Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Dekada Netflixa w Polsce. Tak skorzystała nasza gospodarka – Biznes Wprost

Dekada Netflixa w Polsce. Tak skorzystała nasza gospodarka – Biznes Wprost

30 marca, 2026
Żaby w czasie godów dziwnie się zachowują. Zaczęły udawać martwe

Żaby w czasie godów dziwnie się zachowują. Zaczęły udawać martwe

30 marca, 2026
Wołomin. Nie żyją dziadkowie, 19-latek ranny

Wołomin. Nie żyją dziadkowie, 19-latek ranny

30 marca, 2026
Serbia. Aleksandr Vucic ogłosił sukces. Podziękował Putinowi

Serbia. Aleksandr Vucic ogłosił sukces. Podziękował Putinowi

30 marca, 2026
Finał 34. WOŚP. Jerzy Owsiak przedstawił wyniki zbiórki

Finał 34. WOŚP. Jerzy Owsiak przedstawił wyniki zbiórki

30 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Dekada Netflixa w Polsce. Tak skorzystała nasza gospodarka – Biznes Wprost
  • Żaby w czasie godów dziwnie się zachowują. Zaczęły udawać martwe
  • Wołomin. Nie żyją dziadkowie, 19-latek ranny
  • Serbia. Aleksandr Vucic ogłosił sukces. Podziękował Putinowi
  • Finał 34. WOŚP. Jerzy Owsiak przedstawił wyniki zbiórki
  • Ksiądz wyskoczył z konfesjonału: „Proszę, niech siostra nie idzie! Odpuszczam!”
  • Ceny paliw w Polsce. Opublikowano obwieszczenie ws. maksymalnej ceny – Biznes Wprost
  • Izrael. Wojsko zawiesiło żołnierzy, którzy zaatakowali dziennikarzy CNN
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Przesłuchiwano nas kilka razy, jego dziewczynę też, postępowanie skończyło się umorzeniem. Wniosek: samobójstwo
Przesłuchiwano nas kilka razy, jego dziewczynę też, postępowanie skończyło się umorzeniem. Wniosek: samobójstwo
Aktualności

Przesłuchiwano nas kilka razy, jego dziewczynę też, postępowanie skończyło się umorzeniem. Wniosek: samobójstwo

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości20 stycznia, 2026

Było sobotnie popołudnie. Do domu zapukał policjant. Powiedział, że mój syn, Maciej, leży na OIOM-ie, że to była próba samobójcza. Tego, co poczułam, nie umiem opisać słowami. Szok i niedowierzanie. Złamałam się wpół.

  • Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”

Dziękujemy, że jesteś z nami!

Foto: Newsweek

Chciałam jak najszybciej dotrzeć do szpitala. Policjant próbował dopytać, czy syn miał jakieś kłopoty, czy cierpiał na zaburzenia psychiczne, ale nawet nie odpowiedziałam. Z mężem ubraliśmy się w pośpiechu, wsiedliśmy do auta, a w mojej głowie kołatała się tylko jedna myśl: „Kolejny problem, Boże, co teraz?”. Nie wiem, ile zajęło nam dotarcie do szpitala, to około dwudziestu kilometrów. Jechaliśmy w całkowitym milczeniu, to było straszne.

Przeczucie

Kiedy weszliśmy na salę, Maciek był nieprzytomny, podpięty pod respirator, wyglądał naprawdę ładnie, jakby spał. Lekarz powiedział o obrażeniach, szczególnie głowy, i wtedy mój świat się zawalił. Stopklatka. Paraliż. Wiedziałam, że tego nie przeżyje. Przeczucie? Pewnie w jakimś sensie tak, ale przede wszystkim to wynik mojego doświadczenia, bo jestem pielęgniarką, chociaż nieczynną zawodowo. Nie miałam złudzeń. Pożegnałam się z nim od razu, choć wszyscy mówili, żebym myślała pozytywnie, i zapewniali, że będzie dobrze. Przyjechały moje pozostałe dzieci: córka i syn. Dziewczyna Maćka i jej rodzice. Wszystkie najbliższe osoby. Wszyscy wierzyli, że przeżyje. Poza mną.

Z dnia na dzień jego stan się pogarszał. Z dokumentacją medyczną pojechaliśmy do innego miasta na konsultację do znanego profesora. Nie odebrał nam nadziei, choć nie był też optymistą. Wróciliśmy, robiliśmy Maćkowi stymulacje nerwowe w formie delikatnych masaży. Nie reagował nawet przyspieszonym pulsem. Nadal byłam jedyną osobą, która wiedziała, że to nic nie da. Już wtedy przeżywałam swoją żałobę.

Maciek wytrzymał osiem dni.

