Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Program SAFE budzi ogromne emocje, a Donald Tusk liczy, że ktoś w tej sprawie „otrzeźwieje”. To oczywiście przytyk do prezydenta, który nie ogłosił jeszcze swojej decyzji w sprawie ewentualnego weta w tej kwestii. Jak zakończy się spór o ustawę?
Jan Maria Jackowski: Spór ma charakter polityczny, bo sam rząd twierdzi, że nawet bez podpisu prezydenta program i tak będzie realizowany, w ten sposób sugerując, że jego stanowisko nie ma znaczenia. Więc jest to pewien teatr polityczny. Natomiast prezydent może podjąć decyzję, która wszystkich zaskoczy.
Czyli?
Biorąc pod uwagę wątpliwości konstytucyjne zgłaszane m.in. przez prof. Piotrowskiego, prezydent może skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Pytanie tylko, czy zrobi to w trybie następczym – czyli najpierw podpisze, a potem skieruje – czy też odmówi podpisu i wyśle ją do TK w trybie prewencyjnym. To jeden z prawdopodobnych wariantów, które Karol Nawrocki może obecnie rozważać.
Radosław Sikorski sugerował, że istnieją inne narzędzia pozwalające na wprowadzenie tego programu i skorzystanie z unijnej pożyczki.
Z zapowiedzi rządu wynika, że podpis prezydenta nie ma dla nich kluczowego znaczenia.
Czyli 1:0 dla rządu?
Tego nie wiem. Mnie interesują inne kwestie związane z tą pożyczką. Skoro mamy ją spłacać przez najbliższe kilka dekad, rodzą się pytania, jak będzie wyglądała rzeczywistość naszych dzieci i wnuków, które ten bagaż będą dźwigać na swoich barkach. Przypomnę, że Polska już dziś ma ogromny deficyt finansów publicznych, a rząd nic z tym nie robi.
Niektórzy eksperci uważają, że jeżeli nie będzie naprawy finansów publicznych w najbliższych dwóch latach, grozi nam scenariusz grecki. To są zagadnienia, które wymagają poważnej debaty publicznej.














