Od 1 lipca zaczną obowiązywać nowe przepisy dotyczące części pojazdów wykorzystywanych w transporcie międzynarodowym. Chodzi o busy o dopuszczalnej masie całkowitej od 2,5 do 3,5 tony, które wykonują zarobkowy przewóz towarów na terenie Unii Europejskiej. Zgodnie z nowymi zasadami pojazdy realizujące takie usługi, a także przewozy kabotażowe, będą musiały zostać wyposażone w tachografy.
Lekki transport
Zmiana obejmie dużą część rynku. W Polsce flota lekkiego transportu międzynarodowego liczy około 40 tys. pojazdów. Z danych Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego za 2024 rok wynika, że 37 822 pojazdy posiadają wypis z licencji na wykonywanie międzynarodowego transportu drogowego rzeczy. Dla porównania liczba ciężarówek z takim samym wypisem wynosi 304 120.
Nowy obowiązek dotyczy zarobkowego przewozu rzeczy w ruchu międzynarodowym oraz kabotażu. Obejmie także zestawy z przyczepą, jeśli ich łączna masa przekracza 2,5 tony. Z przepisów wyłączone będą natomiast busy wykonujące wyłącznie przewozy krajowe. To oznacza, że nie każdy pojazd z tej kategorii będzie musiał mieć tachograf, ale firmy działające za granicą nie unikną dostosowania się do nowych reguł.
W branży pojawiły się jednak poważne obawy. Przewoźnicy pamiętają problemy, które wystąpiły przy wcześniejszej wymianie tachografów w samochodach ciężarowych. W 2025 roku firmy musiały zastępować starsze urządzenia tachografami inteligentnymi, które pozwalają między innymi na zdalny odczyt danych bez zatrzymywania pojazdu. Do unijnego terminu wyznaczonego na 19 sierpnia 2025 roku około jedna czwarta firm w Polsce nie zdążyła spełnić wymogów. W praktyce oznaczało to utratę możliwości świadczenia usług międzynarodowych.
Znaczenie mają również koszty. W przypadku ciężarówek wymiana tachografu kosztowała od 4 do 5 tys. zł brutto za sztukę. Informacje o możliwej dopłacie rządowej pojawiły się dopiero tuż przed upływem granicznego terminu, a procedura składania wniosków ruszyła dopiero kilka miesięcy po wprowadzeniu obowiązku. To doświadczenie sprawia, że przewoźnicy z segmentu lekkiego transportu podchodzą do nowych zmian z dużą ostrożnością.
Poważne wyzwanie
Eksperci zwracają uwagę, że transport lekki stanie teraz przed poważnym wyzwaniem organizacyjnym. Firmy działające busami będą musiały dostosować się do tych samych zasad dotyczących czasu pracy kierowców, które już obowiązują transport ciężki. To oznacza nie tylko montaż urządzeń, ale także konieczność wdrożenia nowych procedur i podporządkowania się bardziej rygorystycznym regulacjom.
Wraz z rosnącą i rozbudowaną flotą busów oznacza to duże wyzwanie dla całej branży. Od 1 lipca nowe regulacje staną się obowiązkowe przy przewozach międzynarodowych, a brak dostosowania może oznaczać realne ograniczenia w prowadzeniu działalności. Dlatego dla wielu przewoźników nadchodzące miesiące będą czasem intensywnego przygotowania do nowych wymogów.


