Branża łącząca beauty i wellness rozwinęła się na niespotykaną skalę i jest dziś wyceniana łącznie na 6,8 bln dolarów — jednak jeden z jej najcenniejszych związków, obecny zarówno w skomplikowanych zabiegach iniekcyjnych, jak i popularnych, tanich balsamach do ust, może wcale nie być tak zdrowy, jak się wydaje.

Naukowcy z Northeastern University wyrazili obawy dotyczące tego, że popularność peptydów wyprzedza potwierdzone dane o ich bezpieczeństwie i skuteczności. Ich komentarze pojawiły się po spotkaniu amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (FDA), które miało na celu określenie przyszłości grupy związków peptydowych, o co zabiega Robert F. Kennedy Jr. — sekretarz Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS), mający ogromny wpływ na amerykańską politykę zdrowotną.

Dyskusja dotyczy sedna dynamicznie rozwijającego się rynku. Eksperci farmaceutyczni zaczynają zastanawiać się, czy peptydy — niewielkie fragmenty białek, reklamowane jako środki na zmarszczki czy substancje wspomagające odchudzanie poprzez wiązanie z receptorami komórkowymi — są w ogóle gotowe, by je powszechnie używać.

Hasła takie jak biohacking czy długowieczność jeszcze niedawno były nowinkami, lecz dziś weszły już do głównego nurtu debat o pielęgnacji. Nową modą są peptydy, wyprzedzające inne trendy, takie jak wlewy NAD, wyjazdy poświęcone zdrowiu jelit czy pielęgnację dopasowaną do DNA.

W styczniu liczba internetowych wyszukiwań związanych z peptydami w USA osiągnęła 10,1 mln — to pięciokrotny wzrost od 2020 r. Co ósmy Amerykanin zażywa obecnie leki GLP-1, czyli preparaty znane pod nazwami Ozempic i Mounjaro, należące do najbardziej znanych peptydów zatwierdzonych przez FDA. Pod ich wpływem są nawet nastolatkowie — badania pokazują, że młodzi są bardziej skłonni do poświęceń dla wyglądu niż wcześniejsze pokolenia.

Gorączka może rozgorzeć na dobre, jeśli FDA poluzuje obecne restrykcje wobec leków peptydowych, które według naukowców są wciąż zbyt słabo przebadane. Komitet Doradczy ds. Komponowania Aptekarskiego spotkał się 23 lipca, aby rozważyć rozszerzenie dostępu do co najmniej czterech zakazanych wcześniej peptydów, co pozwoliłoby wybranym aptekom przygotowywać spersonalizowane leki na indywidualne recepty.

— FDA zwołała komitet, by ocenić dostępne dowody, w tym nowo zgłoszone informacje, dotyczące potencjalnych korzyści, ryzyka i bezpieczeństwa każdego rozpatrywanego peptydu — powiedziała „Newsweekowi” rzeczniczka prasowa HHS, Emily G. Hilliard. — Rekomendacje komitetu pomogą agencji w podejmowaniu dalszych decyzji. FDA weźmie pod uwagę opinie komitetu, skonsultuje się z United States Pharmacopeia (USP) i wykorzysta te ustalenia wraz z innymi dostępnymi informacjami do opracowania projektu nowego rozporządzenia. Po jego publikacji obywatele będą mogli zgłaszać uwagi. FDA rozpatrzy je przed wydaniem ostatecznej wersji. Nowe przepisy mogą objąć wszystkie, niektóre lub żadne z substancji proponowanych do wpisania na listę 503A Bulks List.

Jeszcze w lutym Kennedy Jr. ogłosił, że około 14 z 19 zakazanych peptydów mogłoby zostać usuniętych z listy substancji ograniczonych FDA — byłby to największy zwrot w historii regulacji peptydów w USA. Kosmetolożka, specjalistka od zabiegów estetycznych i biochemiczka, Valerie Aparovich z OnSkin, przedstawiła optymistyczne spojrzenie na łańcuchy aminokwasów, które zyskały ogromną popularność. Jak powiedziała „Newsweekowi”, peptydy stosowane miejscowo (sygnałowe, transportujące, hamujące enzymy i neuroprzekaźniki, jak Matrixyl czy Argireline) „cechują się wysokim profilem bezpieczeństwa” i wspierają produkcję kolagenu. Aparovich dodała jednak, że większość badań pochodzi od firm sprzedających te składniki, a nie od niezależnych ekspertów.

Entuzjazm użytkowników, sprzedawców i samego RFK Jr. jest przyćmiony przez rzadkie, lecz realne przypadki poważnych skutków ubocznych. W 2025 r. służby zostały wezwane do wyjaśnienia sytuacji, w której dwie kobiety znalazły się w stanie krytycznym po podaniu im zastrzyków z peptydami na stoisku prowadzonym przez lekarza z Kalifornii, podczas festiwalu „Revolution Against Aging and Death” w Las Vegas. Karthik Achari, lekarz i założyciel PepMD, który przemawiał na ostatnim spotkaniu FDA, powiedział „Newsweekowi”, że problem ma charakter systemowy.

— Uprawnienie do przepisywania peptydów a rzeczywista kompetencja to dwie różne kwestie, a obecny system nie pozwala ich rozróżnić — stwierdził.

Dodał też, że istnieje mnóstwo dowodów anegdotycznych, jednak brakuje „użytecznych” i kontrolowanych danych, a głosowanie „nie autoryzuje niczego”. Proces formalnego zatwierdzania może potrwać ponad rok. Achari, który założył PepMD w 2026 r., by odpowiedzieć na szybki rozwój medycyny peptydowej, przekonuje jednak, że uregulowana ścieżka „jest bezwzględnie bezpieczniejsza niż szara strefa”.

Z tą opinią zgodził się dr Neil Panchal, dyrektor medyczny Longevitix. W rozmowie z „Newsweekiem” powiedział, że uregulowany dostęp jest lepszy niż obecna sytuacja i podkreślił, że nawet jeśli peptydy nie są dostępne w licencjonowanych aptekach, „pacjenci wcale nie rezygnują z ich stosowania — po prostu szukają ich u sprzedawców z szarej strefy, którzy oferują niezweryfikowany produkt”.

— Poza agonistami GLP-1 firm Eli Lilly i Novo oraz innymi peptydami zatwierdzonymi przez FDA, nie istnieją przedkliniczne ani kliniczne badania potwierdzające bezpieczeństwo i skuteczność tych przereklamowanych peptydów — dodał profesor nauk farmaceutycznych i inżynierii chemicznej na Northeastern, Mansoor Amiji.

Do peptydów zatwierdzonych przez FDA należą niektóre leki GLP-1 i suplementy kolagenowe. Influencerzy wellness często twierdzą, że szersza grupa peptydów przyspiesza regenerację po urazach, poprawia wydolność i spowalnia starzenie, dzięki zdolności do inicjowania procesów odnowy tkanek. Jednak nawet stosowanie miejscowe niesie ryzyko niebezpiecznego wchłaniania ogólnoustrojowego — ostrzega Amiji, polemizując z Aparovich. Mężczyzna uważa, że reakcja placebo to „najlepszy możliwy scenariusz”, a niekontrolowane przyjmowanie peptydów może powodować poważne skutki uboczne. Jak stwierdził jego współpracownik, Steve Kates, nie spełniono jeszcze wymagań dotyczących skuteczności, kontroli produkcji i toksykologii.

„Te produkty nie przeszły żadnej z tych procedur” podkreślił Kates w oficjalnym oświadczeniu, dodając, że złożony proces produkcji peptydów od zawsze utrudniał produkowanie ich na masową skalę.

Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version