– Powiedziałaś, że gdy dowiedziałaś się, że Maciej leży w szpitalu, pomyślałaś, że znowu jest jakiś problem. Co miałaś na myśli? – dopytuję.

– Problemów było dużo. Prowadzimy z mężem firmę, zatrudniamy sporo ludzi. Jesteśmy bardzo zapracowani, masa spraw wokół mnie absorbuje. Często jestem w wirze działania, skupiona na rozwiązywaniu różnych sytuacji, i z tego powodu na wiadomość o Maćku odruchowo pomyślałam: „O Boże, znowu jakiś problem, znowu staję przed jakimś zadaniem”. Wtedy nie przypuszczałam, że to może być najtrudniejsze zadanie w moim życiu. A potem gonitwa myśli: jak z tego wyjść, co zrobić, gdzie i do kogo pojechać, o co zapytać i tak dalej. Co robić? Jak zabezpieczyć wszystkie sprawy służbowe, bo Maciek nie dość, że pracował z nami, to był jednym z najważniejszych filarów firmy. I w drodze do szpitala myślałam właśnie o tym, że jego nie będzie w pracy, a na nas spadną dodatkowe obowiązki, bez niego – klapa. Dziś brzmi to idiotycznie, ale wtedy skupiałam się właśnie na tym.

Przekraczając próg szpitalnej sali, nie myślałam już nic. Byłam rozdygotana, wręcz nieprzytomna z emocji. Maciek nie rokował. Nie mogliśmy długo przebywać z nim na OIOM-ie, pozwolili nam tam być godzinę dziennie, tylko dwie osoby. Czasami uprosiliśmy, żeby wpuścili nas jeszcze wieczorem.

Wróciliśmy do domu w milczeniu

W drugiej dobie spotkał się z nami lekarz, który powiedział, jaki jest stan syna, i zapytał, czy zgodzimy się na pobranie narządów. Wyjaśnił, że Maciek nie ma żadnych szans, a komuś można pomóc. Że gdybyśmy się na to pobranie zgodzili, to przestaną podawać leki, bo już jest w głębokiej śpiączce i ma objawy śmierci mózgu. Nie zgodziliśmy się. Dziś tego żałuję, ale czasu nie cofnę. Nie umiem tego wyjaśnić, bo przecież z jednej strony wiedziałam, że on się z tego nie może wygrzebać, z drugiej jednak maleńka iskra nadziei cały czas się w nas tliła. Po ośmiu dobach dostaliśmy telefon ze szpitala, że Maciej zmarł. Pojechaliśmy od razu. Personel był przyjazny, empatyczny. Zostawili nas samych, żebyśmy mogli się pożegnać tak, jak tego potrzebujemy. Stałam nad moim synem, widziałam plamy opadowe i wiedziałam, że teraz to już naprawdę koniec. Koniec. To było straszne, nie ma słów, które wyraziłyby ból i niemoc, jakie wtedy czułam. Nigdy tego nie zapomnę. Czasem te obrazy wracają do mnie niespodziewanie i ścinają mnie z nóg. Wróciliśmy do domu, znowu w milczeniu.

Teraz swoją pracę musiała wykonać prokuratura i ustalić, czy to był wypadek, czy samobójstwo. Toczyło się dochodzenie, czy ktoś mu w tym pomógł. Wszystko to było bardzo wyczerpujące emocjonalnie i trwało w sumie ponad trzy miesiące. Koszmarne tygodnie, w których na przykład musieliśmy zawieźć do prokuratury ubrania, które Maciek miał na sobie w chwili wypadku. Potem je odebrać. Następnie zabrać jakieś inne rzeczy, typu zapalniczka, napoczęte pudełko z papierosami, telefony, które do dzisiaj mam w domu, choć nawet do nich nie zajrzałam. Nie wyrzucę ich, niech leżą. Przesłuchiwano nas kilka razy, jego dziewczynę też, postępowanie w prokuraturze skończyło się umorzeniem. Wniosek: samobójstwo.

Zmiana w zachowaniu

Żałobę będę przeżywać do końca życia, bo umarło moje dziecko, cząstka mnie. Był moim trzecim dzieckiem, najmłodszym, bardzo kochanym. Łączyła nas wyjątkowa, ciepła relacja, potrafiliśmy się przytulać, choć miał dwadzieścia cztery lata i metr osiemdziesiąt pięć wzrostu. Czasem zadzwonił wieczorem i mówił: „Wiem, że już późno, pewnie już leżysz, ale wypijmy razem herbatę. Wpadnę, dobrze?”. I wpadał. Tęsknię za nim tak bardzo, że żadne słowo nie jest w stanie tego opisać.

