Jak to zazwyczaj bywa, jedni widzą szklankę do połowy pełną, a drudzy jednak bardziej pustą. Tak też jest ze startami Polek i Polaków na igrzyskach olimpijskich. Wydaje się, że niektórzy będą niezadowoleni – niezależnie od końcowych rozstrzygnięć. Z drugiej strony nadmierny optymizm również nie może przesłaniać problemów, z którymi sportowcy muszą się borykać na co dzień.
Przykładem, o którym wielokrotnie wspominaliśmy na łamach WPROST, może być kadra Polski w łyżwiarstwie figurowym. Na czele ze swoją frontmenką, Katią Kurakową. Solistką, która, choć nie poprawiła świetnego wyniku z ZIO 2022 (11. miejsce wśród solistek), jest reklamą pozytywnego podejścia do sportu. I przekazu, który do takowego może tylko przyciągać.
Żeby daleko nie szukać – wystarczy zajrzeć na media społecznościowe, konkretniej konto prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Figurowego. Magdalena Tascher pokazuje, czym jest sport „na tak” – mimo bardzo często wiejącego w oczy wiatru.
Igrzyska, które dają nadzieję na przyszłość. Było blisko rekordu!
Nie ma co ukrywać, sporo było wyników, które można potraktować w kategorii rezultatów „o włos” od olimpijskiego podium. Dwa razy czwarty – na dystansach 500 i 1000 metrów – był panczenista Damian Żurek. Na dłuższym z dystansów zabrało 0,07 – a krótszym 0,09 sekundy do medalu, czyli właściwie mniej niż mrugnięcie oka.
W kontekście łyżwiarstwa szybkiego blisko medalu była również Kaja Ziomek-Nogal, na dystansie 500 m, dokładnie 0,12 sekundy od szczęścia. Choć i tak 6. miejsce wyglądało bardzo solidnie.
Maryna Gąsienica-Daniel, najlepsza polska narciarka alpejska, zakończyła na 7. pozycji slalom gigant, do medalu tracąc 0,13 sekundy. Biathlonistki w sztafecie zakończyły na rekordowym w dziejach startów Polski na ZIO szóstym miejscu. Indywidualnie Kamila Żuk była ósma w sprincie, a Joanna Jakieła 11. w biegu ze startu wspólnego.
Pozostając na nartach, Dominik Bury podczas „królewskiego” dystansu, czyli biegu na 50 km był 12. Osiągając tym samym najlepszy wynik Polaka w tej rywalizacji w dziejach ZIO.
Felix Pigeon w short tracku w debiucie olimpijskim sięgnął po najlepszy wynik w historii polskich startów, kończąc na 8. pozycji rywalizację na 500 metrów. Do finału B dojechał również inny z debiutantów Michał Niewiński, na dystansie 1000 m. Polak był 9.
Do tego świetny rezultat zanotowała saneczkowa dwójka Polek – Nikola Domowicz i Dominika Piwkowska. Debiutantki olimpijskie na swoich… słynnych, dziewięcioletnich sankach, dojechały do mety jako szósty duet igrzysk olimpijskich.
Trzeba również odnotować fakt obecności Polski w czołowej dziesiątce dyscypliny, która zadebiutowała na ZIO. W narciarstwie wysokogórskim (skialpinizm) sztafeta mieszana w składzie Iwona Januszyk i Jan Elantkowski zajęła 9. miejsce w stawce.
ZIO 2026: Cztery medale olimpijskie dla reprezentacji Polski
Igrzyska na Półwyspie Apenińskim dla reprezentacji Polski były całkiem udane. Spoglądając choćby przez pryzmat dorobku medalowego, to najlepszy występ olimpijskiej drużyny w biało-czerwonych barwach od przeszło 12 lat.
Medale dla reprezentacji Polski podczas ZIO 2026 zdobywali przede wszystkim skoczkowie narciarscy. Jeden z nich, mający 19 lat debiutant olimpijski – Kacper Tomasiak – zgarnął aż trzy z nich. Lider kadry trenera Macieja Maciusiaka kolejno był: srebrny na normalnej skoczni, brązowy na dużym obiekcie w Predazzo i ponownie wicemistrzem olimpijskim w konkursie duetów. W tym ostatnim wypadku dwuosobową drużynę z Tomasiakiem stworzył Paweł Wąsek.
Nie można również zapominać o pierwszym od 2014 roku medalu dla polskich panczenów na ZIO. Sięgnął po niego Władimir Semirunnij. „Władek” został wicemistrzem olimpijskim na dystansie 10 km.
Reprezentacja Polski w swojej historii startów na ZIO sięgnęła zatem łącznie po 27 medali – odpowiednio siedem złotych, dziesięć srebrnych i dziesięć brązowych. Co ciekawe, pierwszy krążek dla Polski, brązowy, zdobył Franciszek Gąsienica-Groń (kombinacja norweska) niemal równo 70 lat temu, podczas igrzysk w… Cortinie d’Ampezzo. Historia w tym roku zatoczyła zatem piękne włosko-polskie, olimpijskie koło.
A skoro o historii mowa, to podczas ZIO 2026 wydarzyła się jeszcze jedna, szczególna historia. Mianowicie Klaudia Adamek – jako pierwsza w dziejach polskiego olimpizmu – wystartowała zarówno w letnich, jak i zimowych igrzyskach. Była lekkoatletka i uczestniczka IO w Tokio (2021) w sztafecie 4×100 metrów, skompletowała olimpijski zestaw startując we Włoszech (2026) w bobslejowej dwójce.















