-
Inicjatywa „Projekt Wolność” została ogłoszona przez Donalda Trumpa jako próba przywrócenia swobody żeglugi w cieśninie Ormuz.
-
W artykule opisano dwa scenariusze działań USA w cieśninie Ormuz: wsparcie nawigacyjne i logistyczne dla statków lub bardziej ryzykowną operację wojskowej eskorty i interwencji, z których każda narażona jest na działania Iranu.
-
Negocjacje między Stanami Zjednoczonymi a Iranem koncentrują się nie tylko na odblokowaniu cieśniny, lecz także na kwestii irańskiego programu nuklearnego, przy czym propozycja Iranu zakłada rozmowy z udziałem Chin i Rosji, dopiero po rozwiązaniu problemu żeglugi.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Czym jest „Projekt Wolność”? Donald Trump nową inicjatywę ogłosił w niedzielę w serwisie Truth Social, ale nie wskazał, w jaki dokładnie sposób USA chcą „bezpiecznie wyprowadzić statki z zamkniętych dróg wodnych” w cieśnienie Ormuz.
– To niełatwa operacja, bo ma być nawigacyjna – mówi Interii profesor Radosław Fiedler, kierownik Zakładu Pozaeuropejskich Studiów Politycznych Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
– Nakierowanie statków znajdujących się po części omańskiej. Wnioskuję, że nie ma to być dosłowne eskortowanie jednostek, tylko nawigowanie i wsparcie powietrzne. Założenia wydają mgliste, bo nie wiadomo czy obszar przy wybrzeżu omańskim nie jest zaminowany – tłumaczy dalej.
To pierwszy scenariusz realizacji amerykańskiej misji. Profesor wskazuje też drugi, znacznie bardziej ryzykowny dla USA.
Dwie blokady wokół cieśniny Ormuz
By zrozumieć znacznie „Projektu Wolność”, przypomnijmy ostatnie wydarzenia w cieśninie Ormuz. Po ataku USA i Izraela na Iran pod koniec lutego, sytuacja w cieśninie ma bezpośrednie przełożenie na ceny surowców.
-
4 marca Iran ogłosił, że przejmuje pełną kontrolę nad cieśniną. Później Teheran zgodził się na ruch statków, ale nie tych, które należą do „wrogów Iranu”. Wprowadzono też konieczność uzyskania zgody na przepłynięcie przez cieśninę;
-
8 kwietnia USA i Iran zgodziły się na zwieszenie broni. Jednak irańska blokada nadal funkcjonuje, co Teheran uzasadnia atakami Izraela w Libanie;
-
13 kwietnia po fiasku rozmów pokojowych w Pakistanie, Stany Zjednoczone wprowadziły własną blokadę, która ma ograniczać ruch statków do irańskich portów. Teheran ponownie ogłosił pełną blokadę w cieśninie;
-
3 maja Trump ogłosił „Projekt Wolność”. Iran odpowiedział, że operacja stanowi naruszenie zawieszenia broni.
– Na inicjatywę Trumpa można patrzeć jak na próbę rozwiązania problemu humanitarnego, bo rzeczywiście od 28 lutego w cieśninie jest zablokowanych 20 tysięcy marynarzy. Ale geografia daje tutaj przewagę Iranowi. Mają drony, rakiety, lekkie jednostki, szybkie motorówki, różnego rodzaju miny morskie. Pod względem militarnym to dla Amerykanów bardzo trudna operacja – komentuje profesor Fiedler.
„Projekt Wolność” i odpowiedź Iranu
Po pierwsze, Iran zagroził, że „każda zagraniczna siła, zwłaszcza agresywna armia amerykańska, zostanie zaatakowana, jeśli spróbuje zbliżyć się do cieśniny Ormuz”. Po drugie Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej opublikował nowe mapy, na których zadeklarował obszar swojej kontroli nad cieśniną.
Z kolei główne amerykańskie dowództwo przekazało, że w „Projekt Wolność” zaangażowanych jest 15 tysięcy żołnierzy, niszczyciele rakietowe, 100 statków powietrznych bazujących na lądzie i na morzu oraz drony. Dokładne zadania tych sił nie są publicznie znane. Wiadomo jedynie, że mają „przywrócić wolność żeglugi”.