Był taktowny, kulturalny, średnio towarzyski. Skończył technikum mechaniczne, zawsze bardzo interesował się fizyką, matematyką. Rozpoczął studia na politechnice, ale po miesiącu z nich zrezygnował i przeniósł się na tryb zaoczny, gdzie studiował mechanikę i budowę maszyn. Gdy rozpoczynał studia, to w grupie było dwudziestu ośmiu chłopaków, a zostało tylko sześciu. Zaczął pisać pracę inżynierską. Rektor uczelni, kiedy rozmawialiśmy z nim po śmierci Maćka, powiedział, że był najlepszym studentem z grupy. Bardzo pracowity, wielu rzeczy uczył się sam, miał mnóstwo książek. Był pasjonatem, jeśli chodzi o mechanikę, o silniki. W wieku trzynastu lat miał już w domu swój warsztat, który ojciec pomógł mu urządzić, wyposażyć. I zbierał zlecenia na renowację silników starych motorów. To była jego pasja. Mądry chłopak. Jeszcze w technikum zdobył pierwsze miejsce w ogólnopolskiej olimpiadzie wynalazczości i innowacji.

Wymyślił piec do przetapiania aluminium; mamy go do dzisiaj. Był człowiekiem bardzo zasadniczym, wymagającym względem siebie, względem innych też, jednak przed osiemnastką bardzo spodobało mu się palenie marihuany. Uważał, że należy ją zalegalizować. Jego poglądy zaczęły się z czasem radykalizować i wtedy zauważyłam zmianę w jego zachowaniu. Dużo rozmawialiśmy, choć różniliśmy się w podejściu do tego tematu. Zawsze chciał postawić na swoim i przekonać nas, że każdemu powinno się zostawić wolność wyboru.

Przy domu mamy taki oddzielny pokój, miejsce dla gości. Maciek bardzo chciał tam mieszkać, więc się wprowadził. Przychodził do domu, żeby zjeść i oddać rzeczy do prania. Wtedy zauważyłam, że się zmienia. Często odwiedzało go towarzystwo, imprezowali, pili alkohol.

W pewnym momencie zorientowałam się, że spotykają się tam, bo mogą bezkarnie palić marihuanę. Powiedziałam, że jeśli chociaż raz poczuję jej zapach, to wezwę policję i będzie miał kłopoty. Blefowałam, ale się wystraszył. Oburzył się, zapytał, czy naprawdę na własnego syna wezwałabym policję. Powiedziałam stanowczo: „Tak, Maćku, znasz mnie. Zrobię to”.

Fakty

Jego dziewczyna jest dobra, stateczna, zrównoważona i pracowita. Dusza człowiek. Byli ze sobą prawie siedem lat. Dopiero po śmierci syna dowiedziałam się, że problem z Maćkiem był dużo większy, niż zakładałam. Maciej, poza marihuaną, używał też mocniejszych substancji. Pojawiały się między nimi na tym tle spory, jego partner- ka tego nie akceptowała, w życiu nie zapaliła nawet papierosa. Poza tym byli ze sobą szczęśliwi, nie kłócili się. Kiedy Maciej wyprowadził się z domu, miał dwadzieścia dwa lata. We wrześniu mieli wziąć ślub. Maciej zmarł w marcu. Cztery miesiące przed jego śmiercią kupili wspólnie na kredyt dom do generalnego remontu i z dużym zaangażowaniem przygotowywali sobie miejsce do życia. Pracował z nami w firmie, miał bardzo dobrą pensję, swoje biuro, wysoki status, podejmował ważne decyzje. Próbę podjął w sobotę, w poniedziałek mieli dostać kolejną transzę kredytu na ten remont. To się stało krótko przed końcem jego studiów, pół roku przed ślubem.

Wiele razy rozmawialiśmy z Maćkiem o narkotykach, a on nigdy nie widział w nich nic złego. Sięgnął po marihuanę jako szesnastolatek, kiedy mózg jeszcze intensywnie się rozwija, kształtują się jego ośrodki. Nie sądzę, żeby palił prawdziwą, czystą marihuanę. Potem się dowiedziałam, że brał też dopalacze, a to przecież sieje spustoszenie w głowie.

Widocznie padło na podatny grunt. Może aktywowało się lub rozwinęło u niego jakieś zaburzenie, które doprowadziło do depresji? Może zaczynała się rozwijać jakaś inna choroba psychiczna?

Poza tym Maciej miał stwierdzoną boreliozę, z którą zmagał się kilka lat. Odczuwał wiele somatycznych objawów. Jakiś czas temu trafiłam na artykuł, w którym było napisane, że borelioza może nasilać depresję i wywoływać myśli samobójcze. Dziś myślę, że te dwie kwestie, narkotyki i choroba, poczyniły duże szkody i przyczyniły się do tego, że taki, a nie inny był stan jego umysłu.

