Pekin w środę zorganizował paradę wojskową z okazji Dnia Zwycięstwa, który dla Chińczyków upamiętnia rocznicę pokonania Japonii w II Wojnie Światowej.
Obok chińskiego przywódcy Xi Jipinga pokaz obserwowali inni światowi liderzy m.in. Władimir Putin, Kim Dzong Un czy Alaksandr Łukaszenka.
Najwyżsi rangą przedstawiciele Europy, którzy obecni byli na defiladzie, to prezydent Serbii Aleksandar Vuczić i premier Słowacji Robert Fico.
W związku z zacieśniającą się współpracą rosyjsko-chińską „Rzeczpospolita” zapytała dr. hab. Michała Lubinę z Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu Uniwersytetu Jagiellońskiego o prawdopodobieństwo spełnienia się scenariusza, o którym mówił niedawno szef sił NATO w Europie, gen. Alexus Grynkiewicz.
Relacje Chiny – Rosja. „Najgorszy scenariusz”
Przypomnijmy, że wojskowy niedawno mówił, że przewiduje, iż Rosja i Chiny mogą się dogadać i zaatakować w tym samy czasie państwa NATO i Tajwan. Generał przewiduje, że zdarzy się do w 2027 r.
– Jest to możliwy scenariusz i to jest najgorszy scenariusz – zgodził się z tymi przewidywaniami dr. hab. Michał Lubin. Jak tłumaczył, miałoby to wyglądać następująco:
– Chińczycy uderzają na Tajwan, Amerykanie idą na pomoc Tajpej, a w tym czasie Rosjanie atakują nas albo państwa bałtyckie, żeby odwrócić uwagę. W tym momencie Amerykanie dogadują się z Rosjanami, nad naszymi głowami, żeby móc się skupić tylko na obronie Tajwanu.
– To jest absolutnie katastrofalny dla nas scenariusz. To nie znaczy, że on nastąpi, natomiast trzeba mieć świadomość, że niestety tak może być. Te dwie strony Eurazji są w tym momencie jednym teatrem działań na skutek tego, że Rosja z Chinami się do siebie zbliżyły. I de facto są po jednej stronie barykady, a my jesteśmy po drugiej – zaznaczył ekspert.
Relacja Chiny – Rosja. „Układ Patronacki”
Michał Lubin ocenia, że dla Chin Rosja ma obecnie, „wyraźnie rolę drugiego po Bogu”.
– Nic nie może się równać Chinom i Xi Jinpingowi, to jest oczywiste, no ale druga jest Rosja – opisuje Lubin.
Ekspert zaznacza, że „Rosja pełni funkcję głównego wasala, czy raczej – odwołując się do azjatyckich określeń – klienta, którego Chiny są patronem”.
– To jest układ patronacki w tym sensie, że mamy patrona i klientów i obie strony mają swoje zobowiązania. Klient musi być posłuszny patronowi, ale patron ma dbać o klienta -tłumaczy.
Źródło: „Rzeczpospolita”


