W skrócie
-
Kierownictwo PiS zdecydowało, że każdy poseł musi uzgadniać występy medialne z biurem prasowym partii pod groźbą konsekwencji dyscyplinarnych.
-
Biuro prasowe PiS rozesłało wytyczne dotyczące reprezentowania partii w mediach, które zostały podpisane m.in. przez Mariusza Błaszczaka i Rafała Bochenka.
-
Wprowadzenie kontroli nad wypowiedziami medialnymi związane jest z narastającą walką frakcyjną w PiS oraz poszukiwaniami kandydata na premiera.
Interia dotarła do wiadomości, którą rozesłało politykom PiS biuro prasowe partii.
„W związku z tym, że niektórzy członkowie naszej partii poza biurem prasowym umawiają się do mediów i wypowiadają się niezgodnie ze stanowiskiem partii lub w sposób je relatywizujący m.in. w sprawach dotyczących programu SAFE informujemy, iż od dzisiaj w przypadku umówień poza biurem prasowym lub odstępstw od stanowiska partii będą wyciągane konsekwencje dyscyplinarne. Od tej reguły nie ma wyjątków” – czytamy w wiadomości, pod którą podpisali się m.in. szef klubu Mariusz Błaszczak i rzecznik Rafał Bochenek.
Wewnętrzna instrukcja PiS. Kto może chodzić do mediów
Do tej pory posłowie jedynie informowali, i to nie zawsze, do jakich mediów i na kiedy się umówili. Zdaniem kierownictwa partii jest to niedopuszczalne.
Od teraz to wyłącznie biuro prasowe PiS ma decydować, „kto w poszczególnych formatach radiowych, telewizyjnych i internetowych reprezentuje PiS”.
Nowe instrukcje mają związek z ostatnią aktywnością medialną ludzi związanych ze środowiskiem Mateusza Morawieckiego i są elementem wewnątrzpartyjnej rozgrywki w PiS. Jeśli to Nowogrodzka ma decydować o tym, kto wystąpi w mediach, to zwarcie jest kwestią czasu. Wiadomo bowiem, że nie wszyscy zastosują się do instrukcji, co wywoła eskalację konfliktu wewnątrz partii.
Wewnętrzna instrukcja PiS a walki frakcyjne w partii
W partii w ostatnich tygodniach mocno zaostrza się walka między stronnikami byłego premiera Mateusza Morawieckiego a jego przeciwnikami. Po tym, jak prezes Jarosław Kaczyński zapowiedział, że w marcu wskaże kandydata na premiera, emocje tylko wzrosły.
Wiadomo już, że prezes nie widzi w roli kandydata na premiera samego Morawieckiego, który od dłuższego czasu buduje się wewnątrz partii, jeżdżąc po Polsce, spotykając się z posłami w okręgach i organizując wiece polityczne niezależnie od partii.













