Iga Świątek była główną faworytką do triumfu w Paryżu. Poza wielkimi kłopotami, jakie napotkała w II rundzie z Naomi Osaką, przechodziła przez kolejne etapy turnieju bardzo pewnie. Do finału awansowała po meczu z Coco Gauff, który wygrała 6:2, 6:4. Jej rywalką w starciu o tytuł była Jasmine Paolini, której raczej nikt nie typował do występu w tak dalekiej fazie imprezy.

Świątek – Paolini. Wyrównany początek meczu

Początek sobotniego spotkania był niezwykle interesujący. Obie panie grały z niesamowitą intensywnością, a Paolini stawiała Świątek duży opór. Wymiany potrafiły być długie. Wystarczy wspomnieć, że jedna z nich trwała 25 uderzeń. Po pierwszym gemie wygranym przez Polkę później była szansa na przełamanie, ale Włoszka kapitalnie się wybroniła. Następnie dość zaskakująco przejęła inicjatywę, a raszynianka zaliczyła serię kilku błędów. To sprawiło, że Paolini ją przełamała i wyszła na prowadzenie 2:1.

Świątek mogła się tym zdenerwować, ale jest już za bardzo doświadczona, by takie wydarzenie ją wzruszyło. Szybko Polka wróciła na właściwe tory. Kapitalnie obierała kąty i dokonała przełamania powrotnego. Wtedy dopiero się rozpędzała. Świątek tak podkręciła tempo, że nawet Paolini, która wcześniej imponowała zwrotnością, nie była w stanie tego wytrzymać. Włoszka też zaczęła grać mniej dokładnie, co było wodą na młyn dla Świątek. Nasza tenisistka właściwie w każdym aspekcie gry przewyższała przeciwniczkę.

To sprawiło, że najpierw objęła prowadzenie 3:2, a później przełamała ponownie Paolini. Dość nieoczekiwanie zakończył się ten gem, bo podwójnym błędem serwisowym tej tenisistki. Polka natomiast nie zwalniała tempa. Chwilami zdobywała punkty forhendem po krosie, czasami bekhendem wzdłuż linii, ale często też zmuszała rywalkę do błędów. To była istna rzeź, bo później Paolini praktycznie przestała wygrywać akcje. Świątek zwyciężyła w pierwszym secie 6:2.

Dominacja Świątek w finale Rolanda Garrosa

W drugim secie liderka światowego rankingu nie zamierzała zwalniać tempa. Najpierw pewnie wygrała gema przy własnym podaniu, a później przełamała Paolini. W gemie serwisowym Włoszki Świątek co prawda przez chwilę miała kłopoty, ale później to znów przeciwniczka robiła niewymuszone błędy. Przy stanie 2:0 w drugim secie dla Polki trudno było wierzyć, że Paolini jeszcze się podniesie. Później Świątek dołożyła dwa kolejne gemy, grając kapitalnie forhendem po krosie w sam narożnik kortu, ale też atomowo returnując w swoim stylu.

Paolini uśmiechała się po udanych akcjach, ale ich było niewiele. Pod koniec drugiej partii wygrała gema przy swoim serwisie po 10 gemach z rzędu, które zwyciężyła Polka. Ostatecznie drugi set zakończył się wynikiem 6:1 dla Świątek. Polka czwarty raz w karierze wygrała wielkoszlemowy Roland Garros!

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version