Profesor Fiedler wskazuje dwa scenariusze. Pierwszy to nawigacja i wsparcie logistyczne. Drugi to wariant wojskowy eskorty i interwencja w cieśninie. – Dla Iranu to duża pokusa, sprawa prestiżowa, by zaatakować amerykańskie okręty. Dlatego Amerykanie trzymają się dosyć daleko, amerykańska blokada jest w Zatoce Omańskiej i nie zbliżają się do linii ognia – wskazuje nasz rozmówca.
Według CNN i serwisu Axios, amerykańskie okręty będą „trzymać się w pobliżu”, ale nie będą realizować misji eskortowej. Tymczasem w poniedziałek irańska agencja informacyjna Fars przekazała, że dwa pociski trafiły w amerykański okręt w rejonie cieśniny. Amerykańskie dowództwo zaprzeczyło tym informacjom i przekazało, że dwa amerykańskie statki handlowe przepłynęły cieśninę w pierwszym dniu operacji.
Teraz jest próba przeciągania liny. Trump chce przeciągnąć ją na swoją stronę i liczy na to, że Irańczycy się zlękną konfrontacji
Natomiast operacja „Projekt Wolność” to nie tylko bezpieczeństwo żeglugi. Profesor Fiedler zaznacza, że to „próba sił”, która ma znaczenie dla trwających rozmów pokojowych. – Teraz jest próba przeciągania liny. Trump chce przeciągnąć ją na swoją stronę i liczy na to, że Irańczycy się zlękną konfrontacji, strat, kolejnych bombardowań i będzie miał lepszą pozycję negocjacyjną – wskazuje.
Na stole jest nie tylko bezpieczeństwo i możliwość żeglugi w cieśninie Ormuz. To również kwestia 400 kilogramów wzbogacone uranu, wokół którego toczy się międzynarodowa rozgrywka.
Międzynarodowa gra o program nuklearny
Również w poniedziałek Iran potwierdził, że „rozpatruje” amerykańską propozycję pokojową. Szczegóły nie są znane. Wiadomo, że wcześniej Teheran domagał się, by sprawa irańskiego programu jądrowego była omawiana po rozwiązaniu tematu cieśniny. – To wyraźnie ustawia Trumpa w gorszej sytuacji politycznie, ponieważ nie udało mu się narzucić Iranowi jego woli – zaznacza profesor Fiedler.
Informacje o propozycji irańskiej pochodzą chociażby z przecieków publikowanych przez serwis Axios. – Propozycja jest dosyć rozsądna. Zakłada, że najpierw obie strony odblokowują cieśninę. Drugim krokiem jest zawieszenie broni. Trzecim miałyby być rozmowy o programie nuklearnym i prawdopodobnie Irańczycy chcieliby, żeby przy stole negocjacyjnym zasiedli też przedstawiciele Chin i Rosji – podkreśla rozmówca Interii.
Propozycja Iranu jest dla USA – mówiąc delikatnie – problematyczna. Istotnie, przyniosła szybki, pozytywny efekt dla gospodarki i spadek cen za baryłkę ropy.
Ale jeśli problem cieśniny zostanie rozwiązany bez tematu programu nuklearnego, Trump tym samym przyzna, że nie osiągnął celów politycznych w Iranie – wskazuje Fiedler.
– To jest dla niego wielki problem, bo Irańczycy mają ponad 400 kg wzbogaconego uranu. Nie wydadzą go Amerykanom. Prawdopodobnie przejęłaby go Rosja albo częścią tego układu mogą być Chiny. Pakistan, który jest tutaj mediatorem, też blisko współpracuje z Chinami. Trump zdaje sobie sprawę, że nie zmusił Iranu do uległości i rozbrojenia, zaniechania programu atomowego. Jest od tego bardzo daleko – podsumowuje profesor Radosław Fiedler w rozmowie z Interią.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl
-
USA ogłaszają „Projekt Wolność”. Tankowiec trafiony „nieznanymi pociskami”
-
Trump zapowiada: Koniec z miłym panem. Zwrócił się do władz Iranu


