-
Robert F. Kennedy Jr., minister zdrowia USA, przyznał, że w przeszłości był uzależniony od nielegalnych substancji.
-
Otwarta wypowiedź Kennedy’ego na temat jego nałogu wywołała reakcje społeczne, a działacz Partii Demokratycznej Brad Woodhouse wezwał go do rezygnacji.
-
Kennedy twierdzi, że od ponad 40 lat utrzymuje trzeźwość i codziennie uczestniczy w spotkaniach dla osób uzależnionych.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Kennedy wspominał w rozmowie z podcasterem Theo Vonem, że poznali się na spotkaniach dla osób uzależnionych jeszcze przed wybuchem pandemii COVID-19. Grupa kontynuowała spotkania mimo szerzącego się koronawirusa.
– Nie boję się zarazków. W przeszłości wciągałem kokainę z desek sedesowych. Wiem, że ta choroba mnie zabije, jeśli nie będę jej leczył – co w moim przypadku oznacza codzienny udział w mityngach – wpłynie to negatywnie na moje życie. Dla mnie był to sposób na przetrwanie – powiedział minister zdrowia i opieki społecznej Stanów Zjednoczonych.
Głośne wyznanie ministra zdrowia USA. Tak mówi o swojej trudnej przeszłości
Fragment wywiadu z tą wypowiedzią stał się viralem. Brad Woodhouse, działacz Partii Demokratycznej i szef organizacji Protect Our Care, wezwał ministra do złożenia rezygnacji ze stanowiska. Postać Kennedy’ego od dawna wzbudza kontrowersje – m.in. ze względu na jego sceptycyzm wobec szczepień.
Szef resortu otwarcie mówi o swoich problemach z narkotykami w przeszłości, w tym o pokonaniu trwającego przez 14 lat uzależnienia od heroiny – podała USA Today. W związku z posiadaniem nielegalnych substancji został dwukrotnie aresztowany.
Jak sam opowiada, jego pierwszy kontakt z narkotykami miał miejsce latem 1968 roku, kilka miesięcy po zabójstwie jego ojca. Na jednej z imprez zażył nielegalne substancje, a gdy później wracał do domu, sąsiedzi zaproponowali mu kolejne używki.
– Powiedzieli: „Spróbuj tego” – mówił podczas swojego wystąpienia w Nashville, wymieniając, jaką substancję mu zaproponowano. – Wziąłem to i wszystkie moje problemy zniknęły. Moje uzależnienie rozwinęło się z pełną siłą. Jak dodał, przez kolejne 14 lat miał swoją „główną używkę”.
Przyznał, że jego droga do uzdrowienia zaczęła się po aresztowaniu w 1983 roku, kiedy zdecydował się podjąć leczenie. – Wiedziałem, że potrzebuję duchowego przebudzenia – kontynuował. – Nie chciałem być tą osobą – nadmienił.
Kennedy dodał, że świadomie zdecydował się oprzeć na wierze w Boga. Przyznał jednak, że zmagał się z pojęciem religii, dopóki nie poznał spojrzenia psychoanalityka Carla Junga na duchowość.
– Codziennie ścielę łóżko, co jest niesamowite – powiedział. – Robię to, bo próbuję budować charakter. Majątek, który gromadzisz, jest iluzją. Długotrwała trzeźwość wymaga oddania, nawet wtedy, gdy w naszym życiu wszystko układa się dobrze.
Od ponad 40 lat Kennedy pozostaje w trzeźwości.
-
USA mają duży problem. Kraj może utracić status uzyskany kilka dekad temu
-
Współpracownik zdradza nawyki żywieniowe Trumpa. „Nie wiem, jak to możliwe”


