-
Religia i tradycje Aborygenów nadały dingo wyjątkowe znaczenie, co potwierdzają starannie pochowane szczątki tych zwierząt w Nowej Południowej Walii.
-
Badania dowodzą, że dingo był przynajmniej częściowo udomowiony, mógł być dokarmiany przez ludzi i pochodził z grobu pielęgnowanego przez około 500 lat.
-
Odnalezione w grobie wokół jeziora Menindee szczątki dingo są pierwszym naukowo zbadanym przypadkiem z regionu Baaka i wskazują na wyjątkową więź łączącą te zwierzęta z Aborygenami.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Kultura i wierzenia Aborygenów nie są łatwe do opisania. Bez absolutu, ściśle związane z przodkami, których pradawni mieszkańcy Australii widzieli także zwierzętach, roślinach, skałach, całej przyrodzie. Związki Aborygenów z naturą były bardzo duże, ale nawet na tym tle dingo zajmowały miejsce szczególne.
Te drapieżniki dotarły na kontynent australijski tysiące lat temu. Niektóre wskazówki sugerują nawet, że ponad 8 tys. lat temu. Tak wskazują badania genetyczne, aczkolwiek najstarsze namacalne ślady obecności mówią o okresie od 3,5 tys. do 3,3 tys. lat temu.
Dingo dotarły na nowe tereny wraz z ludźmi przez ówczesny pomost lądowy łączący Australię z Azją Południowo-Wschodnią, dzisiaj oddzieloną morzem. Zmieniły oblicze kontynentu, który dotąd opierał się na mięsożernych torbaczach.
Grób sprzed tysiąca lat zawiera kości dingo
Grób z kośćmi znaleziony w Nowej Południowej Walii liczy ponad tysiąc lat, zatem powstał na długo po dotarciu dingo do Australii. Określono, że powstał między 916 a 963 r.
Badacze znaleźli w nim szczątki nie ludzi, ale właśnie tych drapieżników psowatych. Nie zostały tu wrzucone byle jak i przysypane ziemią, ale starannie pochowane. Tak jak chowało się ludzi.
O sprawie donosi „Australian Archaeology”. Celowe grzebanie dingo przez Aborygenów było powszechną i znaczącą praktyką późnego holocenu w Australii, jednak szczegóły tej praktyki pozostają słabo poznane, częściowo z powodu braku dobrze udokumentowanych wykopalisk archeologicznych – wskazują naukowcy.
Grób znad jeziora Menindee w zachodniej Nowej Południowej Walii to pierwszy naukowo zbadany grób ze szczątkami dingo z regionu Baaka.
Aby to się stało, konieczna była zgoda od aborygeńskiego ludu Barkindji i Rady Starszych Aborygenów z Menindee. Zwierzę znajdowało się w grobie, który przez kolejne – bagatela – 500 lat był powiększany, uzupełniany i pielęgnowany.
To wskazuje na oddawanie czci dingo tak, jak oddawana była ona przodkom Aborygenów. Przy grobie zostawiano muszle i ofiary z pożywienia i to przez setki lat. To znaczy, że mamy do czynienia z niezwykłym pielęgnowaniem pamięci o pochowanym zwierzęciu.
Analiza uzębienia i szkieletu sugeruje, że dingo był przynajmniej częściowo oswojony i jadał podobnie jak ludzie. Może go dokarmiano. To samiec w podeszłym wieku jak na dingo, który spożywał jedzenie o stosunkowo dużej zawartości substancji ściernych i miał zagojone urazy żeber i podudzia.
Bez pomocy ludzi nie przeżyłby z nimi w naturze – oceniono. Naukowcy z Uniwersytetu Australii Zachodniej podsumowują, że wykopaliska dostarczają nowych informacji na temat praktyk pogrzebowych dingo w Australii i świadczą o bliskiej relacji między przodkami Aborygenów i zwierzętami. Nieco podobnej do ludzi z oswojonymi psami domowymi, ale zarazem istotnie się od nich różniącej.