Sądzę, że Maciej był uzależniony, ale myśmy tego nie rozpoznali, bo on nie pasował do stereotypowego wizerunku narkomana. Jego dziewczyna widziała ten problem, nie chciała w nim tkwić, pragnęła budować zdrową rodzinę. Darzyła Maćka ogromną miłością, bardzo go szanowała i chciała mu pomóc. My nie byliśmy wtajemniczeni. Wiem, że kilka razy próbował z tym skończyć.

Fragment książki „Nie pójdziesz tam ze mną. Życie po stracie” Nuli Stankiewicz. Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

Nie pójdziesz tam ze mną

„Nie pójdziesz tam ze mną”

Foto: Wielka litera

Jeśli czujesz, że potrzebujesz pomocy, odczuwasz lęk i smutek, masz myśli samobójcze — nie czekaj, zadzwoń pod jeden z numerów pomocowych dostępnych bezpłatnie i czynnych całą dobę, siedem dni w tygodniu:

  • 800 70 22 22 — Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym
  • 800 12 12 12 — Wsparcie psychologiczne w sytuacji kryzysowej – infolinia dla dzieci, młodzieży i opiekunów
  • 116 111 — Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży
  • 112 — W razie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Ksiądz wyskoczył z konfesjonału: „Proszę, niech siostra nie idzie! Odpuszczam!”

Ksiądz wyskoczył z konfesjonału: „Proszę, niech siostra nie idzie! Odpuszczam!”

Karol Nawrocki w kłopotach. „Pan Bogucki napytał prezydentowi biedy”

Karol Nawrocki w kłopotach. „Pan Bogucki napytał prezydentowi biedy”

Wiele kobiet ma niedobór testosteronu. „Nawet wśród lekarzy ta wiedza nie jest powszechna”

Wiele kobiet ma niedobór testosteronu. „Nawet wśród lekarzy ta wiedza nie jest powszechna”

O tym, jak została ministrą, krążą legendy. „Mówiła, że Tusk ich oszuka”

O tym, jak została ministrą, krążą legendy. „Mówiła, że Tusk ich oszuka”

Prof. Raciborski: Czarnek to trafny wybór. Kaczyński jest inteligencki, co dziś nie jest zaletą

Prof. Raciborski: Czarnek to trafny wybór. Kaczyński jest inteligencki, co dziś nie jest zaletą

Elżbieta ma 88 lat i wciąż pracuje. „Nie wyobrażam sobie bezczynności”

Elżbieta ma 88 lat i wciąż pracuje. „Nie wyobrażam sobie bezczynności”

Pan Waldemar umierał, chciał ostatni raz pogłaskać swoje koty. Szpital spisał się na medal

Pan Waldemar umierał, chciał ostatni raz pogłaskać swoje koty. Szpital spisał się na medal

Sierakowski: Świat drży w posadach. Nawet na Instagramie widać na zmianę wiosnę i wojnę

Sierakowski: Świat drży w posadach. Nawet na Instagramie widać na zmianę wiosnę i wojnę

W obawie przed Chinami. „Według Polski takie państwo jak Tajwan nie istnieje”

W obawie przed Chinami. „Według Polski takie państwo jak Tajwan nie istnieje”

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Żaby w czasie godów dziwnie się zachowują. Zaczęły udawać martwe

Żaby w czasie godów dziwnie się zachowują. Zaczęły udawać martwe

30 marca, 2026
Wołomin. Nie żyją dziadkowie, 19-latek ranny

Wołomin. Nie żyją dziadkowie, 19-latek ranny

30 marca, 2026
Serbia. Aleksandr Vucic ogłosił sukces. Podziękował Putinowi

Serbia. Aleksandr Vucic ogłosił sukces. Podziękował Putinowi

30 marca, 2026
Finał 34. WOŚP. Jerzy Owsiak przedstawił wyniki zbiórki

Finał 34. WOŚP. Jerzy Owsiak przedstawił wyniki zbiórki

30 marca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Ksiądz wyskoczył z konfesjonału: „Proszę, niech siostra nie idzie! Odpuszczam!”

Ksiądz wyskoczył z konfesjonału: „Proszę, niech siostra nie idzie! Odpuszczam!”

30 marca, 2026
Ceny paliw w Polsce. Opublikowano obwieszczenie ws. maksymalnej ceny – Biznes Wprost

Ceny paliw w Polsce. Opublikowano obwieszczenie ws. maksymalnej ceny – Biznes Wprost

30 marca, 2026
Izrael. Wojsko zawiesiło żołnierzy, którzy zaatakowali dziennikarzy CNN

Izrael. Wojsko zawiesiło żołnierzy, którzy zaatakowali dziennikarzy CNN

30 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.