-
Mateusz Morawiecki zamieścił ostry wpis pod adresem Patryka Jakiego, co zostało odebrane jako złamanie zakazu publicznych sporów w PiS. Zwolennicy byłego premiera uważają jednak, że to Jaki złamał zakaz pierwszy
-
W partii PiS panuje napięcie w oczekiwaniu na decyzję Jarosława Kaczyńskiego, dotyczącą ewentualnego zawieszenia Morawieckiego.
-
Wewnątrz PiS trwają frakcyjne spory oraz niepewność, co do przyszłego kandydata na premiera, a część posłów dopuszcza możliwość rozłamu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Czwartkowy wieczór z pewnością nie należał w PiS do spokojnych. Partyjno-frakcyjne komunikatory gotowały się od oburzenia. Wszystko przez ostry komentarz, jaki zamieścił Mateusz Morawiecki, skierowany pod adresem Patryka Jakiego.
Obaj politycy szczerze się nie znoszą i należą do przeciwnych frakcji. Jaki trzyma z tzw. maślarzami, którzy zwalczają wpływy byłego premiera, a Morawiecki jest liderem środowiska, nazywanego „harcerzami”.
Jaki jest jednym z polityków, którzy biorą udział w akcji „Zmień moje zdanie” – jeździ po wyższych uczelniach i rozmawia ze studentami, próbując ich przekonać do swojego punktu widzenia. Filmik z takiego spotkania Patryk Jaki wrzucił na swoje media społecznościowe.
Awantura w PiS. Jaki wrzuca filmik, Morawiecki ostro odpowiada
Tym, co rozwścieczyło współpracowników Morawieckiego, było to, że Jaki wrzucił pytanie młodego człowieka, który pytał, jakie ma gwarancje, że po powrocie PiS do władzy „nie będzie już zadłużania naszego kraju i nie będzie uzależniania nad od UE„.
– Pan poseł ma w tej sprawie czyste sumienie, tak jak właściwie cała dawna Suwerenna Polska – mówił ów student, zwracając się do Jakiego. – Tylko dawna Suwerenna Polska nie stanowi większości w PiS – narzekał.
Patryk Jaki w odpowiedzi wskazał, że najlepszym dowodem na to, że tym razem będzie inaczej jest podejście PiS do programu SAFE.
– My twardo mimo tej całej propagandy, tym razem twardo zachowujemy się jak trzeba i żadne sondaże, żaden szantaż finansowy, nic na nas nie wpłynie i koniec. Wyciągnęliśmy wnioski. Oczywiście jest kilku posłów, którzy zachowują się inaczej i warto obserwować, którzy się nie uczą i nie potrafią wyciągać wniosków (…) – mówił Patryk Jaki.
Zwolennicy Morawieckiego nie mają wątpliwości, że pytania i odpowiedź padły nieprzypadkowo i nieprzypadkowo akurat ten fragment trafił do sieci.
– To Jaki świadomie jako pierwszy złamał zasadę, by się wzajemnie nie atakować. Celowo wrzucił taki a nie inny fragment z gościem wychwalających Suwerenną Polskę i krytykującym rząd PiS za podejście do Brukseli. Wiadomo, o co chodzi. Mateusz musiał na to zareagować, bo czasy – kiedy wszyscy wchodzili mu na głowę i skakali po pagonach, a on w imię dobra partii nadstawiał drugi policzek – się dawno skończyły. I nie ma do tego powrotu – wyjaśnia stronnik Morawieckiego.
Morawiecki zamieścił więc wpis, zaczynający się od niepozbawionych złośliwości słów: „Patryku, skoro obecnie jesteś ekspertem i znasz remedium na każdy problem, to powiedz: jak poszła sztandarowa reforma sądownictwa? No i jak przysłużyła się Polsce Twoja ustawa o IPN?„.
Dalej Morawiecki przypomina, że „w naszej polityce wobec UE wszystkie istotne decyzje były akceptowane przez kierownictwo polityczne PiS” i wytyka, że Jaki i jego ludzie „zajmują się głównie krytykowaniem nie Donalda Tuska, a dorobku rządu PiS z lat 2015-2023”.
„To właśnie dlatego od wygranych wyborów prezydenckich tak bardzo spada nam poparcie” – skwitował były szef rządu.
Morawiecki vs. Jaki. Wszyscy zastanawiają się, co zrobi prezes
– Ten wpis był bardzo słaby i niepotrzebny, bardzo źle to zostało odebrane w partii, jako sygnał, że Mateusz i jego ludzie nie trzymają ciśnienia i reagują emocjonalnie. Jaki de facto nic złego nie zrobił i nie powiedział, a Mateusz odpowiedział z armaty, stawiając prezesa Kaczyńskiego w trudnej sytuacji. Nie wiadomo, jak to się skończy – odpowiada przeciwnik byłego premiera.
