-
Para Amerykanów utknęła na plaży na Hawajach z powodu zgubionych kluczyków i burzy.
-
Napisali na plaży wielki napis 'SOS’, który został zauważony przez załogę śmigłowca amerykańskiej straży przybrzeżnej.
-
Hawaje nawiedziły w ostatnich dniach największe ulewy i powodzie od ponad 20 lat/ Straty szacuje się na około miliard dolarów.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Niecodzienna akcja ratunkowa miała miejsce w zatoce Yokohama na Oahu – trzeciej co do wielkości wyspy amerykańskiego archipelagu na Pacyfiku. Choć jest to najbardziej zaludniona wyspa Hawajów, przez około dobę dwójka młodych ludzi nie była w stanie uzyskać pomocy od nikogo.
Burza odcięła ich od reszty wyspy. Holownik nie dojechał
Emma Stasko i Logan Bonn to mieszkańcy stanu Kolorado, którzy na Hawajach spędzali ferie wiosenne. W piątek po południu udali się wynajętym pick-upem na jedną z plaż zatoki.
Pod pewnego czasu Hawaje doświadczają intensywnych ulew, które w wielu miejscach doprowadziły do potężnych powodzi.
Dwójka amerykanów była świadoma sytuacji: „Widzieliśmy prognozę opadów i planowaliśmy wyjechać zanim się zaczną” – powiedzieli serwisowi informacyjnemu Hawaii News Now.
Po trzech godzinach pobytu na plaży turyści zorientowali się, że zgubili kluczyki do auta. Zadzwonili do lokalnej firmy holowniczej, jednak z powodu burz i ulew na wyspach przyjazd holownika się opóźniał
Warunki w okolicy szybko się pogorszyły. Gwałtowna burza zniszczyła część nadmorskiej autostrady Farrington, odcinając dojazd do tej plaży. Po tym wydarzeniu holownik nie był już w stanie do nich dotrzeć.
Ponieważ Stasko ma wciąż niezaleczoną kontuzję kolana oraz zerwane więzadło krzyżowe przednie, nie była w stanie odbyć dłuższej pieszej wędrówki.
Choć parze udało się dodzwonić na amerykański numer alarmowy 911, odmówiono im pomocy, ponieważ nie znajdowali się w sytuacji bezpośrednio zagrażającej życiu.
Żołnierze odwieźli go na plażę. Pomogło dopiero „SOS”
Z upływem czasu sytuacja dwójki Amerykanów stawała się coraz trudniejsza. Kiedy po kilku godzinach skończyła im się woda, Logan Bonn zdecydował się udać do okolicznej bazy sił kosmicznych, z prośbą o coś do picia.
Tam jednak mężczyzna nie tylko pomocy nie uzyskał, ale też dano mu do zrozumienia, że nie powinien się do niej zbliżać:
Powiedzieli, że to teren zastrzeżony i że muszą mnie odwieźć na plażę. I odstawili mnie z powrotem – opowiadał Bonn.
Ostatecznie, po około 24 godzinach pobytu na plaży i bezskutecznym poszukiwaniu pomocy, para zdecydowała się na sposób praktykowany przez rozbitków od setek lat, czyli na napisanie na plaży wielkiego napisu „SOS”.
Sposób okazał się bardzo skuteczny. Zaledwie kilka minut później prośbę o pomoc dostrzegła załoga śmigłowca amerykańskiej straży przybrzeżnej, wracająca właśnie z lotu mającego na celu ocenę skutków burz na wyspie.
„To było szaleństwo, niemal jak cud. Zobaczyliśmy, że zaczęli wokół nas krążyć i to było jak łyk świeżego powietrza” – opowiadała Stasko.
Maszyna wylądowała na parkingu przy plaży i zabrała dwójkę turystów w bezpieczne miejsce. Parę nakarmiono i napojono oraz sprawdzono, czy nie ucierpieli. Nic im nie dolegało, więc zostali wypuszczeni.
Para opuściła już Hawaje, jednak na plaży pozostał samochód, ponieważ zatoka Yokohama wciąż jest zamknięta.
Dwójka Amerykanów miała sporo szczęścia, ponieważ burze i ulewy przetaczają się przez Hawaje od wielu dni, powodując olbrzymie straty.
W uderzeniu żywiołu jak dotąd nikt nie zginął, ale w akcjach ratunkowych uratowano 230 osoby. Na Honolulu z zagrożonych terenów ewakuowano 5500 ludzi.
Według amerykańskich mediów wyspy dotknęły najsilniejsze powodzie od 20 lat. Uszkodzone zostały szkoły, lotniska, drogi, domy oraz szpital w miejscowości Kula na Maui. Gubernator Josh Green straty spowodowane burzami szacuje na około miliard dolarów. Według niego to najpoważniejsze takie zdarzenie od powodzi z 2004 roku.
Źródło: Hawaiinewsnow, ABC














