W skrócie
-
Kreml rozpoczął całkowitą blokadę komunikatora Telegram w Rosji, co według danych może dotyczyć nawet 80 proc. mieszkańców kraju.
-
ISW informuje, że rosyjskie ministerstwo wydało jednostkom rozkazy zakazujące korzystania z Telegramu i groziło przeniesieniem do szturmowych w przypadku odmowy.
-
Wielu rosyjskich żołnierzy i urzędników obawia się alternatywnego komunikatora Max z powodu możliwej inwigilacji oraz wycieków danych.
ISW, powołując się na źródło twierdzi, że rosyjskie ministerstwo w sobotę miało wydać jednostkom rozkazy, zakazujące korzystania z Telegramu. W przypadku odmowy urzędnicy rzekomo grozili wojskowym przeniesieniem do jednostek szturmowych. Sytuacja wydaje się jednak wyjątkowo kuriozalna – zarówno blogerzy wojskowi, jak i sam rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow wskazywali, że Telegram jest jednym z głównych narzędzi komunikacji na linii frontu.
Jako alternatywę dla aplikacji dowództwo proponuje państwowy komunikator Max. Wiele jednostek jednak odmawia zainstalowania oprogramowania, skarżąc się na wycieki danych i możliwą inwigilację służb. Portal Meduza twierdzi, że zaufania do nowej aplikacji nie mają również rosyjscy urzędnicy, którzy korzystają z niej na osobnych kartach SIM i telefonach.
ISW przypomina, że do tej pory zasady korzystania z Telegramu na polu walki nie były ujednolicone. Może oznaczać to, że „okres przejściowy” znacznie osłabi rosyjski proces dowodzenia oraz zaostrzy istniejące problemy komunikacyjne, z którymi siły rosyjskie borykają się od lutego i blokady systemu Starlink.
Blokada Telegramu w Rosji. To może pogrążyć armię
Według dziennika „Kommiersant” Kreml od ostatniego weekendu rozpoczął całkowitą blokadę Telegramu w kraju. Wskaźnik nieudanych zapytań dotyczących domen aplikacji sięga blisko 80 proc., a w niektórych obwodach zbliża się do 90 proc. Wcześniej portale RBC i The Bell twierdziły, że Roskomandzor planuje wyłączenie komunikatora z początkiem kwietnia.
Najwięcej skarg na działanie aplikacji spływa z Moskwy i Petersburga. Według ISW Kreml może postrzegać te miasta jako kluczowe obszary do wprowadzenia blokady, tak by w przyszłości „zastosować oficjalny zakaz w całym kraju przy minimalnym sprzeciwie wewnętrznym”.
„Blokady te są częścią niedawnej eskalacji kampanii cenzury internetu przez Kreml od końca 2025 i początku 2026 roku, potencjalnie odzwierciedlając słabnące zaufanie prezydenta Rosji Władimira Putina do stabilności swojego reżimu. Putin prawdopodobnie będzie kontynuował te środki w przyszłości, stając w obliczu coraz trudniejszych i niepopularnych kompromisów, aby utrzymać wysiłek wojenny na Ukrainie” – twierdzą amerykańscy eksperci.


