Budowy polskich elektrowni jądrowych mogą być celem ataków rosyjskich służb. Autorzy podcastu “W związku ze śledztwem” rozmawiali z osobami, które mają dostęp do analiz dotyczących bezpieczeństwa inwestycji. Wynika z nich, że zagrożeń może być przynajmniej kilka.
- Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Dziękuję, że nas czytasz
Foto: Newsweek
Elektrownie jądrowe to jedna z najważniejszych inwestycji w Polsce, więc znajdują się pod specjalnym nadzorem. Ale jak wynika z naszych rozmów z Amerykanami realizującymi budowy, “przestała to być inwestycją w stabilnym otoczeniu”. I nie chodzi o niestabilność związaną z naszą rodzimą polityką i ciągłymi wstrząsami wewnętrznymi. Chodzi o otoczenie międzynarodowe i nasilające się ataki Rosjan na infrastrukturę krytyczną w Ukrainie.
Według naszych rozmówców istnieje kilka zagrożeń wynikających zarówno z działań wojennych, jak i z prowadzonej także na terytorium Polski wojny hybrydowej, w tym działań sabotażowych. Rosja, ostrzeliwując elektrownie jądrowe na terytorium Ukrainy, nie musi ich zupełnie niszczyć, żeby doprowadzić do katastrofy. Wystarczy, że zniszczone zostaną stacje wyprowadzania mocy przy elektrowniach Rowieńskiej i Chmielnickiej. To może – zdaniem naszych rozmówców – doprowadzić do natychmiastowej utraty mocy i automatycznego wyłączenia reaktorów.





