
W ostatnich tygodniach politycy żyli głównie zamieszaniem w partii Szymona Hołowni w związku z wyborem nowej przewodniczącej. Nie brakowało spekulacji dotyczących tego, jak cała sytuacja wpłynie na stabilność rządu, a niektórzy politycy opozycji kreślili nawet scenariusze o możliwości upadku rządu i zastąpienia go całkiem inną układanką polityczną.
Szybko okazało się, że kłopoty Polski 2050 to niejedyny problem premiera Donalda Tuska. W Krakowie ruszyła kilka dni temu procedura, zmierzająca do odwołania prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego ze stanowiska. Miszalski jest związany z KO, a jego kampanię wspierał osobiście Donald Tusk.
Nadchodzące miesiące będą kluczowe dla politycznej przyszłości nie tylko samego Miszalskiego, ale także wpływów Koalicji Obywatelskiej w regionie.
Organizatorzy akcji referendalnej wymierzonej przeciw Miszalskiemu poinformowali, że w cztery dni udało im się zebrać 20 tysięcy podpisów pod wnioskiem o referendum. Żeby do niego doszło, muszą zebrać około 58 tysięcy podpisów mieszkańców Krakowa. Mają czas do połowy marca.
Więcej o referendum w Krakowie przeczytasz tutaj oraz tutaj.
Referendum w Krakowie. Jaka jest wymagana frekwencja?
Łukasz Pawłowski z Ogólnopolskiej Grupy Badawczej, która zajmuje się również samorządami, przypomina, że krótko po wyborach samorządowych przewidywał, że w niektórych miastach w Polsce należy spodziewać się akcji referendalnych. Zwłaszcza, jak wskazywał, tam, gdzie wyniki były na styk oraz tam, gdzie frekwencja była niższa, co pociąga za sobą niższy próg ważności referendum. Jak wyliczył Pawłowski po wyborach samorządowych w 2024 roku tylko dziesięć miast prezydenckich w Polsce ma próg do referendum wyższy niż 30 procent, a w sześciu miastach jest on niższy niż 20 procent. Wśród nich jest Kraków. Jak podaje Łukasz Pawłowski jeszcze w poprzedniej kadencji, aby odwołać prezydenta Krakowa trzeba było frekwencji na poziomie 35 proc.
– Już teraz widać że to, co się dzieje w Krakowie ma szansę stać się tematem ogólnopolskim, zwłaszcza że jest duża szansa, że do tego referendum dojdzie. A jeśli dojdzie, to jest duża szansa, że będzie ważne i że prezydent Miszalski zostanie odwołany – wskazuje w rozmowie z Interią Łukasz Pawłowski z OGB.
Rzeczywiście, zebranie wystarczającej liczby podpisów pod wnioskiem o referendum to dopiero początek. Kluczowa jest frekwencja. Aby odwołać prezydenta Miszalskiego w referendum będzie musiało wziąć udział 158 579 wyborców.
Referendum w Krakowie. Obrona Miszalskiego będzie dwutorowa
Lokalni politycy Koalicji Obywatelskiej realnie obawiają się scenariusza, w którym do referendum by doszło. Dlatego już na obecnym etapie planują zrobić wszystko, aby pokrzyżować plany organizatorom referendum. Jak informował w Interii Dawid Serafin „obrona Miszalskiego” ma iść dwutorowo.
Plan zakłada z jednej strony szeroką kampanię promującą dotychczasowe sukcesy prezydenta Krakowa, a z drugiej uderzenie w wiarygodność osób stojących za zbiórką podpisów.
Oficjalnie jednak KO stara się bagatelizować sprawę, wskazując, że za wnioskiem o referendum stoi skrajna prawica i dawny konkurent Miszalskiego w wyborach Łukasz Gibała. Przekonują, że motywacje, stojące za chęcią odwołania Miszalskiego są polityczne, a nie merytoryczne.
Aleksander Miszalski zostanie odwołany? PiS i Konfederacja tylko na to czekają
Łukasz Pawłowski zwraca uwagę, że sytuacja w Krakowie siłą rzeczy będzie wydarzeniem, wokół którego będzie głośno w najbliższych tygodniach i miesiącach. I że jest to sprawa na pewno bardziej medialna niż referendum, do którego doszło w ubiegłym roku w Zabrzu. Przypomnijmy, tam w maju 2025 roku mieszkańcy odwołali prezydent miasta Agnieszkę Rupniewską. Rupniewska formalnie startowała jako kandydatka bezpartyjna, ale z rekomendacji Koalicji Obywatelskiej.
– Tamto referendum miało miejsce w trackie ogólnopolskiej kampanii prezydenckiej, gdy wszystkie media żyły rywalizacją Karola Nawrockiego i Rafała Trzaskowskiego. Nic dziwnego, że nie przebiło się tak mocno do opinii publicznej. Teraz jest inaczej. Jesteśmy w czasie, gdy nie ma żadnych wyborów, więc siłą rzeczy temat Krakowa będzie mocno obecny w mediach. Dla rządu to kłopot, bo widać już, że PiS i Konfederacja wyczuły polityczną wagę tego, co się dzieje w Krakowie – uważa Łukasz Pawłowski.
Dla opozycji, jak mówi, ewentualne odwołanie prezydenta drugiego co do wielkości miasta w Polsce będzie elementem budowania narracji o początku końca władzy Donalda Tuska. Zwłaszcza że kandydaturę Miszalskiego Tusk wspierał osobiście, co zapewne zostanie teraz skwapliwie przez PiS i Konfederację wykorzystane.
– Koalicja Obywatelska ma stabilne notowania, ale wciąż oceny rządu po dwóch latach funkcjonowania są na poziomie ocen rządu PiS po siedmiu latach rządzenia. Można by więc powiedzieć, że jest źle, ale stabilnie – analizuje Łukasz Pawłowski. – Ewentualne odwołanie prezydenta Miszalskiego, a wcześniej sama kampania, wytykająca mu błędne decyzje na poziomie samorządowym, na pewno nie pomoże rządowi w odbudowywaniu zaufania – podsumowuje.
-
Strefa Czystego Transportu w Krakowie. Aleksander Miszalski dla Interii: Nie ustąpię
-
Strefa Czystego Transportu w Krakowie. Jest decyzja












