Most przecinający port w Baltimore runął do rzeki po tym, jak we wtorek uderzył w niego kontenerowiec. Nie wiadomo na razie, czy są ofiary.
Naoczni świadkowie uchwycili moment, w którym most Francisa Scotta Key’a w Maryland zarwał się i wpadł do rzeki Patapsco.
Lokalna rozgłośnia WTOP news poinformowała, że po kolizji z kontenerowcem „wiele pojazdów” znajdujących się na moście wpadło do wody. Jak wynika z filmu opublikowanego na platformie X, statek zapalił się, po czym zatonął. Trwa akcja ratunkowa.
— Służby ratunkowe poszukują co najmniej siedmiu osób, które prawdopodobnie znajdowały się w wodzie — powiedział agencji AP Kevin Cartwright, dyrektor ds. komunikacji w Baltimore Fire Department.
Cartwright dodał, że według świadków statek wypływający z Baltimore uderzył w filar mostu, powodując jej zawalenie.
Dodał, że jest zbyt wcześnie, aby dowiedzieć się, ile osób zostało dotkniętych zawaleniem. Stwierdził, że sytuacja jest rozwojowa.
— W tej chwili skupiamy się na ratowaniu ludzi — powiedział Cartwright.
Dodał, że wygląda na to, że z mostu zwisają „jakieś ładunki lub uchwyty”, tworząc niebezpieczne i niestabilne warunki. Z tego powodu służby ratownicze działają ostrożnie.
Most został zbudowany w latach 70. XX wieku. Jego główne przęsło ma długość 366 m, a całość — 2632 m. Rocznie korzysta z niego ponad 11 mln pojazdów.
Tekst opublikowany w amerykańskiej edycji „Newsweeka”. Tytuł, lead i skróty od redakcji „Newsweek Polska”.


