-
Alaksandr Łukaszenka odwiedził Pjongjang, gdzie wraz z Kim Dzong Unem podpisano traktat o „przyjaźni i współpracy” bez ujawniania szczegółowych planów dalszych relacji.
-
W wypowiedziach analityków pojawia się scenariusz, w którym Białoruś miałaby pełnić rolę pośrednika między Koreą Północną a Stanami Zjednoczonymi.
-
Białoruś i Korea Północna objęte są międzynarodowymi sankcjami i według analityków mogą współpracować w omijaniu tych sankcji, między innymi poprzez handel częściami przemysłowymi.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Białoruskiego przywódcę w Pjongjangu powitano z pompą. Była parada wojskowa, salut armatni i wiwatujące tłumy z chorągiewkami Białorusi i Korei Północnej. Łukaszenka i Kim ogłosili podpisanie traktatu o „przyjaźni i współpracy”, który ma być podstawą dalszych relacji. Jakich? Publicznie konkretów brak.
Jedyna szczegółowa informacja padła z ust szefa białoruskiej dyplomacji. Maksim Ryżenkow oświadczył, że obie strony zgodziły się na współpracę w kilku dziedzinach, od rolnictwa po technologie informacyjne. Przyznał, że wymiana handlowa między państwami jest „nieznaczna”, ale widzi potencjał w eksporcie białoruskich leków i produktów spożywczych. Stwierdził też, że Korea ma do zaoferowania kosmetyki „słynące z jakości i przystępnych cen”.
– Korea Północna jest żywotnie zainteresowana sprowadzaniem żywności ze względu na swoją sytuację. To oczywisty obszar współpracy, ale czy najistotniejszy? Dużo istotniejszy jest kontekst polityczny – mówi Interii Oskar Pietrewicz, analityk ds. Półwyspu Koreańskiego i Japonii w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.
– Skoro doszło do tej wizyty, obu państwom zależało, żeby pokazać, że są w stanie wykonać kolejny krok. Przywódca Białorusi dotychczas nie gościł w Korei Północnej – podkreśla nasz rozmówca. Wyjaśnia też, jakie mogą być mniej oficjalne powody wizyty Alaksandra Łukaszenki.
Kim nie chce rozmawiać z Trumpem. Łukaszenka jako „amerykański łącznik”?
– W komentarzach południowokoreańskich analityków pojawia się postrzeganie Białorusi – być może na wyrost – jako państwa prowadzącego rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi – wskazuje Oskar Pietrewicz.
W marcu USA zniosły część sankcji nałożonych na Białoruś. Ograniczenia te dotyczyły banków i producentów nawozów. W ramach negocjacji Łukaszenka uwolnił 250 więźniów politycznych.
– Odbyła się kolejna runda rozmów administracji USA z rządem Łukaszenki. Jest zainteresowanie Donalda Trumpa kontaktami z Białorusią. Jednocześnie Trump co jakiś czas sygnalizuje, że ponownie chętnie spotkałby się z przywódcą Korei Północnej. Ten natomiast nie jest skłonny, żeby wracać do dialogu, nie widzi takiej potrzeby – zaznacza analityk PISM.
– Kim dużo więcej czerpie na współpracy z Chinami i przede wszystkim Rosją, niż z wątpliwych z jego punktu widzenia rozmów z Donaldem Trumpem. Ale dla Korei Północnej Białoruś może stać się łącznikiem. To jest w sferze spekulacji, ale pamiętajmy, że Łukaszenka wielokrotnie też starał się pokazywać jako mediator, pośrednik, punkt kontaktowy. Cały format miński, dotyczący Ukrainy, to przecież była inicjatywa białoruska – mówi dalej Pietrewicz.
Tym bardziej, że Stany Zjednoczone rozważają zaproszenie białoruskiego przywódcy do Waszyngtonu. Poinformował o tym wysłannik prezydenta USA John Coale, w wywiadzie dla „Financial Times”.
– Myślę, że Łukaszenka chce odgrywać taką rolę i będzie starał się w ten sposób uśmiechnąć do Stanów Zjednoczonych na zasadzie: rozmawiajmy dalej o naszych tematach, ale ja mam dobre kontakty z przywódcą Korei Północnej. W ten sposób może starać się coś ugrać w relacjach z USA – zaznacza rozmówca Interii.
Wskazuje też, że oprócz pośredniczenia w negocjacjach, pól do współpracy jest więcej.
Korea Północna i Białoruś. Wspólne omijanie sankcji
Kim Dzong Un i Alaksandr Łukaszenka mają wspólnych sojuszników. Mają też wspólne problemy. – Dwa państwa zbliżyło to, że podzielają rosyjską optykę wojny na Ukrainie. Oba wspierają Rosję. Jednocześnie mają ambicje, żeby nie ograniczać się do współpracy czy to w przypadku Korei Północnej głównie z Chinami i w ostatnich latach Rosją, a w przypadku Białorusi głównie z Rosją. To bezpieczne poszerzanie wachlarza partnerów zagranicznych. Bezpieczne, bo wymienione państwa nie są sobie wrogie w aspektach politycznych – wskazuje analityk PISM.
Korea Północna z Chinami współpracuje od dekad. Z Rosją w 2024 roku podpisała umowę o strategicznym partnerstwie. Kim Dzong Un zapewnił Władimirowi Putinowi broń, amunicję i ludzi na wojnę. W zamian dostał technologie, żywność oraz – jak opisywaliśmy w Interii – inwestycje w sektorze surowców.
Dla Korei Północnej jest atrakcyjne, że można przez Białoruś przemycić towary z dala od sankcji międzynarodowych
Białoruś jest tradycyjnym sojusznikiem Rosji. Po inwazji na Ukrainę, w miarę uzależniania się Moskwy od Pekinu, również dopuściła na swój rynek szeroką gamę produktów z Chin. Oprócz relacji z mocarstwami, Białoruś i Koreę Północną łączą wspólne problemy. Kraje są objęte międzynarodowymi sankcjami za wspieranie rosyjskiej inwazji i łamanie praw człowieka.
– Oba państwa są konfrontacyjnie nastawione do Zachodu i są obiektem zachodnich sankcji. Być może tak naprawdę do współpracy motywacją jest próba omijania sankcji – mówi nasz rozmówca.
– Szacunki południowokoreańskie wskazują, że na Białoruś z Korei Północnej były oficjalnie wysyłane części do fabryk przemysłu motoryzacyjnego. Być może stoi za tym eksport podzespołów do przemysłu zbrojeniowego, pocisków rakietowych, które Białoruś produkuje. To działa w drugą stronę, bo dla Korei Północnej jest atrakcyjne, że można przez Białoruś przemycić towary z dala od sankcji międzynarodowych – wskazuje Oskar Pietrewicz w rozmowie z Interią.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl


