-
Lodziarnia „Pod Dębem” w Pszczynie kontynuuje akcję rozdawania darmowych lodów za świadectwa z czerwonym paskiem, mimo interwencji Rzeczniczki Praw Dziecka.
-
Sprawa zyskała ogólnopolski rozgłos po doniesieniu rodzica dotyczącym rzekomej dyskryminacji mniej zdolnych uczniów.
-
Zarówno lokalni samorządowcy, jak i minister edukacji, wyrazili poparcie dla akcji, podkreślając jej motywujący charakter.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Zamieszanie wokół Lodziarni „Pod Dębem” w Pszczynie rozpoczęło się od donosu jednego z rodziców, który zwrócił się do Rzeczniczki Praw Dziecka Moniki Horny-Cieślak, wskazując, że akcja rozdawania darmowych deserów za okazanie świadectwa z czerwonym paskiem jest dyskryminująca wobec mniej zdolnych uczniów.
Sprawa zyskała ogólnopolski rozgłos, a kontynuacja trwającej od ćwierć wieku tradycji stanęła pod znakiem zapytania po tym, jak RPD zwróciła się do pani Jolanty Hałas, właścicielki lodziarni, o zakończenie inicjatywy.
Pszczyna. Akcja „lody za pasek” trwa. Kolejki przez Lodziarnią „Pod Dębem”
Mimo presji świętowanie zakończenia roku szkolnego trwa. W piątek od rana uczniowie przychodzą ze swoimi świadectwami, żeby odebrać zasłużoną nagrodę. – Każde dziecko, które dzisiaj przyjdzie otrzyma loda za okazaniem świadectwa – powiedziała Polsat News pani Jolanta.
Jak się okazało, prośba Horny-Cieślak zamiast położyć kres akcji, tylko ją wypromowała.
– Każdego roku są tutaj ogromne kolejki, a w tym będą dwa razy większe. To bardzo dobra inicjatywa i powinniśmy ją wspierać – mówił jeden z młodych rozmówców Polsat News.
„Dyskryminacja”, która była powodem interwencji RPD, jak się okazało przez wielu nie jest postrzegana w ten sposób. – Jak widzę, że inni zdobywają nagrody, to dla mnie też jest motywacja, że jestem w stanie to osiągnąć – powiedział inny uczeń.
Prośba RPD wywołała poruszenie. Zareagowała minister edukacji
Według stanowiska Biura Rzecznika Praw Dziecka akcje promocyjne lub społeczne uzależniające nagrody od wyników w nauce mogą prowadzić do negatywnych skutków społecznych.
Jak wskazano w piśmie z początku czerwca, inicjatywy tego typu mogą wywoływać nadmierną presję psychiczną, promować niezdrową rywalizację oraz prowadzić do wykluczenia dzieci, które z różnych powodów nie osiągają najwyższych wyników w nauce.
Sprawa od samego początku wywołała poruszenie mieszkańców Pszczyny i lokalnych samorządowców. Głos w sprawie zabrał wtedy radny Rady Miejskiej w Pszczynie Jacek Granda.
Jak podkreślił, intencje związane z ochroną dzieci zasługują na szacunek, jednak w tym przypadku reakcja urzędu była – jego zdaniem – nieadekwatna do sytuacji.
„Dzieci mają frajdę. Rodzice uśmiech. Społeczność trochę więcej dobra. Takie inicjatywy warto chronić, a nie piętnować” – ocenił.
Również szefowa resortu edukacji Barbara Nowacka zwróciła się w mediach społecznościowych do Biura Rzecznika Praw Dziecka oraz pełniącej tę funkcję Moniki Horny-Cieślak.
„Litości… Pracowitość, ambicje i talent uczniów i uczennic warto zauważyć i nagradzać. To motywuje też inne dzieci do nauki i pracy. Robią to szkoły, rodzice, samorządy, organizacje pozarządowe. Fajnie, że też czasem lodziarnie. Czy inne firmy” – stwierdziła we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych 3 czerwca.


