Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że prowokacje ze strony Rosji są „bardzo realne”. Wskazał między innymi na możliwość wykorzystania dronów, które nie dotarły do celu podczas działań wojennych w Ukrainie, zostały przejęte przez Rosję i mogą zostać użyte w operacjach prowokacyjnych z próbą przerzucenia odpowiedzialności na stronę ukraińską. Zwrócił również uwagę na aktywność kont w mediach społecznościowych podsycających konflikty i próbujących osłabić poparcie dla Ukrainy.
To nie jest scenariusz rodem z filmu sensacyjnego. To klasyczny sposób działania państwa, które od lat prowadzi operacje hybrydowe.
Przez wiele lat służby specjalne kojarzyły się społeczeństwu przede wszystkim z działalnością wywiadowczą, agentami czy tajnymi operacjami. Tymczasem współczesne zagrożenia coraz częściej nie zaczynają się od czołgów przekraczających granicę. Zaczynają się od informacji. Od prowokacji. Od prób wywołania chaosu i wzajemnej nieufności.
Rosja od dawna doskonali ten model działania.