Trudna sytuacja prezesa Kaczyńskiego polega na tym, że niedawno wprost dał swoim posłom ultimatum – jeśli będą prowadzić publiczne spory, to zostaną zawieszeni w prawach członka PiS „niezależnie od zasług i partyjnej pozycji”.
Dlatego w PiS wszyscy w napięciu czekają na decyzję prezesa.
– Jeśli nie zrobi nic, pokaże słabość i udowodni, że nad niczym już nie panuje i nie ma żadnej mocy sprawczej. Musi po czymś takim zawiesić Morawieckiego, nie ma wyjścia – przekonuje jeden z maślarzy. I podkreśla, że Patryk Jaki nie odpowiedział na wpis Morawieckiego, pokazując, że trzyma się wytycznych prezesa.
Odpowiada stronnik Morawieckiego: – Będziemy głośno i jeszcze mocniej i bardziej stanowczo bronic dorobku rządów PiS i wyników w wyborach, które osiągała partia z twarzą Morawieckiego. To strategia ziobrystów i maślarzy doprowadziła do tego, że PiS ma 23 proc. w sondażach. Chcą nas za to zawieszać, proszę bardzo.
Awantura w PiS. Morawieckiego testowanie granic
Sęk w tym, że zawieszenie byłego premiera może uruchomić nieodwracalne procesy wewnątrz partii, nad czym Kaczyński już nie zapanuje. A jeśli Morawiecki odejdzie z PiS lub zostanie z partii wypchnięty, to droga powrotu do władzy w 2027 roku mocno się Kaczyńskiemu skomplikuje.
– Prezes doskonale wie, że PiS z poparciem 20 procent nie ma szans na władzę, a dla prezesa 2027 rok to jest takie polityczne „to be or not to be” – wskazuje nasz rozmówca z PiS.
Mając tę świadomość, Morawiecki testuje granice Kaczyńskiego, by zobaczyć jak daleko może się posunąć. Buduje sobie poparcie wewnątrz partii, ma za sobą pokaźne grono posłów, jego ludzie dbają z kolei o spotkania w okręgach i strukturach PiS, namawiając działaczy do wspierania byłego premiera.
Nie jest to w obecnej sytuacji zbyt trudne. Przy tak niskich sondażach PiS, jak wyliczają stronnicy Morawieckiego, średnio dwóch posłów z każdej listy PiS nie może liczyć na reelekcję. To oni najmocniej namawiają dziś Morawieckiego do rozłamu.
– Dla nich niepewne 5 procent nowej formacji i tak jest lepsze niż pewny brak reelekcji, jeśli na liście będą mieć przed sobą bardziej popularnego ziobrystę – tłumaczy jeden z harcerzy.
Rozłam w powietrzu? Morawiecki zapewnia, że chce być w PiS
Jednocześnie przy każdej okazji sam Morawiecki zapewnia, że z partii odchodzić nie planuje i nie jest jego celem zakładanie nowej formacji. Jego otoczenie przyznaje, że byłaby to opcja bardzo ryzykowna, bo nowa partia oscylowałaby na granicy progu wyborczego.
– Rozsądek mówi, żeby nie wychodzić, ale emocje w polityce też grają rolę i czasem pewna dynamika wydarzeń prowadzi do takich a nie innych rozwiązań – przyznaje jeden ze współpracowników byłego premiera.
W partii dość powszechna jest opinia, że wszystkie ostatnie wydarzenia prowadzą do jednego tylko scenariusza. – Rozłam wisi w powietrzu – słyszymy.
-
Polacy ocenili przyszłość PiS. Podział w sondażu, przeważa jedna odpowiedź
Trwa teraz wojna podjazdowa. Morawiecki walczy o to, by nie był to nikt z najtwardszych maślarzy. Nie chce zgodzić się na Bocheńskiego. Nieco mniejszy opór budzi w harcerzach kandydatura Przemysława Czarnka, ale także trudno wyobrazić sobie entuzjazm we frakcji, gdyby to on został ogłoszony kandydatem na premiera.
Maślarze z kolei twardo walczą o to, by utrzeć nosa Morawieckiemu i przesterować partię na bardziej prawicowe tory, którymi łatwiej byłoby dojechać do koalicji z Konfederacją.
Politycy PiS, którzy dobrze znają prezesa przewidują jednak, że do czasu wskazania kandydata na premiera prezes Kaczyński nie będzie wykonywał gwałtownych ruchów. – To będzie główny test dla Morawieckiego, czy jeśli kandydat nie będzie mu odpowiadał, to zaangażuje się w pełni w jego promocję i w prekampanię, z którą ruszymy. Teraz on testuje prezesa, potem prezes przetestuje jego podejście – mówi nasz rozmówca.
-
Ten dodatek wzrasta wraz z waloryzacją. To kilkaset zł więcej co miesiąc
-
Stopnie alarmowe w Polsce. Jest decyzja Donalda Tuska












