euro wartości przesyłki.

– Obowiązująca od lipca zmiana to nie koniec, lecz pierwszy etap większej reformy unijnego systemu celnego. Firmy z Polski sprzedające w UE mogą na tym skorzystać, gdyż w pewnym stopniu wyrównują się warunki konkurencji, które przez lata były wykrzywione na korzyść platform spoza Wspólnoty – podsumowuje ekspert z inFaktu.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version